Dziś w promocji: nerwica

191Czyżby wyczerpywała się marketingowa potencja pojęcia „depresja”? Lekarze duszy spieszą,  by podsunąć nam nowe zaburzenie pt „nerwica”. „Nerwica” nie istnieje w biblii zaburzeń, zamieniona na „zaburzenia lękowe”. Słusznie, bo tylko psychopaci – ponoć ?- nie odczuwają lęku. Reszta ludzkości tak, więc pole do popisu psychobiznesu jest szerokie.

Artykuł naganiający ukazał się w (dennym) natemat. http://natemat.pl/116417,co-polacy-wiedza-o-nerwicy. Zaznaczam: mój komentarz nie jest atakiem na Kowalskiego, który ze swoim cierpieniem szuka bezradnie pomocy w kulturze, która nie nadaje sensu cierpieniu. Jest atakiem na misterny przekaz marketingowy.

A w artykule definicja problemu…

jest tak szeroka, że aż niemożliwa do ujęcia…„wielu Polaków mogłoby mieć trudności ze zdefiniowaniem zaburzeń nerwicowych, które w świadomości społecznej uchodzą za stosunkowo niegroźny – zwłaszcza w porównaniu z depresją – problem.” I dalej: „nerwica jest potoczną nazwą zaburzeń lękowych obejmujących bardzo szeroką grupę – od zaburzeń adaptacyjnych związanych z trudnościami życiowymi, poprzez fobię (czyli lękową reakcję na określone bodźce, w tym sytuacje związane z wystawieniem na ocenę społeczną), po lęk uogólniony”.

Jak rozumiem, trudności ze zdefiniowaniem mają nie głupi Polacy, ale specjaliści wrzucając do wora „nerwica” wszystko co popadnie, nawet reakcje na stres czy na interakcje z innymi. A symptomy są niespecyficzne i założę się, że każdy je u siebie zaobserwuje: „drżenie, drętwienie, duszności, uciski w klatce piersiowej, kłucie, uczucie kołatania serca, uczucie „guli w gardle”, wrażenie, że „zaraz umrę”, niepokój psychoruchowy, zaburzenia ze strony układu trawiennego, uderzenia gorąca/zimna, pocenie się itp.”. I jeśli „nerwica” nie jest już używanym w psychobiznesie pojęciem, to dlaczego artykuł go używa, nie rozumiem.

Cel przekazu:

ugroźnić nerwicę! Autorytet mówi: „Zaburzenia nerwicowe utrudniają normalne funkcjonowanie, dlatego objawów wskazujących na nerwicę nie wolno bagatelizować.” Zgadza się, ponieważ psychobiznes bardzo chce, abyśmy funkcjonowali normalnie w nienormalnym systemie pełnym nieludzkiego stresu. I udaje, że wie, co to jest „norma”.

Co jest reklamowanym produktem?

Co ma nam pomóc? Oczywiście, na pierwszym miejscu psychoterapia (ani słowa o farmakoterapii) i to długa: „Istotne jest jednak to, iż nie należy oczekiwać, że zmiana zachowania, a tym samym poprawa objawowa, nastąpi w przeciągu kilku dni, ponieważ proces narastania choroby często trwa wiele lat. Wymaga to zwykle zaangażowanej i aktywnej pracy pacjenta nad sobą pod nadzorem wykwalifikowanego terapeuty… Zmiana, a tym samym poprawa funkcjonowania, rozumienia siebie i satysfakcji z życia jest jak najbardziej możliwa i osiągana przez większość zmotywowanych do pracy pacjentów”. To klasyka: asekuracja na wypadek porażki oddziaływań terapeutycznych, zasada eksperckości, satysfakcja z życia jako wartość… I ciekawe: natemat w tej samej psycho-rubryczce podawało kiedyś inne rokowania: http://natemat.pl/7249,lekarze-bija-na-alarm-rosnie-liczba-dzieci-cierpiacych-na-nerwice-to-bardzo-grozne-i-praktycznie-nieuleczalne-choroby :”Większość chorych cierpiących na nerwice udaje się doprowadzić do stanu ustąpienia objawów. Leczenie trwa średnio 2-3 lata. Ustąpienie objawów nie oznacza oczywiście całkowitego wyleczenia. Osoby, które chorowały na nerwicę zawsze są w grupie podwyższonego ryzyka. Są narażone na nawroty objawów lękowych, wystąpienie objawów depresji i ryzyko prób samobójczych, występuje u nich także większe ryzyko nadużywania substancji psychoaktywnych”.

A małym druczkiem… Continue reading


Jak kochają inteligentni

img_2715Wysłuchałam uroczej audycji z jeszcze bardziej uroczą Marią Rotkiel, psycho-celebrytką (Polskie Radio, Program 1, 23.05.). Pani R. ma, przyznam z zazdrością, gadanego i potrafi używać krągłych słówek. Tym krąglejszych, że właśnie wydała książkę o miłości (czyli w nowomowie o „relacjach”) i troszczy się, jak wyznaje z obawą, o jej poczytność (książki nie miłości). O sprzedawalność  poradników pisanych przez psycho nie martwię się – poradniki są wszak bestsellerami wszechczasów przed ich napisaniem. Martwię się o stan wiedzy gościa Jedynki.

Wywiad utkwił mi w pamięci- pewnie dlatego, że był to czas kolacji i odczuwałam mdłości słuchając wywodów.AD1) Choć wywody pani R. nie nęcą wyzwaniami psycho-kit: wystarczy zajrzeć do „50 mitów psychologii popularnej” i bęc! z pewnością znajdzie się się tam mit właśnie przez celebrytkę rozpowszechniany. Zgodnie bowiem ze świecką tradycją, pani psycholog pisze książkę, bazując na „doświadczeniu zawodowym” oraz „na swoich związkach”. Jeśli ktoś mówi o „swoich związkach”, to o budowaniu miłosnej relacji wiedzieć zbyt wiele nie może – raczej komunikuje  „jestem atrakcyjną laską”. Continue reading


Toaleta myjąca i samosterowność

167Po opublikowaniu tekstu „Super Gadżet” krytycy zarzucili mi mnóstwo rzeczy. Wyjaśniam: nie jestem osobistym wrogiem wszystkich terapeutów świata  i wiem, że przymusu terapeutyzowania się nie ma.  Tak, zgadzam się, że terapia jest potrzebna w przypadku niektórych zaburzeń psychicznych i że pomaga około 50-70% pacjentów (bardzo statystycznie rzecz ujmując). I nie uważam, żeby terapeuci wraz z panem Tuskiem odpowiadali za całe zło tego świata, naprawdę.

Interesuje mnie psychobiznesowa reklama i świat wyobrażeń jaki tworzy.

Zajrzałam ponownie na Mamterapeutę. Kogo użyto w tej kampanii? Oto osoby dobrze ubrane, wysławiające się ładną polszczyzną; większość to panie wdzięczące się do obiektywu. Continue reading


Super gadżet

img_4814Kolejny wywiad GW wokół kondycji psychicznej rodaków, tym razem z dr Anną Braniecką, psychologiem klinicznym, dostarcza ciekawych informacji. Sugeruje na przykład, że psychoterapia może pomóc na schizofrenię, omamy, urojenia i ciężkie depresje, co nie jest prawdą. Sugeruje także, że psychoterapia przeznaczona jest dla osób zdrowych chcących „komfortu” – co również prawdą nie jest.

Główna idea wywiadu: na terapię zgłaszają się osoby i zaburzone i zdrowe, ale łączy je ponoć jedno: okropna społeczna stygmatyzacja. W związku z tą stygmatyzacją, klienci psychobiznesu korzystający z terapii ukrywają usilnie fakt chodzenia do terapeutów. Klienci się wstydzą, pogarsza się ich samoocena i nie nakłaniają radośnie innych do tej formy spędzania wolnego czasu. Rezultat jest taki, że osoby, które naprawdę potrzebują pomocy, nie szukają jej, bo się boją. Zmienimy to reklamą. Proste.

Rozplączmy to trochę. Stygmatyzacja jednak nie wydaje się tak straszna, skoro rośnie liczba osób zgłaszających się do psychiatrów i terapeutów. Continue reading


Tak Naprawdę

img_0293WIEDZIAŁAM! Wiedziałam, że przed Świętami lud głupi zostanie pouczony przez psycho-guru Rzeczpospolitej, dlaczego TAK NAPRAWDĘ lud ów robi, to co robi. A poucza nas pan S., który gorąco bronił kolegi, innego pana S., tego – jak pamiętamy – skazanego za pedofilię i przyjmującego pacjentów na bani. (Prawda, jak zgrabnie mi wyszło, nikt nie wie o co chodzi Tak Naprawdę.)

Nie to, żebym nie doceniała zalecanych nam w wywiadzie „czasu, empatii, refleksji i przyhamowania”, choć „psycholodzy biznesu”, konsultanci i pracownicy działów HR, robią dużo, żebyśmy nie mieli czasu na refleksję i empatię.  Wciskają rzeczywistość pod gładką, uśmiechniętą maskę neoliberalnej gadki; mamią nas wizjami niemożliwego „zrównoważonego wzrostu” a na niezrównoważony wzrost sprzedają maseczki pt. duchowość. Continue reading


Epidemia depresji?

IMG_0317

Pytanie: kiedy cierpienie – będące mniej lub bardziej daleką odpowiedzią na świat zewnętrzny – staje się chorobą? Jak kreuje się (nie)chorobę? Czy można wykreować „epidemię”? „Epidemia depresji”, żyjąca własnym życiem, przywodzi mi na myśl „syndrom DDA”, „współuzależnienie” czy domniemaną potrzebę psychoterapii osób zdrowych. I baaaaardzo dalekie skojarzenie: niegdyś moja znajoma tropiła – w ramach praktyk studenckich w  Białowieży – kunę. Kuna nosiła nadajnik a młodzi biolodzy śledzili jej poczynania z radarkiem. Ustrojstwo się zepsuło. A przyjaciółka raportowała: radar pokazuje, że „kuna jest WSZĘDZIE…”. O depresji, która jak ta kuna jest wszędzie (diagnozowana), Jarosław Stukan, w wirtualnym nawiązaniu do wywiadu z dr Agnieszką Szaniawską-Bartnicką:

„Istnieje więc epidemia „depresji”, na której powstanie składa się bardzo wiele czynników. środowisko medyczne ma w tym duży udział od wielu lat siejąc propagandę prodepresyjną. Jednak nie chodzi w tym wszystkim tylko o zyski. Propaganda ta również wskazuje na wagę istnienia psychiatrii, przez wzgląd na wzrastającą każdego roku liczbę pacjentów. Poważny kryzys, z jakim boryka się ta specjalizacja od początku swojego istnienia, względem pozostałych specjalizacji medycznych, jak się wydaje, dopiero w ostatnich latach został rozwiązany. O ile nie jest inaczej, bo poważny kryzys może dopiero nadchodzić i jeśli tak się stanie, to będzie on spowodowany tym, że psychiatria oszukuje całą światową populację, wmawia ludziom zdrowym chorobę i czerpie z tego zyski. Continue reading


Naród zwariował*

*cyt. Jerzy Urban

IMG_6807Zwróciła ostatnio moją uwagę rozmowa z psychiatrą, dr Agnieszką Szaniawską-Bartnicką, o kondycji psychicznej Polaków. Wywiad pod dramatycznym acz potoczną polszczyzną sformułowanym tytułem „Czy Polacy zaczynają wariować?” zdał mi się propagandą w stylu gazetowowyborczym. Krótko mówiąc, ktoś tu znowu robił ze mnie wariata.

Otrzymujemy taki obraz sytuacji: „W ciągu ostatnich dwóch dekad blisko trzykrotnie wzrosła liczba pacjentów szpitali i poradni psychiatrycznych”. Lecz w sumie martwić się nie ma czym, bo doganiamy normy europejskie a do „Europy” chcieliśmy od zawsze. A tę niepokojącą statystykę da się łatwo wytłumaczyć „mniejszą stygmatyzacją psychiatrii”, kampaniami informacyjnymi i lepszą dostępnością psychobiznesowych usług. Continue reading


Pomyłka Orwella

12Orwell się pomylił pisząc Folwark Zwierzęcy. Na folwarku brakuje psycho-kaowca. Jest co prawda kruk Mojżesz, ale to inny ciężar gatunkowy.

Nie ma na folwarku nikogo, kto – bazując na autorytecie psychologicznego autorytetu- opowiadałby owcom takie bajki:
(fragmenty artykułów:  portal www.zwierciadlo.pl)
………………
Badania przeprowadzone w Brigham Young University pokazały, że pracownicy, którzy wierzą w sukces oraz w jego głębszy sens nazywany misją, są bardziej skuteczni, wydajni i osiągają swoje cele… Okazuje się, że gdy wiara w misję firmy bądź marki jest silna, lepsze są wyniki finansowe. … Jeśli wierzymy, że to co robimy jest dobre, mamy najlepszą motywację do pracy. Ludzie potrzebują idei. … Najlepszym kapitałem jest wierzący w misję pracownik.

lub też, gdy nie masz szans na urlop: Continue reading


Opinia jak ta dupa

Ostatnio, przy ulubionej porannej owsiance i szybkich newsach w Jakimś-Tam-Ryczącym-Radiu usłyszałam wypowiedź psychoterapeuty NN, o tym jak to rodzice dzieci idących po raz pierwszy do szkoły powinni powściągnąć swoje emocje, bo dzieciak się szkoły wystraszy. Rada ta nie została poparta żadnymi badaniami ani żadnym odnośnikiem do takowych.  Zdumiała mnie ta wypowiedź a owsianka zgorzkniała. Po pierwsze wypowiada się w tej sprawie psychoterapeuta, czyli osoba ponoć profesjonalnie przygotowana do leczenia zaburzeń psychicznych. Czemu to rodzice, pierwszoklasiści i słuchacze są traktowani jak zaburzeni i co mają wspólnego z psychoterapią? Continue reading


Hieny

zło-hieny_4a6743a61fe60-pRdzeniem humorystycznych opowiastek i moralitetów jest często schemat „oszust oszukany”. Oszust, który wpada w pułapkę, jaką nastawiał na innych. Wydymany lisek chytrusek. To oczywiście zbyt prymitywny schemat dla intelektualystów a pomysł dla chamskiej gawiedzi, jej prostackiego poczucia sprawiedliwości. Czytam sobie oto ostatnie utyskiwania na reality show, komentarze do poczynań Superniani-Pornoniani, oglądam ozdobioną jej wizerunkiem okładkę Wprost. I właśnie ten głupawy (nieprawdaż? tu puszczam oko do intelektualystów) literacki chwyt przychodzi mi do głowy.

W prasowych relacjach pojawia się niespójność między oceną prowadzącej a odczuciami niektórych uczestników cyklu „Superniania”. Nie dziwi mnie to, często psycholodzy oceniają swoje poczynania jako „wspaniałe” i „edukacyjne” a gawiedź czuje się dziwnie skrzywdzona i ślepa na ową wspaniałość. Pisze pani Z., dla której, jak wyznaje dziennikarce Wprost „skromność jest wadą, nie zaletą”: Continue reading