Ja przenoszę, ty przenosisz, my przenosimy

artistKiedyś zamieściłam komentarz do anonimowej wypowiedzi psychobiznewoman. Temat: czemu klienci nie są chronieni ustawą i nie mają możliwości dochodzenia swoich praw. Pani zasugerowała między innymi to, że środowisko psycho, tak jak i inne, pełne jest „walk plemiennych, zdziczenia, głupoty, bajzlu, niekompetencji, korupcji i przekupstwa”, co mnie rozbawiło setnie acz nie zdziwiło. Poniżej kolejne argumenty ze środowiska „walk plemiennych i zdziczenia”, nie mniej zdumiewające:

 

Argument 1.

Skarżący się klienci nie są obiektywni.

Jasne, że nie są. Trudno wymagać, żeby ktokolwiek był. Tak samo nieobiektywni są terapeuci. Ludzkość próbuje sobie z „nieobiektywnością” jakoś radzić. Na przykład wymyślono trzecią, mediacyjną, neutralną stronę, która na podstawie faktów i przesłanek ustala, co nastąpiło i jak zadośćuczynić poszkodowanemu- o ile taki jest. Wymyślili sobie wspólnotę, która na podstawie uznanych zasad określi kategorię czynu, rozmiar szkody i przypilnuje zadośćuczynienia. Jasne, u psycho są sądy koleżeńskie, komisje etyki etc. Jednak -jak bardzo słusznie wskazał Czytelnik (pozdrawiam)- to forma kultu cargo. Jest „sąd”, jest „postępowanie”, jest „orzeczenie”. Jakie to śmieszne hmmm… organy wiedzą ci, którzy próbowali z towarzystwami, sądami koleżeńskimi i komisjami etyki współpracować.

Argument 2.

Skarga na wadliwą terapię jest formą przeniesienia czy odreagowania. Przyczyną prawdziwą działań niezadowolonego klienta jest -oczywiście- jego dziecięca trauma.

Po pierwsze, trzeba tu uwierzyć, że nasze kontakty z innymi są przeniesieniem relacji z „osobami znaczącymi” z dziecięctwa. Takie odczytanie ludzkich działań jest kwestią wiary czyt. religii. Ja tej religii nie wyznaję, choć innym nie bronię. Religia jak religia, upraszcza świat i tyle. 

Po drugie, założenie, że konflikt z terapeutą to przeniesienie, manipulacja „osobami znaczącymi z przeszłości” (cokolwiek by to nie było) nie oznacza nijak, że w realu, tu-i-teraz nie stało się nic; że nie było żadnego odstępstwa od zasad terapii, żadnego błędu, i że nie została wyrządzona komuś krzywda. „Przeniesienie” mówi tylko to, że każdy (psychoaniołów nie wykluczając) ma swój sposób reagowania na stres i że dwoje ludzi zamkniętych w sztucznych, nieludzko chorych ramach „terapii”, przy zamkniętych drzwiach gabinetu, będzie przeżywała jakieś emocje – co samo w sobie odkrywcze nie jest (choć dla niektórych znaczące). Spojrzenie „ludzkie czyny to przeniesienie i efekt dziecięcej regresji” człowieka pomniejszają. Konsekwencją tego spojrzenia jest kolejne założenie: że jeśli zmieni się obraz Rodzica, „przepracuje się traumę” to klient automatycznie przekieruje swój gniew z terapeuty na osobę, która „naprawdę” go zraniła. Czyli w zasadzie:  problemu nie ma, problem był.

Po trzecie, przy takim ujęciu czyjeś błędy w sztuce i czyjeś cierpienie stają się niczym więcej jak częścią terapii, jej kontynuacją. Przeniesienie, które – jak niektórzy twierdzą- jest przydatne w procesie „leczenia”, rozlewa się bezczelnie tam, gdzie tego leczenia nie ma i być nie może. Mamy do czynienia z zapętleniem: jeśli człowiek raz stanie się „pacjentem”, to cokolwiek zrobi, zawsze będzie widziany jako „pacjent”. Czytaj: „zaburzony”, „chory”, „nieadekwatny”, „z problemem”, „nienormalny”, „cierpiący”… Nawet jeśli jest wrażliwym i inteligentnym człowiekiem obsadzonym w określonych rolach społecznych, z których się wywiązuje na medal.

Po czwarte, nasuwa mi się pytanie: w którym momencie człowiek przestaje reagować na zewnętrzne bodźce a  zaczyna „odgrywać traumy”? Do kiedy się nagrywa a od kiedy zaczyna się odtwarzać? Przy ujęciu „to przeniesienie” świat przestaje być realny – staje się sceną naszych fantazji, co wygodne, bo wszystkie fantazje można zredukować do „to tylko fantazje” i odebrać wagę uczuciom i czynom, „upobłażliwić” je. Ale weźmy obraz „skarga=przeniesienie” za dobrą monetę. Może tak jest. Czy w takim razie milczenie terapeutów wobec poszkodowanych klientów nie jest rodzicielskim karzącym przeciwprzeniesieniem? I czy ta potworna bajka nie toczy się dalej? Między klienta a terapeutę wchodzi figura nieobecna a pozornie rozgrywająca konflikt. Rodzic. Zasłania terapeutę, który wskazuje na figurę i mówi  „to on, to ona, oni są winni”.

Żałosne. I kto tu jest gówniarzem?

Argument 3.

Terapeuci mają dobre intencje.

Continue reading


Smutne oblicze polskiej psychoterapii

img_5059Artykuł Małgorzaty Kozłowskiej o stanie usług psychoterapeutycznych w Polsce, zainspirowany częściowo historią Sylwii, opisaną w psycho-kit tutaj.

Całość artykułu na łamach Gazety Południowej.

Fragmenty:

– Zawodu terapeuty nie może regulować rynek. Należałoby zdecydowanie podzielić obszar usług. W osobnej kategorii powinna znaleźć się pomoc dotycząca tak zwanej psychokosmetyki, czyli samorozwoju, a w osobnej pomoc, która dotyczy zaburzeń psychicznych – twierdzi dr Tomasz Witkowski, autor „Zakazanej Psychologii”.

– W  Polsce przydałaby się oddzielna profesja doradcy psychologicznego, który wykorzystuje elementy psychoterapii, ale spotyka się z klientem przez krótki czas i pomaga w rozwiązywaniu problemów emocjonalnych i ewentualnie kieruje klienta dalej do odpowiedniego specjalisty. Takie rozwiązanie funkcjonuje na przykład w Anglii czy w USA  – dodaje Mateusz Kolaszkiewicz, psychoterapeuta w procesie certyfikacji z Polskiego Towarzystwa Psychologii Analitycznej.

Brak regulacji prawnych zawodu psychoterapeuty sprawia, że pacjenci potraktowani niewłaściwie przez psychoterapeutów  nie mają gdzie szukać pomocy.

– Rzecznik Praw Pacjenta widzi w tej sytuacji klienta, a nie pacjenta i nie posiada narzędzi prawnych do rozwiązania tych problemów, natomiast Rzecznik Praw Konsumenta nie widzi usługi pomimo, że ktoś zapłacił za nią aż 20 tysiące złotych – opowiada Sylwia, która od dziewięciu miesięcy próbuje dochodzić swoich praw –  Z terapii w Stowarzyszeniu Psychologów Chrześcijańskich w Warszawie zostałam usunięta za pomocą policji za to, że chciałam kontynuować terapię, a terapeuta nie chciał. Władze otwartego ośrodka określiły go „terenem prywatnym”, by uniemożliwić mi wyjaśnienie sprawy, a instytucje odmówiły jej zbadania – dodaje. Continue reading


Rocznica

img_8045Przeszło dwa miesiące temu minęła kolejna rocznica niewprowadzenia ustawy o zawodzie psychologa. Już trzynaście lat skonfliktowane środowisko psychologów i neoliberalne władze kraju naszego bronią się dzielnie przed daniem pokrzywdzonym klientom możliwości dochodzenia swoich praw. Cudo, zwane Ustawą z dnia 8 czerwca 2001 r. o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów spokojnie sobie rdzewieje.

Cóż, w 2001 roku byłam o 13 lat młodsza, szczuplejsza i bezzmarszczkowa, mieszkałam na słonecznych Antypodach, nieświadoma nadchodzących Ciemnych Wydarzeń… Miło powspominać.

Pewne rzeczy się jednak nie zmieniają.

Dziś nadal nie ma woli politycznej zajęcia się tematem usług psychologicznych i ewentualną nową ustawą. Posłowie nie są zainteresowani tematem. Osobiście liczę jednak na cyrk przedwyborczy- może wtedy ktoś poruszy w sejmie kwestię samowolki pseudo-psychologicznej? Choć niestety: temat osób poszkodowanych przez psychobiznes jest mniej malowniczy niż histeryzujący opiekunowie osób niepełnosprawnych, „roszczeniowe” matki, uszkodzone płody i walenie się po pysku. Gorzej na takim tle wychodzą polityczne słitfocie.

Obecny stan rzeczy za portalem zlypsycholog.pl:

Podsumowując aktualny stan rzeczy dotyczący zawodu psychologa zauważyć można, że:

  • każdy może być psychologiem (nikt nie prowadzi listy i nie weryfikuje uprawnień),
  • brak „listy metod i narzędzi psychologicznych” (art. 19.) powoduje niski poziom świadczonych usług psychologicznych,
  •  brak możliwości dochodzenia swoich praw przed Komisją Dyscyplinarną – brak Regionalnych Komisji Dyscyplinarnych działających przy Regionalnych Izbach Psychologicznych (art. 22),
  • brak Kodeksu Etyki Zawodowej (art. 40) – zatem wszyscy mogą wszystko,
  •  brak regulacji w zakresie „organizacji doskonalenia zawodowego psychologa” (art. 55),
  • brak nadzoru nad należytym wykonywaniem zawodu przez psychologów (art. 55),
  • brak nadzoru nad należytym przebiegiem podyplomowego stażu zawodowego psychologów-stażystów poprzez zapewnienie opiekuna merytorycznego stażu i pokrycie jego wynagrodzenia (art. 55),
  • brak rejestru psychologów i psychologów-stażystów z danego regionu (art. 55 i inne),
  • brak rejestru prywatnych praktyk psychologicznych (art. 55 i inne),
  • brak współpracy z marszałkiem województwa w zakresie nadzoru nad zgodnym z zezwoleniem wykonywaniem prywatnych praktyk psychologicznych (art. 55 i inne).

A z okazji tej kolejnej cichej rocznicy niewprowadzenia zamieszczam fragment ówczesnej debaty sejmowej. Zapożyczenie także z portalu złypsycholog.pl Continue reading


Wyniki konsultacji

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło wyniki konsultacji społecznych dotyczących regulacji wykonywania zawodu psychologa oraz powołania samorządu zawodowego psychologów. Co cieszy: większość ankietowanych  (praktykujący psycholodzy, studenci, klienci) zgadza się co do trzech kwestii: ustawowa regulacja zawodu jest konieczna, należy powołać samorząd zawodowy oraz rzecznika odpowiedzialności zawodowej a samorząd podległy być powinien Ministerstwu Zdrowia. Continue reading


Skazani na pecha

img_1137Odbyłam ostatnio bardzo pouczającą rozmowę z anonimową interlokutorką, która przedstawiła ciekawe argumenty przeciwko uregulowaniu prawnemu zawodu psychologa/psychoterapeuty i przyznaniu klientowi prawa do złożenia skargi w przypadku nadużycia.

Najpierw fakty. Jasne jest, że psychoterapeuci zdają sobie sprawę z nadużyć i bezskuteczności oddziaływań kolegów po fachu oraz niebezpieczeństw szarlatanerii. Do gabinetów trafiają przecież ludzie, którzy skarżą się na poprzednie nieudane interwencje lub chodzą od Annasza do Kajfasza.
Co jest według mojej rozmówczyni tego przyczyną?

Argument 1.Pech.

Jak twierdzi moja rozmówczyni, podająca się za terapeutkę: „Też do mnie trafiały osoby,które miały takiego pecha,że ktoś im zaszkodził.” Ktoś psuje, aby mógł naprawić ktoś. To, że ktoś komuś zaszkodził ma być kwestią „pecha” czyli losowości. Czy jednak coś na „pecha” można poradzić? Nie, bowiem: Continue reading


Ustawa o zawodzie psychologa A.D 2013

53Stosunki neoliberalne, rynkowe mechanizmy, indywidualna „odpowiedzialność za własne wybory”, wolny rynek itp. nie sprawdzają się w przypadku usług psychologów. Nie jest prawdą, że klient jest w stanie wybrać najlepszych na rynku i „zagłosować nogami”. Nie jest prawdą, że podaż spotyka się z popytem, bo popyt jest – w miarę jak rośnie podaż- sztucznie pompowany marketingiem, wymyślaniem „syndromów” i coraz to nowych „zaburzeń”. Nie jest prawdą, że klient odróżni szarlatana od lekarza – szarlatani posługują się takimi samymi zespołami pojęć i tymi samymi chwytami rynkowymi. Mitem jest waga „dostępności wielu nurtów psychoterapii”, ponieważ to, czego klient w zasadzie potrzebuje to jeden odpowiedzialny i skuteczny terapeuta i jedna zakończona poprawą terapia a nie „oszałamiający wybór”. Ja nie chcę być oszałamiana.  Wybór psychologa, terapeuty czy ocena diagnozy wymaga specjalistycznej wiedzy, przyjrzenia się instytucjom, przejrzenia for internetowych.

Mowy o partnerstwie w przypadku leczenia czy diagnozy być nie może. Mydleniem oczu są obecnie istniejące zasady, kodeksy etyczne bez kar, certyfikaty etc, które klienta nie chronią przed błędami psychologów, co oczywiste, ale są częścią psychobiznesowego marketingu. Klient psychologów i terapeutów jest – oprócz uregulowań specjalnych- wyjęty spod prawa. Continue reading


Nielegalni

Mały quiz:
Kto diagnozuje, wystawia opinie psychologiczne, udziela pomocy, wydaje pozwolenie na broń?

Jeśli odpowiecie zdroworozsądkowo: Psycholog.

to, niestety, proszę państwa, … 0 punktów.

Prawidłowa odpowiedź brzmi: W Polsce: Nie-Wiadomo-Kto. Polscy psycholodzy nie mają prawa do wykonywania zawodu.

Na podstawie artykułu ‚Legalnie nielegalni” Oksany Hałatyn-Burdy, Fakty i Mity nr 43 (660) 26.10-1.11.2012r (niestety po stronie faktów a nie mitów): Continue reading


Wojna międzyterapeutyczna okiem laika

Zawód psychoterapeuty nie jest w Polsce uregulowany prawnie. Co nie znaczy, że nic się w materii prawniczej nie dzieje: od przeszło kilkudziesięciu lat wstrząsają środowiskiem psychologów i nie-psychologów płomienne dyskusje o tym, kto psychoterapeutą w zasadzie jest. Ustawa o zawodzie psychologa z 2006 roku, ograniczająca dostęp do świadczenia psychoterapii osobom bez wykształcenia psychologicznego, została oprotestowana. Brakuje do niej rozporządzeń i w rzeczywistości nie obowiązuje. Kolejny projekt ustawy o zawodach medycznych definiował psychoterapeutę jako wykonującego usługi medyczne a jego działalność jako podległą nadzorowi lekarskiemu. Wzbudziło to kontrowersje i wykluczono psychoterapeutów z listy zawodów medycznych. Ponadto, w międzyczasie, NFZ ograniczył kontrakty na świadczenia usług terapeutycznych do psychoterapeutów certyfikowanych przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne lub Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Decyzja Prezesa NFZ wywołała kolejną burzę protestów na „monopol” i dziś NFZ uznaje certyfikaty innych stowarzyszeń niż wyżej wymienione.

Laik, taki jak ja- a załóżmy, że szukam skutecznego, godnego zaufania terapeuty certyfikowanego przez chroniącą moje klienckie prawa instytucję- widzi w tym zamieszaniu tylko rodzaj mało zrozumiałego teatru kabuki. Continue reading