Test drzewa

Kiedyś pewien mężczyzna szukał pracy. Zgłosił się do korporacji, której nazwy nie wspomnę, na stanowisko techniczne. W czasie rekrutacji otrzymał od pani psycholog polecenie narysowania drzewa. Nieco poirytowany bzdurnością żądania, wziął karteczkę, jedną zdecydowaną kreską namalował pień a z okręgu zrobił koronę. Karteczkę oddał. Pracy nie otrzymał. Okazał się za bardzo „infantylny”. Tak drzewa malują dzieci i to te gorsze, a nie inżynierzy. Czy stanowisko otrzymał kandydat, który narysował harmonijne, proste drzewo oraz gałęzie z listkami i owocami? Tego nie wiem.

Ja bardzo lubię drzewa i ten moment jesieni, gdy odkrywa się grafika gałęzi. Mój rysunek to dąb z szeroko rozpostartymi gałęziami, częściowo uschniętymi, z zarysowaną, pofałdowaną  korą i mocnymi korzeniami. Fakt, przechylał się trochę w prawo, wyrastał z traw a pod nim falowały pola z lasem na horyzoncie. No, i fantazyjnie umieściłam na nim dziuplę – stare dęby tak mają. Akurat tego dnia tak widziałam temat drzewa. Mój rysunek, z którego byłam tak dumna, posłużył do ćwiczenia interpretacji Testu Drzewa Kocha przez psychologa. W zamian dowiedziałam się między innymi, że jestem socjopatką i że nie mam życia emocjonalnego. Szlag mnie trafił potężny a potem posmutniałam, co obudziło moje wątpliwości co do trafności diagnozy. Zabolało, choć to była zabawa.

Test Drzewa (Test Kocha) należy do grupy testów projekcyjnych, ale – w odróżnieniu od testu plam atramentowych czy testu zdań niedokończonych – polega na całkowicie swobodnej ekspresji. Badany otrzymuje  pustą kartkę, ołówek, gumkę i zadanie narysowania „drzewa owocowego”. Drzewo to nawiązanie do jungowskiej metafory ludzkiego rozwoju. Korona ma odnosić do emocjonalności a pień do popędów i instynktów. Zakłada się, jak we wszystkich testach projekcyjnych, że ludzki wyrób odzwierciedla nieświadome cechy osobowości, wewnętrzne konflikty etc. Interpretacja rysunku polega na odczytaniu oznak, które uważa się za wskaźnik danej cechy. Pozornie brzmi sensownie, bo widać i bez testów, że każdy rysuje w „swoim stylu”. Jednak wyrokowanie na podstawie rysunku o nieuświadomionych cechach rysującego okazało się nieuzasadnione empirycznie i błędne.

Sposób odczytania rysunku ma pozory naukowości i dokładności. Mierzy się np. wysokość drzewa, kalkuluje okres wydarzeń traumatycznych, przeprowadza tajemnicze linie, ocenia kreskę, symetrię rysunku. Każdy element jest znaczący. Jednak interpretacje Testu Drzewa przypominają sennik egipski i są tak samo niespójne. I tak:

Drzewo małe, delikatne oznaczać ma niską samoocenę i poczucie niższości, ale także: poczucie niepewności (przecież zawsze w coś się trafi…). Co więcej, małe drzewa mają rysować młodzi ze środowisk przestępczych. Rysowanie cienką kreską ma być oznaką niezdecydowania, linią przerywaną – niepokoju a znów mocną, zdecydowaną – agresji. Nie zaczerniaj kory! To oznacza brak samokontroli a stawianie na niej brzozowych plamek- skłonność do masturbacji. I nie rysuj też dziupli. Może odnosić w zależności od fantazji diagnosty do: problemów na tle seksualnym, traum dzieciństwa czy trudności życiowych. Nie zapomnij o liściach, gdyż brak liści oznacza smutek. To nieważne, że pomyślałeś właśnie o zimie i sezonie narciarskim… Problemy interpretacyjne sprawiają korzenie – odcięte mają oznaczać odrzucenie urazów, a znowu „przesadnie podkreślone” – płytkie reakcje emocjonalne. Podobnie jak pień: prosty ma być oznaką przedsiębiorczości i silnego ego (cokolwiek by to miało znaczyć). Chudy wskazuje na niepewność i „słabe ego”, za to silnie podkreślony pień – na niedojrzałość emocjonalną.

Niektórzy domorośli diagności w tym mętliku interpretacyjnym odrzucają wręcz książkę wyników, zdając się na własną intuicję i fantazję: Mam podręcznik do drzewa i faktycznie brzmi jak stek bzdur, jest chyba nieco oldskulowy i w klimacie dziadka Freuda, ale litości, przecież to jest swobodna technika diagnostyczna i przyzwoity diagnosta nie będzie stawiał diagnozy w taki sposób.  Należy dodać, że wyniki wersji pop-psychologicznej tego testu opierają się na efekcie Barnuma, jak horoskopy. Sprawdzić można tutaj.

Entuzjastów testu drzewa zmartwię: mierzenie w milimetrach wysokości narysowanego drzewa, skrupulatne wyznaczane „punktu ego” czy badanie formy pnia to strata czasu. Rysunek dostarczy być może przeżyć estetycznych, ale nie będzie miał nic wspólnego z cechami osobowości „badanego”. Wyniki to pseudownioski oparte na tworzeniu przez ludzki umysł fałszywych analogii. Pisze Katarzyna Stemplewska-Żakowicz:

Test Drzewa jest tylko testem z nazwy, w istocie z testem psychologicznym nie ma nic wspólnego. Przedstawiony w nim system interpretacji rysunków nie tylko nie ma udokumentowanej trafności i rzetelności, ale też nie został zaadaptowany do warunków polskich, lecz jedynie przetłumaczony. Nie trzeba dodawać, że polskich norm Test Drzewa nie ma (oryginalna wersja niemiecka także nie). Z tych danych płynie konkluzja, którą chcę mocno podkreślić: Test Drzewa nie spełnia naukowych standardów i w związku z tym nie jest narzędziem diagnozy psychologicznej. Wnioski z badania Testem Drzewa mają podobny status w psychologii, jak czytanie z dłoni lub grafologiczna analiza pisma, zatem profesjonalny psycholog nie posługuje się żadną z tych technik w swojej praktyce.

O tym zapewne nie wiedziała rekrutantka z korporacji. Szkoda, bo być może, bazując na pseudotestach i pseudo-psychologii, odrzuciła wartościowego kandydata. O krzywdzie tego mężczyzny pisać nie będę- nie dostawszy pracy, założył własny sklep. Zakładam, że nie przyjmuje pracowników każąc im szkicować jabłonie.

A ja cóż. Wracam do rysowania lipy za oknem. Dla przyjemności i nie przejmując się moją domniemaną socjopatią.

 

Źródła

Katarzyna Stemplewska-Żakowicz, Diagnoza Psychologiczna, GWP, Gdańsk 2009

http://www.papilot.pl/psychologia/14615/Tajemniczy-TEST-DRZEWA.html

http://mitynauki.pl/tag/test-drzewa/

http://forum.gazeta.pl/forum/w,34708,133902262,,pseudodiagnoza_psychologiczna_polecam.html?v=2.


Comments are closed.