Piszczałka

img_7415HAMLET, akt III,

fragment ważny

z refleksją, że wszystko już zostało powiedziane i to w ładniejszy sposób;

i z refleksją drugą, tematowi bloga bliższą, że w gruncie rzeczy nie pomagają w gabinecie ani „ramy terapii” ani „relacja zaufania”, „empatia” czy „osobowość terapeuty”. Potrzebna jest wiara pacjenta, że ten cyrk który dostaje, jest faktycznie troską, która leczy. Że wierzy,  że siedzenie w fotelu (specjaliści od lokoterapii całkiem zasadnie uważają, iż równie dobry jest cudzy samochód) i ględzenie o odczuciach pomaga na ból istnienia. Że „przerobione” oznacza „przegadane” – nawet z kimś, kto nie słucha a udaje, że słucha. Terapia to samospełniająca się przepowiednia, płaci się za swoją własną nadzieję, za swoje własne zasoby, choć – o paradoksie! – pod władzą terapeuty. Każdy bowiem głęboko wierzy, nawet jeśli sobie tego nie uświadamia, że ma jakieś zasoby do walki. Wierzy w to, póki żyje. I dlatego, że skrycie wierzy – żyje. Może więc jest tak, że tylko ta wiara jest „w terapii” potrzebna a reszta to psychobiznesowa ściema. Terapeuta (czytaj: jego osobowość, doświadczenie, szkolenia, certyfikaty, relacja z) nie ma z tymi zasobami klienta, z jego wiarą i wolnością do zmiany, nic wspólnego. Równie dobrze można w fotelu posadzić sobie pluszowego misia, ale dorosłych chyba trudniej oszukać.

Swojego czasu z misiami całkiem serio o życiu gadałam. Przeszło. Szkoda, bo misie mądre są.

Potwierdza moją intuicję (co do przepowiedni a nie misiaków) Mick Cooper, autor książki „Efektywność psychoterapii i poradnictwa psychologicznego”. Nazywa czynniki związane z klientem „sercem i duszą zmiany” i podsumowuje:

„Czynniki związane z klientem są jednym z najsilniejszych predyktorów rezultatów terapii. Wysoki poziom motywacji klienta i jego zaangażowania w terapię jest ściśle związany z pozytywnymi wynikami w terapii. Klienci na ogół najlepiej radzą  sobie w terapii, w szczególności zaś gdy oczekują, że odniosą korzyści z terapii (w ramach zdrowego rozsądku); zdają sobie sprawę z tego, że terapia może czasem nieść ze sobą wyzwania i trudności; mają jasność co do tego, czym jest terapia i dlaczego biorą w niej udział”.

Dlatego więc psychobiznesmeni dbają tak usilnie o swój medialny wizerunek i wizerunek swojej branży, zamiatając pod dywan przypadki niepowodzeń i krzywdząc milczeniem poszkodowanych klientów. Nie łudzę się już, że to się zmieni: bowiem im mocniej nowo przybyły pacjent wierzy, że terapia pomaga, tym bardziej pomaga a media pracują nad tym, żeby tę wiarę podtrzymać. Ale „zagrać” na człowieku cierpiącym – przecież nie sposób. „Rozstroić” można, ale „zagrać”- nie. Można klientowi sprzedać iluzje i schematy (z pewnością są tacy co kupią, czemu się nie dziwię). I tu psychoanaliza od psychoterapii uczciwsza, przyznam niechętnie, bo brutalnie stawia samotną, myślącą i czującą jednostkę naprzeciw Pustki, nie ściemniając, nie pocieszając i nie sprzedając banałów o życiu szczęśliwym, samospełnieniu, sile czy „winnych” dysfunkcjach rodzinnych. Continue reading


Skuteczność psychoanalizy

6546931

 

Kolejny fragment książki Micka Coopera dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej i wyszukują hasło „skuteczność psychoanalizy”: Continue reading


Kwestia spojrzenia

wielkie-egoMick Cooper, angielski psychoterapeuta Gestalt, pokusił się o opracowanie badań skuteczności psychoterapii i poradnictwa psychologicznego. Miał być to podręcznik dla jego kolegów terapeutów. Cóż – jeśli koledzy terapeuci nie znają tak podstawowych spraw to strach się w gabinecie bać… Pomijam więc szumne zapowiedzi Autora i korzystam z tej książki jak z przyjaznej pozycji dla laików, jaką faktycznie jest.

Oczywiście, z metaanaliz nikt nie wysnuje swojego, jednostkowego losu; żaden Kowalski nie wywnioskuje odpowiedzi czy jego kontakt z psychoterapią będzie owocny. Nie dowie się również, czy człowiek, którego pierwszy raz widzi w gabinecie, ma jedynie „przerośnięte ego” czy dobrą wolę i umiejętności by mu pomóc. Jasne jest, że badania są wykonywane z różną rzetelnością, służą celom politycznym czy grupom nacisku i często odwołują się do tego, co już intuicyjnie wiemy. Jednak daleka jestem od obrazu (często mi imputowanego), że wszyscy terapeuci to szuje i idioci pozbawieni moralnego kręgosłupa. No i jasne jest także, że statystycznie człowiek i pies mają po trzy nogi. Tym niemniej, można uznać podejście statystyczne za jedno ze źródeł poznania tak przecież skomplikowanego przedmiotu jakim jest relacja z terapeutą i leczenie psychoterapią.

W tym cyklu kilka fragmentów (a raczej podsumowań) z książki pana Coopera. Na początek – w sumie nic odkrywczego: różnice w percepcji procesu terapii między klientami a terapeutami [grunt to samozadowolenie :)]. Jak zwykle z dedykacją dla osób, które oceny psychoterapeutów biorą za wyrocznię i wyłączają myślenie/odczuwanie własne. Continue reading


Badania skuteczności psychoterapii(2)-Klient wiedzieć nie może

183W ostatnim wpisie z serii opisałam – bardzo ogólnie – najeżone możliwością błędów badanie eksperymentalne skuteczności terapii. Wiele jest też innych dowodów przytaczanych na poparcie skuteczności. Badanie na małej próbie, przeprowadzone w „niezależnym ośrodku” gdzieś na końcu świata, pod dyktando guru, który właśnie napisał książkę; badanie nie wspomniane w żadnym sensownym źródle; anegdotka; analiza przypadku często nie poparta żadną miarą efektu terapii. Magiczne „moje doświadczenie w pracy wskazuje”, czasem zastąpione wypowiedziami klientów w stylu „Pani Zosia jest cudowną, ciepłą osobą i bardzo mi pomogła”. To oczywiście żadnym dowodem na skuteczność danej metody nie jest.

Ani też nie dowodzi geniuszu pani Zosi.

Być może są na rynku cudotwórcy, którzy bez względu na stosowaną metodę zawsze „leczą”. Prawdopodobieństwo natrafienia na kogoś takiego jest dość małe – wystarczy zastanowić się nad rozkładem cech geniusza w populacji. Continue reading


Badania skuteczności psychoterapii (1)-Dowód

sam_2348Stwierdzenie, że terapia przez „pukanie się w głowę” działa, bo Kazio spod piątki się popukał, chodzi szczęśliwy i przeszła mu nawet przepuklina, brzmi malowniczo. Nie daje jednak pewności, czy stan Kazia jest rezultatem popukania się. Może to kwestia czasu? Może porady znajomego lekarza, pana Janka spod ósemki? Może Kaziowi się wydaje? Może lepszy rezultat dałoby trzymanie na nosie piłki plażowej, jak to robią cyrkowe foki, codziennie po każdym posiłku, przez 10 sekund? Tego nie wiemy. Większą pewność dadzą badania dotyczące wspomnianej terapii, choć, co zrozumiałe, szczęśliwego Kazia interesować już one nie będą.

Badania skuteczności oddziaływań psychoterapeutycznych to jednak cholernie skomplikowane przedsięwzięcie, podobnie jak i sama materia. Rodzi same trudne pytania. Na przykład: co ma być pożądaną zmianą? „Korzystna zmiana osobowości” czy zniesienie symptomów określonego zaburzenia? Jak to zmierzyć? Kto ma to ocenić? Jak wyodrębnić badane zaburzenie i jak zmierzyć jego nasilenie? Continue reading


Skuteczność psychoterapii(8)-zaburzenia osobowości

img_0785Za Jadwiga M. Rakowska Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

W leczeniu zaburzeń osobowości zarówno psychoterapia zorientowana psychodynamicznie, jak i poznawczo-behawioralna są metodami skutecznymi. Nawet skromne efekty są związane ze względnie dużą dawką leczenia, co oznacza codzienne oddziaływanie trwające co najmniej kilka godzin przez okres od czterech do 18 miesięcy. Metoda leczenia, która wykazuje skuteczność, stanowi połączenie psychoterapii ze społeczną rehabilitacją. Cechuje się wzmacnianiem motywacji pacjentów, wysokim stopniem ustrukturowania, koncentracją na określonym zachowaniu problemowym – jak na przykład uszkadzanie ciała i próby samobójcze lub schemat relacji interpersonalnych – silną więzią między terapeutą i pacjentem umożliwiającą terapeucie przyjęcie postawy aktywnej wobec pacjenta oraz integrowaniem leczenia z innymi usługami, z których korzystają pacjenci.[…] Continue reading


Skuteczność psychoterapii (7)-powody rezygnacji

Co się kryje za rezygnacją pacjenta z terapii? Rozczarowanie długim czasem trwania, negatywna ocena kompetencji terapeuty, jego złość, bezradność i brak zrozumienia; negatywna relacja wynikająca np. z różnicy w wykształceniu; brak szacunku i wsparcia ze strony terapeuty; brak korzyści z terapii, negatywny wpływ otoczenia pacjenta, uzyskanie poprawy – tak odpowiadają badani pacjenci. Nie jest to więc z automatu „brak motywacji”, jak czasem sugerują terapeuci ze swojego punktu widzenia.  Nie są prawdą spekulacje terapeutów, że jeśli klient krytycznie ocenia terapeutę i „wypada z terapii” to z dużym prawdopodobieństwem nie zakończy jej u żadnego innego terapeuty. Continue reading


Skuteczność psychoterapii (6)-psychologiczne aspekty chorób somatycznych, ból

Psychoterapia nie leczy chorób somatycznych. Jednak może wpłynąć znacząco na czynniki psychologiczne i społeczne powstawania bólu oraz zmniejszyć podatność na stres. Poniżej podsumowanie wyników mataanaliz dotyczących wpływu oddziaływań psychoterapeutycznych w procesie leczenia.

Za Jadwiga M. Rakowska, Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

W leczeniu chorób reumatycznych terapia poznawczo-behawioralna obejmująca trening relaksacji, rozwiązywania problemów i modyfikację przekonań jest metodą skuteczną w redukowaniu bólu i zwiększeniu aktywności. Continue reading


Skuteczność psychoterapii (5)-Relacja współpracy

Nic odkrywczego w cytowanych dziś wnioskach z badań: trudno współpracować z terapeutą, który odnosi się ambiwalentnie czy nieżyczliwie do pacjenta; terapia nie będzie skuteczna, jeśli pacjent nie uwierzy w jej pozytywne zakończenie i swoją sprawczość.

Ciekawy punkt: badania potwierdziły, że postawa psychoterapeuty i jego system wartości są interioryzowane przez klienta w procesie terapii. Wydaje się więc, że ważny jest wybór terapeuty, którego system wartości nie będzie w opozycji do naszego.

Za Jadwiga M. Rakowska, Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

Wnioski z badań nad relacją  terapeutyczną wskazują na czynnik współpraca z wiarą w użyteczność leczenia jako na kluczowy konstrukt koncepcji relacji terapeutycznej. Continue reading


Skuteczność psychoterapii (4)- terapia par

Naukowe ujęcie terapii par. Za Jadwiga M. Rakowska Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

W rozwiązywaniu problemów małżeńskich skuteczną metodą leczenia jest małżeńska terapia behawioralna poprawiająca komunikację i umiejętność rozwiązywania problemów oraz zwiększająca wymianę wzmocnień pozytywnych między małżonkami. Metodami prawdopodobnie skutecznymi są: małżeńska terapia poznawcza modyfikująca przekonania dotyczące małżeństwa i roli partnera; psychodynamiczna– dążąca do zrozumienia przez małżonków konfliktów intrapsychicznych drogą eksplorowania ich przejawów w relacji; oraz systemowa – dążąca do zablokowania tych zachowań małżonków w relacji, które utrzymują problem. Małżeńska terapia skoncentrowana na emocjach, która akcentuje eksplorowanie  i komunikowania emocji powstających w relacji małżeńskiej, jest skuteczna w rozwiązywaniu problemów par przejawiających problemy relacyjne umiarkowanego stopnia. Continue reading