Mądrość błazna

04-smiejObudziła się we mnie pasja badacza koprofaga i zagłębiłam się w analizę anonimowych wypowiedzi na otwartym, niespecjalistycznym forum, którego tematyka oscyluje wokół personalnych przepychanek, plotek i pop-psychologii.

Zwróciłam uwagę na kilka postów sugerujących, że osoba je pisząca „przyjmuje pacjentów” czy „ma przypadki”. Wypowiedzi noszą znamiona okraszonej psycho-żargonem diagnozy i przypominają pracę terapeutyczną on line. Być może pod nickiem kryje się sfrustrowany terapeuta-idiota, być może ktoś kto silnie utożsamił się ze swoim psychoguru  i chciałby „pomagać ludziom”. Być może ktoś, kto stara się uporać z własną traumą za pomocą maski „specjalisty”. Lub też napalony onanista lub nudząca się starsza pani – nigdy nie wiadomo, kto stoi za drzwiami. Nie chodzi zresztą tu o osobę czy przepychanki a o przykładowy typ psychologicznego besserwissera, jakich na wszelkich forach sporo.

Przykłady wypowiedzi (tylko przykłady).

Oto próbka możliwości forumowego „specjalisty”. Ten wpis powinnam skierować do policji, psychologów specjalizujących się w tematyce molestowania/gwałtu, seksuologów i sądów, bo taki internetowy diagnosta to skarb. Spojrzy i wie:

Ja widziałem kilkoro takich dzieci molestowanych przez dłuższy czas i po ich sylwetce i wyglądzie było widoczne, co im zrobiono.

Po tej dziewczynie, obecnie już dorosłej, widać do tej pory, że była wykorzystywana.

Zdziwiłam się. Po to żeby ustalić czy ktoś był molestowany, zwłaszcza dawno temu, trzeba długich wywiadów, analiz, konfrontacji i badań. Albo wiary. Po cholerę te zabiegi i wybiegi, takie marnotrawienie pieniędzy podatnika? Jak wystarczy spojrzeć i wiedzieć po „sylwetce i wyglądzie”, bo to „widać do tej pory”?

W diagnozach miły „terapeuta” wydaje się być lepszy niż pani Gens i pan Jackowski razem wzięci. Chcesz diagnozę – napisz post a dowiesz się, kim jesteś bo:

 bardzo wiele o człowieku można dowiedzieć się z jego listów, czy np. jego bloga. Studenci psychologii klinicznej uczą się diagnozy z tego typu tekstów.

Ze swojej specjalności wiem, że „diagnozę” z tekstu zawsze stawiali filolodzy czy historycy literatury, i to każdy inną. Freud przykleił się do tego trendu robiąc z diagnostyki literacką psycho-logię opartą na własnej autobiografii. Jednak wolałabym, żeby żaden spec,  nawet „student psychologii”, nie ograniczał się to tekstu. Gdy ktoś zaprotestuje czy popuka się w głowę, to się dowie, że:

przyjęcie prawdy o sobie nieraz bywa bardzo trudne. W psychoterapii nazywa się to oporem.

Ale pan „terapeuta” bez względu na czyjś opór i brak danych zabiera się do ciężkiej pracy obarczonej ryzykiem:

Trudno tak na podstawie tego tylko co napisałaś stawiać diagnozę, lecz zaryzykuję pewne twierdzenia, a Ty je możesz przyjąć lub nie.

Czasem też musi wykluczyć fachowo „uszkodzenie mózgu”:

Jeśli jak piszesz; potrafisz się obyć bez tego, gdy jesteś zajęta czymś innym, to wskazuje, że nie jest to jakieś uszkodzenie mózgu, lecz ma przyczyny psychiczne.

Lub stwierdzić istnienie duszy:

Psychoterapia, jak sama nazwa wskazuje, to terapia psyche- czyli duszy. A tak bezduszna osoba… przecież nie ma tego, co pod tym pojęciem się rozumie.

Albo też stworzyć magicznie świat jasny i oczywisty, pełen prostych schematów, których zresztą nie ma jak sprawdzić:

dziecko maltretowane, podane skrajnie silnej przemocy, …nie jest w stanie się samo zmienić… Inaczej wyrośnie z niego socjopata.

Przypuszczam, że w Twoim dzieciństwie, w fazie kiedy następuje stopniowa separacja dziecka od matki, nastąpiło zakłócenie tego procesu, spowodowane przez panikę zarówno matki jak i w konsekwencji Twoją.

nie obeszło się też bez słów wytrychów: odpowiedzialność za siebie w depresji, chcieć to móc, poczucie własnej wartości, ple, ple:

Jeśli winę przypisujesz rodzicom, to Cię to zwalnia z odpowiedzialności za siebie. To Ty musisz wziąć tę odpowiedzialność i starać się wyjść z choroby.Pierwszym i podstawowym warunkiem jest tego chcieć.

Gdybyś miała w tamtej chwili większe poczucie pewności siebie to pewnie nie zareagowałabyś urażeniem, lecz wybrała inny, bardziej konstruktywny sposób reakcji.

Z kilku słów „terapeuta” składa swobodnie całą baśń :

Mam takie wrażenie, że Ty w związkach dążysz do konfluencji- to znaczy do takiego zlania się z drugą osobą w nierozłączną jedność.

To ten niewyrażony, stłumiony gniew Cię zżera od środka. Ten stłumiony gniew przekształcił się w emocjonalną truciznę- urazę, która ciągle na nowo się odzywa i daje znać o sobie.

jeśli …chcesz przekonać do psychoterapii, to ja bym odradzał. Jej to nie pomoże.

Co ciekawe, nick tak bardzo wczuwa się w rolę, że utożsamia się z terapeutą z powszechnie znanych anegdotek:

Prawie takie same postępy mój jeden kolega z wojska zrobił. Spotykam go na ulicy, a wiedziałem, że chodzi na terapię i pytam: No jak tam ta Twoja terapia? Przestałeś szcz… w nocy do łóżka?…

to mi się przypomina jak kiedyś przyszedł do mnie pacjent i mi mówi, że cierpi na onanizm złośliwy…

Dzieli się także z maluczkimi „przypadkiem”, historią swoich rzekomych pacjentów:

Miałem przypadek takiej dziewczyny wykorzystywanej przez starszego brata. Robił to, o ile pamiętam przez 4 lata. Gdy podrosła na tyle, że odważyła się powiedzieć o tym matce, ta nie uwierzyła. Po tej dziewczynie, obecnie już dorosłej, widać do tej pory, że była wykorzystywana.

 

Continue reading


Karolcia i magiczny kwant

 karolcia

Jedyna możliwość

Jedyna możliwość, by żyć w poczuciu szczęścia, radości i spełnienia, by żyć w zachwycie, polega na odrzuceniu rozumowania.

„Nasz rozum bardzo nie lubi zmian i stawia opór pod wszelkimi możliwymi postaciami. W dodatku, kiedy sięgamy do jakiegoś obszaru, w którym chcielibyśmy coś zmienić, często aktywują się stare programy, wszystko, co świadome, nieświadome i wyparte. My musimy się z tym mierzyć, co zazwyczaj nie jest miłym doświadczeniem.” Z pomocą przychodzi Metoda Dwupunktowa – najszybsza, najskuteczniejsza i najdelikatniejsza z metod, jakie poznałam. Nie musisz wiedzieć, dlaczego pewne nieprzyjemne sprawy goszczą w Twoim życiu. Nie musisz sięgać do przeszłości, żeby znaleźć i odczarować przyczynę. Nie musisz na nowo przeżywać przykrości opowiadając o tym terapeucie. Wystarczy Twoja chęć zmiany, intencja, gotowość. Reszta dzieje się sama, poprzez proces kwantowej transformacji.”

Po rzuceniu okiem na reklamy „Matrixa Metody Dwupunktowej”, np. takiej to strony,  zaczęłam ziewać. W marketingowym bełkocie kolejnej metody uzdrawiania wszystkiego łącznie z psem, kotem, rybkami i paprotką, w tym kolejnym cudzie „transformacji życia” [ziew], kryją się bowiem ciągle te same, do wyrzygania nudne [ziew, rzyg] chwyty, które już widziałam i słyszałam tyle razy, że nawet się już nie uśmiecham z grzeczności, jak je mijam.

Efekt placebo, rozentuzjazmowani poczuciem wspólnotowości uczestnicy warsztatów, błędy poznawcze. Niczym nie pokryte zapewnienia o możliwości zmiany [ziew]. Bowiem To-Co-Jest jest poronione i musi być „zmienione”. Nęcenie autorytetem Zachodu, wpływy filozoficzne Wschodu [ziew]. Sławetne „nie myśl, nie pytaj, nie sprawdzaj”, bo rozum to wróg twój i lepiej -dla zachowania zdrowia psychicznego- nie myśleć [ziew]. Dwupunkt podciągnąć można pod nurt mindfulness, więc twoim wrogiem będzie też „automatyzm” oraz „klatka opinii i postaw” [ziew]. Są też – a jakże!- certyfikaty [ziew], trenerzy, stopnie wtajemniczenia… Ba! naród szarpnął się nawet na słowiańską swojskość w postaci „polskiej szkoły dwupunktu”… Stawki na warsztaty są zaporowe, bo jasne jest, że „zmiana świata” to nie zabawa dla obesranych pijaczków i studencików a menedżerów, specjalistów. Elitarność łechtana „otwartym umysłem” (my, którzy mamy „otwarte umysły” na tyle, żeby zapłacić 600 zł na naukę medytacji). Oczywiście, przebija z tego współczesny system wartości: zdrowie, radość, witalność, szczęście, „jakość życia” [ziew] oraz wolność wyboru czyli tworzenia siebie [ziew].

Znany już zewsząd bełkot o „tworzeniu swojej rzeczywistości”, „przyciąganiu szczęścia” [ziew], co w zasadzie sprowadza się do manipulacji postrzeganiem: w pole uwagi wchodzą fenomeny, na które do tej pory nie zwracaliśmy uwagi a olewamy to, co nie wychodzi (Matryca tak chciała, puść to!) [ziew].

Hasło przewodnie: wszystko jest możliwe, to co masz stworzyłeś sam [ziew], nawet raka i strukturalne bezrobocie.

 

 

****

 

Możesz być kim chcesz…

… oto wielka ułuda współczesności, wielkie oszustwo Systemu…
„Możesz doświadczyć wszystkiego – niezależnie od tego, czy wydaje ci się to możliwe czy nie; jesteś świadomy istnienia Matrixa. Jesteś stale połączony z polem i wszystkimi możliwościami. Potrzebujesz tylko dokonać wyboru, czego chcesz doświadczać. Musisz tylko pozwolić, żeby to się mogło zdarzyć.”
 
„Nie ma rozdzielenia – wszystko jest jednym – Matrycą. W Matrycy (Polu) „zapisane” są wszystkie informacje dotyczące wszystkiego we Wszechświecie – jest to kipiący potencjał możliwości. Możemy swobodnie czerpać z tego potencjału – wykorzystując narzędzie zwane Metodą Dwupunktową (dwupunkt). Nic nie możesz zrobić źle. Połączenie ze Źródłem następuje tylko poprzez pole serca. Będąc w tej przestrzeni, podnosisz swoje wibracje, w innej sytuacji dwupunkt po prostu „nie zadziała”.

Dwupunkt mruczy neoliberalną mantrę „ty wybierasz, ty decydujesz”. Zdaje się otwierać oszałamiającą wolność wyboru, napełniać mocą tworzenia siebie i rzeczywistości.  Ta wolność to jednak pozór, gdyż w tym wyborze nie pozostajemy sami. Jest obok nas Matryca, Wielka Matka, która Kocha i Wie. Jej gruby brzuch mieści w sobie wszystkie możliwości; potrójny cyc zalewa oczy mlekiem cudów. Gdy jednak dzieciątka zażądają czegoś, co dla Matki jest „fe!”, cyc zostanie łagodnie od ust spragnionych odsunięty. Robiąc „dwupunkt” (cokolwiek by to nie było) nie można się pomylić. Oszałamiający wybór jest oszałamiająco bezpieczny. Żadnego prawdziwego ryzyka, żadnej odpowiedzialności, żadnego Taty. Świat betryzowany, pojęć lemowskich używając. Nie możesz się pomylić, nie możesz nikogo skrzywdzić, jeśli kieruje Tobą „serce”. Wyściełana miękko Matryca, Wielka Miłość, o jakiej piszą propagatorzy dwupunktu to fatalizm łagodzący samotne „stwarzanie siebie”. Cokolwiek się nie zrobi, zawsze wpada się w pulchne, matczyne ramiona. Bowiem im większy kulturowy wymóg self-heroizmu tym większa potrzeba bycia dzieckiem. Zamknięcia się w Mamusi, jak Wtedy.

 

 

****

 

Świat jest inny

Świat jest taki, jaki myślisz, że jest – nie są to już tylko przebudzające i uświadamiające słowa, ale fakt potwierdzony naukowo.”
 

„świat, który uznajemy za prawdziwy, jest, zgodnie z tym, co udowadnia fizyka kwantowa, tylko projekcją, która powstaje w naszych głowach… Niestety, ta projekcja warunkowana jest naszymi własnymi myślami i programami, których mocno się trzymamy – zazwyczaj bardzo nas ograniczającymi.

 
Twoje życie może się całkowicie przeobrazić, o ile na to pozwolisz. Dzięki rezonansowemu splątaniu możliwa jest bowiem zmiana w polu kwantowym – cząsteczki stają się falą najróżniejszych możliwości.
 

Dwupunkt (cokolwiek by to nie było) używa w swojej ofercie nachalnie argumentu naukowego. Ta nachalność jest charakterystyczna dla „nowych nurtów samo-uzdrawiania”. Przewija się, a jakże!, fizyka kwantowa, a raczej „fizyka kwantowa”. Piszę świadomie w cudzysłowie, bo jest to obraz, koncept, hasło, które ma wzmóc siłę marketingowego przekonywania. Nie ma mowy o kontrowersjach, dyskusjach między fizykami. Nie ma miejsca na „nie wiemy”. Wystarczy, że myśl „świat nie jest taki, jaki nam się wydaje” jest analogią do mistycyzmu, hermeneutyki, ezoteryki.

 

Jeśli ktoś oczekuje, że rozstrzygnę jednym ruchem spory fizyki kwantowej i „kwantowej ezoteryki”, to napiszę od razu: dalszą lekturę może sobie podarować. Nie rozstrzygnę, nie mając do tego ani wiedzy ani prawa. Nie napiszę również, czy „dwupunkt działa”, bo pewnie w indywidualnych przypadkach „działa”, tak jak działa sympatyczny kontakt społeczny, wspólne przeżywanie nadziei na zmianę, gesty magiczne, postawa Pollyanny czy modlitwa. Rozsądnych badań skuteczności nie ma, bo to wymaga użycia rozumu a rozum jest w tej koncepcji i podobnych- fe!. Przytoczę jednak ostrożne wypowiedzi Jana Chwedeńczuka, fizyka kwantowego, prowokowanego przez Tomasza Stawiszyńskiego (linki poniżej-całość lektury czy odsłuchu polecam). Mnie uderzył rozziew między wyważonym językiem nauki a pochopnością fantazji o miłości unifikującej  i „potwierdzonej naukowo”.

 

Fragmenty:

 

Tomasz Stawiszyński: Byłem jakiś czas temu na wykładach Stanislava Grofa, twórcy psychologii transpersonalnej. Podczas tych wykładów Grof przekonywał – powołując się na Fritjofa Caprę, swojego przyjaciela, autora bestselerowej niegdyś książki Tao fizyki – że z fizyki kwantowej wyłania się taki obraz świata, który mówi nam: mistycy mieli rację. Co ty na to?

 Jan Chwedeńczuk: Nie do końca rozumiem, co to znaczy. Mistyczna rzeczywistość to znaczy jaka?
TS: Mistyczna, czyli niedualna. Taka, w której podmiot i przedmiot nie są wcale czymś innym od siebie, w której ja i coś, co jest przedmiotem mojej obserwacji, to nie są dwa rozłączne byty. My naprawdę na tym najgłębszym poziomie jesteśmy jednym.

JCh: To są bardzo ogólne stwierdzenia. Jedyny sposób, w jaki mogę się do tego odnieść, to próbować wyjaśnić, czym jest fizyka kwantowa. Być może na tej podstawie jakoś uda się nam uzyskać porozumienie. Aczkolwiek nie jestem przekonany.W największym skrócie – fizyka kwantowa jest współczesną i obowiązującą teorią, opisującą zjawiska zachodzące we wszechświecie. Szał wokół niej wynika z tego, że niektóre jej przewidywania stoją w sprzeczności z tym, co znamy z życia codziennego. Kiedy pójdziemy do lasu i widzimy spadające liście i biegające jelenie, to są to zjawiska, które obserwujemy od tysięcy lat, tworzące świat, który rozumiemy.

 TS:W którym czujemy się bezpiecznie…

JCh: …i który zawsze możemy sprowadzić do jakichś prostych zjawisk. Okazuje się, i to jest kluczowe, że zgodnie z przewidywaniami mechaniki kwantowej świat, który nas otacza, jest zupełnie inny, niż się nam wydaje. Mechanika kwantowa przewiduje istnienie zjawisk, których nie doświadczamy w życiu codziennym.

Continue reading


Astro-biznes

img_7932

Astro-biznes to inna twarz psychobiznesu oferującego oddziaływania nie oparte na dowodach. Tak samo cyniczna. Realizuje te same ludzkie potrzeby: celowości, patosu, godności, prostych odpowiedzi, poszukiwania własnej indywidualności w czasie niepewności i podporządkowania globalnym systemom. Sprzedaż horoskopów -tak jak kontakt z troskliwym psycho od ustawień, od właściwego oddychania, właściwego opukiwania, właściwego wybaczania, od właściwego życia i myślenia – budzi nadzieję, daje obietnicę Ładu.

Mircea Eliade o popularności astro-biznesu.

„Jakie może być wytłumaczenie tego fantastycznego sukcesu? Grupa socjologów i psychologów francuskich opublikowała studium przedstawiające i analizujące rezultaty ankiety opartej na informacjach zebranych przez Francuski Instytut Badania Opinii Publicznej. […] Edgar Morin interpretuje pociąg młodych do astrologii jako  wypływający z kulturalnego kryzysu społeczeństwa burżuazyjnego”. Uważa on, że w obrębie młodzieżowej kontrkultury również astrologia jest częścią nowej gnozy, zawierającej rewolucyjną koncepcję nowej epoki – ery Wodnika. Faktem znaczącym jest, że największe zainteresowanie astrologią spotyka się na ogół „nie wśród chłopów ani prowincjonalnego drobnomieszczaństwa, lecz raczej w ludnych ośrodkach miejskich i wśród urzędników”.

Autorzy francuscy nie akcentują parareligijnej funkcji astrologii. Continue reading


Dmuchawce, latawce, symulakra, wiatr

img_5059Metoda Snoezelen przeznaczona była pierwotnie dla dzieci z uszkodzeniami mózgu, autystycznych, mających problem z uporządkowaniem chaosu bodźców. Służyły temu uporządkowaniu specjalne sale, zwane w Polsce Salami Doświadczania Świata, „rozpraszające bodźce”, „aktywizujące i relaksujące”, jak wyjaśnia Agnieszka Smrokowska-Reichmann w wywiadzie dla „Mętnego Lustra”.

Nie zamierzam udowadniać, że jest to kolejny psycho-kit lub że kontakt z Matką Naturą nie jest homo sapiens potrzebny (wprost przeciwnie, jestem namiętną zwolenniczką kontaktu z przyrodą – no, za wyjątkiem ponaddźwiękowych prusaków i kudłatych pająków z ADHD. Matce Ziemi zawdzięczam każdy powrót do równowagi w kryzysie i liczę na Jej opiekę w przyszłości).

Zwróciłam jednak uwagę na (manipulacyjne?) mechanizmy promocji i budowania obrazu tego produktu. Continue reading


Perls robi swoje, ja robię swoje

img_0368„Ja robię swoje i ty robisz swoje.

Nie jestem na tym świecie, po to żeby żyć zgodnie z twoimi oczekiwaniami.

I ty nie jesteś na tym świecie po to, by spełniać moje oczekiwania.

Ty jesteś ty, ja jestem ja …”

znamy tę bełkotliwą i bzdurną wyliczankę, a raczej „modlitwę”, którą częstują nas psychoterapeuci Gestalt? Znamy, jasne, w obiegu pop-psychologii od lat. Niektórzy traktują ją jak najświętszą mantrę. Poniżej portret Fritza Perlsa, autora tego porażającego głębokością tekstu i właściciela nabrzmiałego wielkością ego, portret sporządzony złośliwym piórem cytowanego już oszołoma Jeffreya Massona:

Frederick (Fritz) Perls, twórca i główna postać terapii Gestalt, urodził się w 1893 roku w Berlinie i zmarł w Chicago w 1970 roku. Największe wpływy miał pracując na etacie psychologa i Instytucie Esalen w Big Sur w Kalifornii w latach sześćdziesiątych. Wiele terminów dzisiaj powszechnie używanych w psychoterapii pochodzi od Perlsa: „tu i teraz”, „świadomość”, „mądrość ciała”, „pobudzenie i wzrost” jako kluczowe procesu w ludzkim organizmie, „niewerbalne sygnały” i inne. Ponieważ terapia i techniki Perlsa są tak ściśle związane z nim i jego życiem, a ponieważ zawsze szczerze mówił o swoim życiu, ocena Gestalt jest naprawdę łatwa. Perls pierwotnie kształcił się jako psychoanalityk i w swoich dziełach pochłonięty jest porównywaniem swojego osiągnięcia i terapii z dokonaniami Freuda. Pozbawia czytelnika wątpliwości co do swojej ważności. W autobiografii napisał: „Gestalt jest nie tylko koncepcją stworzoną przez innego człowieka […], gestalt jest – i nie tylko dla psychologii- czymś właściwym naturze”. Wierzył, że Gestalt jest jedyną drogą ocalenia ludzkości: „Albo psychiatria amerykańska zaakceptuje pewnego dnia terapie Gestalt jako jedyną realistyczną i skuteczną formę rozumienia, albo zginie w rumowisku wojny domowej i bomb atomowych”. Nie pozostaje  w tyle za Freudem: „Wykonałem następny krok po Freudzie w historii psychiatrii” […]

Oczywiście Perls uważał siebie za guru. Odgrywał guru i wyglądał jak guru z długą brodą i włosami, koralami, sandałami i spływającą szatą. Continue reading


WenDo

img_8711Przyznam, że mam słabość do zarośniętych chaszczami obrzeży psychobiznesu pod nazwą „kursy samoobrony dla kobiet (z aspektem psychologicznym)”. Dziś będzie o WenDo czyli opcji siostrzanej: kobiety kobietom przekazują wiedzę, jak się obronić. Nadużyciem jednak jest nazwanie tego dwudniowego warsztatu na podbudowie ideologii feministycznej „kursem samoobrony”. To raczej wykłady na temat bezpieczeństwa osobistego z elementami ćwiczeń.

Przeczytajmy ofertę. „Wendo uczy jak w każdej sytuacji: w miejscu publicznym, na ulicy, w pracy, w domu – przestać czuć się bezradną i bezbronną. Uczy także, jak reagować na przemoc. Wzmacnia poczucie pewności siebie i poczucie własnej wartości.” Czyli, zgodnie ze współczesnym psycho-paradygmatem, jest to oddziaływanie na „poczucie”, na obraz własny, na samoocenę. Wzbudza moją natychmiastową wątpliwość, czy subiektywne „poczucie” odstraszy napastnika funkcjonującego w jak najbardziej twardej rzeczywistości. Continue reading


Przepis na (pierogo)terapię

150Na fali mody na różne „drogi rozwoju osobistego”, wzorem „radykalnych terapii” lub innego NLS postanowiłam wypromować pierogoterapię (nazwa zastrzeżona). Koncentracja na czymś innym niż własna osoba w połączeniu z zajęciami (prawie) plastycznymi to doskonała terapia na „złe” emocje, „zzzzzt” w układzie energetycznym,  nieśmiałość, zaparcia, czkawkę, niewiedzę-jak-żyć, traumę prenatalną i poczucie winy. Uwolnij się! Dołącz do naszego grona szczęśliwych, zadbaj o Twój jak najbardziej osobisty rozwój! Skoncentruj się na lepieniu pierogów.

Co trzeba zrobić, żeby dołączyć do grona sprzedawców nadziei? To co oni: powołać się na fałszywe analogie, mądrości Goździkowej, Continue reading


Radykalne obietnice z jedną nóżką bardziej

img_0030Według Gary’ego Craiga, autora „Podręcznika EFT”, Emotional Freedom Techniques (Techniki Emocjonalnej Wolności) to radykalna (jakżeby inaczej?) metoda usuwania każdej (jakżeby inaczej?) dolegliwości. „Ponad milion egzemplarzy w obiegu„. Naddarta okładka egzemplarza, jaki czytam, świadczy o tym, że radykalna nadzieja sprzedaje się dobrze.

Jak czytam, metoda EFT (nie mylić z terapią skoncentrowaną na emocjach, Emotionally Focused Therapy) nie ma „żadnych negatywnych skutków ubocznych, żadnych procedur operacyjnych”. Autor jednak zabezpiecza się przed pozwami i dodaje, że jeśli ktoś poczuje się gorzej, to „nie ma pewności czy to EFT wywołało takie objawy”. Ponadto, „istnieje prawdopodobieństwo, że stosowanie EFT może komuś zaszkodzić”, na przykład doprowadzić do „wyładowania emocjonalnego”. No i musi terapię przeprowadzać „specjalista z wieloletnim doświadczeniem” zwłaszcza w przypadku paranoi, rozszczepienia osobowości i schizofrenii.

Za to efekty, ho ho!!! Porównane z Deklaracją Niepodległości. Obejmują m.in. „wolność od negatywnych emocji” (problem w tym, że nie ma takich…), wolność od nieustannego wątpienia w siebie (nie mam wątpliwości, że autor w siebie nie wątpi), „wolność dająca szansę na otrzymanie większego przychodu”, „wolność pozwalająca na swobodne wyrażenie miłości”. „Lista fizycznych dolegliwości, które ustąpiły po zastosowaniu EFT jest nieskończona (sic!!!!). Continue reading


Uwodzenie bezwstydem

022Krytyka Polityczna na swoich łamach zamieściła wywiad z Tomaszem Sową, trenerem NLP i NLS. Motywem przewodnim wywiadu jest wstyd („Wszyscy się wstydzą”), NLP, neurolingwistyczne uwodzenie NLSeduction oraz „rozwój duchowy”. Krytyce Politycznej wiele można zarzucić: krótkowzroczność polityczną i społeczną, rozdęty intelektualizm, naiwne ideologizowanie czy śmieszne w XXI wieku odwołania do psychoanalizy. Krytyka rzadko spadała jednak do poziomu brukowca. Na portalu, obok promocji NLP, mości się dział pt. Nauka oraz artykuły o równouprawnieniu, co nadaje całości rys komiczny. Odwołania, nawet ironiczne, do ludzkiego cynizmu na portalu z ambicjami cynizm nobilituje a ambicje ośmiesza. Ale nie powiem Krytyce: wstyd. Powiem: uwolnijcie się od wstydu, przekroczcie ograniczenia na drodze nieskończonego rozwoju! Krytyka zbliżyła się (wreszcie!) do ludu, do plebejskiego poziomu łóżkowego. Uśmiałam się, chcę więcej takich „ciekawych osób”, może coś o zaginaniu łyżeczek, rozmiarach członka, no i gdzie horoskop codzienny?!!

Ale Krytyka niech się sama o swój image martwi, skoro – jak guru NLP głoszą- „nie ma błędów są tylko doświadczenia”. Mnie zafascynowały życiowe mądrości, nomen omen, Tomasza Sowy. Continue reading


Popukać się w głowę

img_8366Cenny jest każdy głos uświadamiający klientom psychobiznesu, że nie każda reklamowana „terapia” jest terapią. Artykuł „Na kozetce u szarlatana”  sygnalizuje temat-rzekę. Na liście pseudoterapii autorka umieszcza: NLP, ustawienia hellingerowskie, regressing, karty anielskie, terapię pierwotnego krzyku, psychoanalizę, EFT (techniki emocjonalnej wolności, Emotional Freedom Techniques – nie mylić z terapią skoncentrowaną na emocjach, Emotionally focused therapy) Continue reading