Marketingowa piana DDA

img_0703Pisałam kiedyś o marketingu terapii DDA: o sztucznym wzbudzeniu dyskomfortu i potrzeb, o przystosowywaniu się klientów do „syndromu” i o przetrzymywaniu na terapii zaetykietowanych klientów. Oczywiście, nie jest to jedyny mechanizm wokół zjawiska DDA/DDD: z pewnością są osoby z problemami, które w terapii znajdą pomoc. Proszę się jednak przyjrzeć fragmentom tej internetowej wypowiedzi (podkreślenia moje), która doskonale ilustruje, jak działa marketing (kultu?) DDA/DDD. Moje doświadczenia są podobne.

„Uczęszczam na zajęcia od kilku miesięcy do psychoterapeutki. […]Na jednym z pierwszych spotkań zapytałem terapeutkę jakie ramy czasowe wydzielamy na terapie, innymi słowy ile według niej terapia powinna trwać. Otrzymałem odpowiedź, że co najmniej dwa lata, gdyż jak to psychoterapeutką ujęła: dziecko dopiero jak ma dwa lata, potrafi samo poruszać się i w jakimś stopniu porozumiewać się z innymi. Zaznaczyła również, że im dłużej trwa terapia, tym bardziej pogłębiamy swój rozwój, że to jest inwestycja w samego siebie. Może i są przypadki, gdzie trzeba tak długo brać udział w zajęciach, lecz wydaje mi się że terapia powinna zmierzać do tego, aby zgłaszająca się na nią osoba, otrzymała przeświadczenie, że wzięcie szeroko rozumianej odpowiedzialności za własne życie to jedyny krok do przodu. Continue reading


Po co babcię denerwować…

…Niech się babcia cieszy img_1003

Zastanowił mnie jeden z blogowych wpisów terapeutki Joanny Boj a dotyczący problemu DDA i opinii Tomasza Witkowskiego.

Po pierwsze, sprostowanie: Tomasz Witkowski nie jest profesorem.
Po drugie: zarysowuje się w tej wypowiedzi psychoterapeutki ciekawy obraz klientów.

Autorka uspokaja swoich pacjentów, że nie zwariowali, analizując swoje dzieciństwo. Być może niektórzy klienci nie zwariowali a być może niektórzy się nacięli. Tego nie wiemy. Ja za to uspokajam panią Boj, że – z tego co dr Witkowski pisze w „Zakazanej Psychologii”- nie wynika wcale, że podważa czyjekolwiek uczucia. Wystarczy książkę otworzyć i przeczytać. Nawet Joel Paris, którego cytuje, tego nie robi. Nawet znielubiana przez psycho a nie cytowana przez autora „Zakazanej” Judith Rich Harris. Przecież nie o podważaniu ludzkich uczuć oni piszą, co powinno być jasne dla psychologa. I pewnie jest.

Martwi mnie coś innego. Autorka pisze „Który zwyczajny (nie związany profesjonalnie z psychologią) człowiek, nie znający się na zawiłościach nauki, teorii psychologicznych, itp., zrozumie problem związany ze zbytnią ogólnością syndromu DDA? Kto rozróżnia naukowo-badawcze niuanse i ich związek z praktyką? Continue reading


O syndromie DDA raz jeszcze

Moja odpowiedź na dyskusję wokół wpisu Wszyscy (prawie) cierpimy na syndrom DDA toczącą się na nieoficjalnej stronie DDA.

Cyt ref michal84 : Problem DDADDD jest powszechny, albo program 12-krokowy jest uniwersalny i pomaga każdemu bez wyjątku. Nie wiem i nie interesuje mnie to. MI pomaga, i nie rezygnuje z niego.  Cyt: duża cześć społeczeństwa ma problemy

Piszę o nadużywaniu pojęcia DDA jako zjawisku społecznym, medialnym.

Większość społeczeństwa ma problemy, ponieważ owe „problemy” są inherentną częścią ludzkiego życia a nie prostym wynikiem wychowania w rodzinach dysfunkcyjnych. Problem DDA/DDD nie jest „powszechny”, jak Państwo piszą, po prostu powszechne reakcje, problemy, które ma każdy człowiek są uważane za „chorobę” a opis syndromu jest tak szeroki, że każdy może się w nim odszukać. Zachęcam do zapoznania się z terminem „efekt horoskopowy”. Nie ma to nic wspólnego z indywidualnym cierpieniem odczuwanym przez Państwa.

O nadużywaniu terminu DDA i jego niespecyficzności świadczą badania, jakie cytuję, oraz fakt, że DSM nie ujmuje ani współuzależnienia ani DDA/DDD jako zaburzenia. Pochodzenie z domu alkoholowego żadną chorobą nie jest. Continue reading


DDA i wszystko jasne…

Stwierdzenia horoskopowe mają wpływ na ludzkie przekonania i oczekiwania. Dowiódł tego eksperyment R. Petty i T. Brocka. Jedna grupa badanych otrzymała wyniki rzekomo przeprowadzonego „testu osobowości” z informacją, że potrafi dostrzec wiele aspektów jednego zagadnienia (open mind) a druga – że nie zmienia łatwo swojego stanowiska (closed mind). Badani zostali przydzieleni losowo do grup, choć byli przekonani, że wyniki testu opisują ich „prawdziwe’ i „naukowo potwierdzone” cechy osobowości.  Następnie badani mieli odnieść się do kontrowersyjnych zagadnień. Jak można przypuścić, zrobili to zgodnie z wynikami „testu”. Przerażająco proste.

Pokusiłam się o sprawdzenie, jak funkcjonuje koncept DDA wśród samych (anonimowych) osób, które wzrastały w rodzinach alkoholowych. Oto kilka wybranych wyznań Dorosłych Dzieci Alkoholików z otwartych forów, fragmenty bloga (pisownia oryginalna, podkreślenia moje), wraz z moimi uwagami:
1. Fakt dorastania w rodzinie alkoholowej czyli odkrycie, że „jestem DDA” jest utożsamiane przez niektórych z diagnozą „choroby”. Continue reading


Uwaga: złudzenie klinicysty!

Wszyscy mamy tendencję do wyciągania uogólnień z pojedynczych wydarzeń. Nie ma w tym niczego złego, jeśli tylko wiemy, że jest to nasze piękne i wygodne uogólnienie a nie rzeczywistość. Statystycy nazywają generalizację na podstawie niereprezentatywnej próby złudzeniem klinicysty. Także psycholodzy i terapeuci są skłonni (jak wszyscy śmiertelnicy) do uogólniania swoich obserwacji i doświadczeń zawodowych. Lecz, co gorsze, sprzedają często te doświadczenia jako fakty bez sprawdzania ich regularnymi badaniami. Tak jak na przykład John Gray, który w popularnej serii książek „przysłał” kobiety z Wenus a mężczyzn z Marsa, nie popierając swoich obserwacji żadnymi badaniami naukowymi na Ziemi. Media podadzą te doświadczenia jako fakt, zwłaszcza dlatego, że w powszechnym odbiorze psycholog jest „wiedzącym więcej”. Terapeutyczne generalizacje sprzedawane jako fakty to jeden ze sposobów, w jaki kreuje się pop-psychologiczne mity.

Przykładem takiego tworzenia pseudorzeczywistości opartej na doświadczeniu zawodowym, światopoglądzie, mitologii DDA i niereprezentatywnej próbie (dorosłych dzieci alkoholików w terapii) jest audycja „Dlaczego nie czuję się szczęśliwy?” O źródłach niezadowolenia z życia – syndromie DDA i DDD”, w której wystąpili Ewa i Jacek Znamierowscy, terapeuci uzależnień i przemocy (również prowadzący Mistrzowską Akademię Miłości). Continue reading


Jak łatwo zostać dzieckiem dysfunkcji

Przeprowadzono kilka razy to badanie, ale zawsze dawało podobne rezultaty. Pierwszy raz, w 1948 roku, przeprowadził je Bertram Forer. Badanie banalne: student wypełniał test osobowości i otrzymywał wyniki- opis swojego charakteru. Na skali od 0 do 5 określał trafność tych wyników. Średnia 4,26 z tego badania wskazała na wysoką trafność opisu. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że wszyscy badani otrzymali dokładnie ten sam opis osobowości a tekst z domniemanym opisem był kompilacją… gazetowych horoskopów. Stwierdzenia uogólnione, w których każdy – a zwłaszcza każdy przekonany, że odnoszą się właśnie do niego i że podaje je autorytet – znajdzie swoje „ziarenko prawdy” nazywają się oświadczeniami Barnuma, Forera lub horoskopowymi.

Podobnie wygląda to w przypadku osoby szukającej samookreślenia przez test cech Dorosłych Dzieci Alkoholików. Wszak często pierwszym krokiem do „zrobienia czegoś ze sobą” jest autodiagnoza. Strona www.psychologia.net usłużnie podsuwa test „cech DDA” w postaci pytań zamkniętych. Te same cechy odnajdziemy na nieoficjalnej stronie DDA w formie stwierdzeń. Zabieram się do pracy. I gubię się we mgle domysłów i ogólników. Continue reading


Wszyscy (prawie) cierpimy na syndrom DDA

Zabierając się do tego tematu wystraszyłam się podejrzenia, że nie uszanuję czyjegoś cierpienia. Umówmy się: rodzina alkoholowa nie jest najlepszym środowiskiem rozwojowym.

Nie jest moją intencją zaprzeczanie problemom kogokolwiek czy zniechęcenie do szukania wsparcia w przypadku emocjonalnych kłopotów. Nie o to chodzi. Po prostu zastanówmy się nad zjawiskiem DDA.

Na hasło „Dorosłe Dzieci Alkoholików” czyli DDA wyszukiwarka google wyświetliła mi około 125 000 wyników (w imponującym czasie 0,22 s). Po wpisaniu „syndrom DDA” ukazuje się ok. 58 000 stron. W większości to propozycje terapii, są artykuły (np. z akcji Gazety Wyborczej czy Charakterów), blogi, fora, recenzje książek. I wielki pojęciowy bałagan. DDA to według niektórych wszystkie osoby, które wychowały się w rodzinach alkoholowych. Według innych, tylko te osoby, które mają określone objawy i dopatrują źródła owych w dzieciństwie spędzonym w domu alkoholowym. W worku pt. „DDA” mieszczą się „zaburzenia”, „choroba”, „dysfunkcyjne schematy poznawcze”, „nieaktualne strategie radzenia sobie”, ruch samopomocowy na wzór AA, psychoterapia indywidualna i grupowa. Continue reading