Zaplamiona zasada „non nocere”

Głośno o teście plam atramentowych Rorschacha po protestach psychologów i studentów zainicjowanych przez Klub Sceptyków Polskich pod hasłem „Psychologia to nauka nie czary-uwolnić motyle Rorschacha”. Test Rorschacha jest jednym z testów projekcyjnych, mających w założeniu odsłaniać kluczowe i nieświadome aspekty osobowości badanego stojącego w obliczu wieloznacznych bodźców. Test powstał z zabawy domorosłego malarza Rorschacha, który wpadł na pomysł wykorzystania złożonych kartek z plamami atramentu – a raczej interpretacji skojarzeń, jakie wywołują – w psychoanalizie. Początkowo złożony z 10 czarno-białych tablic, opublikowany w 1921 roku, obrastał – wobec ciągłego zarzutu nienaukowości i nierzetelności- w kolejne systemy interpretacji i skale. Ostatnią próbą zmierzenia się z krytyką jest podejście Exnera tzw. System Całościowy lub CS, rozbudowany o międzynarodowe normy w 2007 roku. Kontrowersje wokół testu Rorschacha, chyba najbardziej rozpoznawalnego testu psychologicznego w popkulturze, jednak nie ustały.

Redaktorzy „50 wielkich mitów psychologii popularnej” piszą tak:

W szczegółowych badaniach udało się podważyć prawie wszystkie dokonywane za pomocą tego typu narzędzi ustalenia dotyczące pomiarów osobowości.

Zespół Jamesa Wooda ustalił, że zdecydowana większość wyników  testu Rorschacha nie ma istotnego związku z cechami osobowości. Jedynym potencjalnym wątkiem jest skłonność do uzależnień- kilku badaczy odkryło, że towarzyszy jej nadspodziewanie duża liczba skojarzeń związanych z ustami i jedzeniem.

Okazało się również, że test Rorschacha nie jest szczególnie przydatny jako narzędzie diagnostyczne: udało się zaobserwować tylko bardzo słabą korelację między wynikami w tym teście a depresja kliniczną, zaburzeniami lękowymi i antyspołecznym zaburzeniem osobowości, objawiającym się zachowaniami nieodpowiedzialnymi lub przestępczymi

Test Rorschacha pomaga natomiast diagnozować pewne zakłócenia funkcji poznawczych, występujące przy schizofrenii i chorobie afektywnej dwubiegunowej. Nie jest to jednak specjalnie zaskakujące, nietrudno się bowiem domyślić, że ludzie, u których plamy atramentowe wywołują dziwne skojarzenia cierpią najprawdopodobniej na tego rodzaju zaburzenia.

Dalej – nie ma praktycznie żadnych dowodów na to, że test Rorschacha pomaga rozpoznawać cechy psychiczne lepiej i dokładniej niż prostsze metody. Ma też stosunkowo niską, jak to nazywają psycholodzy, „trafność przyrostową”, niektóre badania wskazują bowiem, że kiedy klinicyści, którzy wiedzą już coś o badanej osobie, wprowadzają test Rorschacha, trafność diagnozy maleje.

Rezultaty badań wskazują ponadto, że CS często błędnie wykazuje, iż zupełnie normalne osoby cierpią na jakieś zaburzenia.

Plusem tej metody, według jej zwolenników, ma być to, że jest odporna na manipulacje badanego i obnaża „głęboką nieświadomość”. Złośliwi dodają, że nieświadomość diagnosty a nie diagnozowanego. To, że wyniki zależą od tego, kto interpretuje i pokazują zaburzenia, na które badany nie cierpi to widać za mało, żeby stosowania tego testu w diagnostyce zaniechać.

Z czym test Rorschacha kojarzy się laikowi? Mnie z żartami o badanym, któremu wszystkie plansze podsuwane przez diagnostę kojarzą się z seksem. Ze stereotypem psychologa, który z kilku detali potrafi wysnuć pełną teorię osobowości pacjenta. Z mitem psychologii jako Wiedzy Tajemnej. Ze stereotypem beznamiętnego psychiatry. Z pracami Andy Warhola. Z dizajnem: plamy a la Rorschach widziałam już na ozdobnych poduszkach, kubkach i podkładkach pod talerze. Świetnie pasują do nowoczesnego wystroju salonu, polecam.

Te popkulturowe skojarzenia byłyby zabawne, gdyby nie trzy mniej zabawne kwestie.

Pierwsza kwestia to fakt, że ten test bliski sztuce dywinacji używany jest w Polsce przez biegłych sądowych, którzy wydają opinie w sprawach np. przestępstw seksualnych. Także przez specjalistów zatrudnionych w Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno-Konsultacyjnych, działających na zlecenie sądów rodzinnych, które rozstrzygają np. kwestię opieki nad dziećmi w przypadkach rozwodu. Opinie biegłych oparte na nierzetelnym i kapryśnym teście Rorschacha przekładają się konkretne ludzkie dramaty. Test lub jeśli ktoś woli- wróżenie z plam atramentowych- przypomina sąd boży, taki nowoczesny, na miarę naszego XXI wieku.

Druga kwestia, nie mniej smutna: dyskusja merytoryczna o wartości testu obsuwa się w grząskie rozważania o prawie autorskim, prawach do publikacji wyników etc. Za moment zaczną się dywagacje, jak to już drzewiej bywało, czy „ten zły prowokator” Witkowski (Klub Sceptyków Polskich) ma prawo robić to, co robi w sposób, jaki robi. Dywagacje zastąpią dyskusję o faktach i o rzeczywistości, w której żyjemy. I zasadę primum non nocere, która widać dziś mniej zasadnicza.

Trzecia kwestia to głos Polskiego Towarzystwa Psychologicznego odpowiadający beznamiętnie na zarzut bezużyteczności diagnostycznej testów projekcyjnych. Niektóre wątki z wypowiedzi autora z PTP pobudziły mnie natychmiast do zadania pytań laika:
Dyskusja na ten temat jest trudna do jednoznacznego rozstrzygnięcia…
Dlaczego więc używać testu, który w świetle badań empirycznych niewiele testuje i budzi od kilkudziesięciu lat kontrowersje?

wiedza akademicka na temat testu Rorschacha w niewielkim stopniu odbiega od wiedzy potocznej.
Jakiej fachowej dyskusji spodziewa się PTP, jeśli dyskredytuje już na początku wiedzę badaczy akademickich?

test Rorschacha wymaga długiego okresu nabywania wiedzy, a następnie praktyki:
Jaki jest sens używania powszechnie metody, nawet teoretycznie najbardziej odpornej na manipulacje, jeśli jedynie niewielu specjalistów potrafi się nią skutecznie posłużyć? Jaką – jako potencjalna badana – mam gwarancję, że diagnozuje mnie ów specjalista z długą praktyką a nie sztukmistrz z Koziej Wólki? W jaki sposób – i jak eksperymentując – praktyk nabiera biegłości?

kryteria doboru metod psychologicznych [psycholog powinien wybierać te narzędzia, które dobrze zna, oraz powinien posługiwać się kilkoma różnymi metodami -dop. mój] są one oczywiste, lecz nie zawsze satysfakcjonująco realizowane:
Jeśli wiadomo, że procedury dotyczące ludzkiej godności i losu (opinie biegłych sądowych) nie są „satysfakcjonująco realizowane” to dlaczego do tej pory nie opracowano bardziej satysfakcjonującego rozwiązania?

Rozumiem dystans PTP, bo takie protesty nagłaśniane przez media burzą obraz psychologii i podkopują pozycję psychologów w świadomości społecznej. I dobrze: kto jak kto, ale psycholodzy powinni wiedzieć, że postawa „po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy” i zamiatanie problemów pod dywan nie jest zbyt przystosowawcza. Czy nie lepiej przeciąć akademickie dyskusje mieczem zasady „po pierwsze, nie szkodzić”? Uważam, że jeśli nierzetelna diagnoza oparta na testach projekcyjnych skrzywdziła choć jednego człowieka, to znaczy że została użyta o ten jeden raz za dużo.

W jednym z PTP można się zgodzić: świadoma zgoda klienta na badanie jest warunkiem rozpoczęcia badania.  Wszystko więc  w ręku potencjalnych badanych. Jeśli, czytelniku, test Rorschacha wydaje ci się w świetle rzeczowych argumentów bezużyteczny, odmów uczestnictwa w nim lub… zapoznaj się z jego wynikami, żeby uniknąć niepotrzebnych kłopotów. Interpretacja innych odpowiedzi może zaskoczyć…

Kleksy zabrudziły zasadę primum non nocere. Mam nadzieję, że akcja podjęta przez Klub Sceptyków Polskich sprawi, że motylki z plansz Rorschacha spoczną wreszcie jako ozdoba na koszulkach i dizajnerskich poduszkach – gdzie, zdaje się, już od dawna ich miejsce. Psychologia to nauka a nie czary…

Więcej o testach plam atramentowych oraz akcji „Psychologia to nauka nie czary-uwolnić motyle Rorschacha” Klubu Sceptyków Polskich, innych organizacji i portali:

http://www.stopmanipulacji.org.pl/?p=860

http://sceptycy.org/

http://www.facebook.com/pages/Psychologia-to-nauka-nie-czary/186387674804179#!/pages/Psychologia-to-nauka-nie-czary/186387674804179?sk=wall&filter=2

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7799

http://www.psychologia-spoleczna.pl/aktualnosci-czytelnia-58/1001-psychologia-to-nauka-nie-czary-protest-naukowcow-i-studentow.html

http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1524681,1,co-pan-tu-widzi—testy-psychologiczne-do-kosza.read#ixzz1oi4X8Xm9

http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1657495,4,zainfekowana-psychologia,index.html

http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/psychologowie-test-projekcyjny-nie-dla-sadu

http://www.stopmanipulacji.org.pl/wp-content/uploads/2012/wprost.pdf

http://web.me.com/qayin/KSP_Lab/Laboratorium_KSP/Entries/2012/2/26_Psychologia_to_nauka_nie_czary_-_FAQ.html

http://tvp.info/informacje/ludzie/psychologia-to-nauka-nie-czary/6614897

http://www.psychologia.net.pl/serwis.php?level=1100

 

Źródła

Scott O. Lilienfeld, Steven Jay Lynn, John Ruscio, Barry L. Beyerstein 50 wielkich mitów psychologii popularnej, CIS, Warszawa 2011
Katarzyna Stemplewska-Żakowicz Diagnoza Psychologiczna, GWP, Gdańsk 2009


Comments are closed.