Konkurencja a powstanie psychologii

r.naquatsch.mPsychologiczne myślenie o człowieku czyli ujęcie człowieczeństwa w liczbowe normy rodzi  się wraz z dyskursem „życie jest konkurencją, walką”, a to znów wraz z kapitalistycznymi warunkami społeczno-ekonomicznymi.

Poniżej ciąg dalszy odpowiedzi na pytanie „skąd nam się wzięła psychologia/psychoterapia?”, tym razem dawno nie goszczący w psycho-kit Georges Vigarello. Brzmi ten fragment tak znajomo, że aż dziwi iż odnosi się do końca XIX wieku… Nadmiar bodźców, zwątpienie w siebie wobec zwiększonych wymagań cywilizacyjnych, przepracowanie i w związku z tym zwiększony nacisk na utrzymanie „higieny psychicznej”…  Niech ten tekst się przypomni, gdy zaciągną się Państwo lekturą kolejnej porcji porad „jak (szczęśliwie) żyć”, „jak się (właściwie) odżywiać”, „jak (normalnie) uprawiać seks”, „jak (dobrze) medytować”, „jak reagować na zmiany w życiu” czy też „jak wrócić do formy przed sylwestrem”. Nie da się ukryć: ciągle gramy – prawdziwie zmęczeni a sztucznie nakręcani – w tej samej sztuce pt „Nagoyqatsi”.

 

„Oto [jednostki] uprzytamniają sobie nagle, że stanowią dla siebie „konkurencję”, że są zdane na życie w świecie coraz bardziej opanowanym przez technikę. Ich solidarność była na pewno zupełnie dobrowolna, ale konkurencję odbierają jako fakt bardzo dotkliwy. Wątpliwości, zwątpienie we własną siłę wewnętrzną, obawa przed nieudolnością nasiliły się do tego stopnia, że pojawia się pierwsza próba wytyczenia obszaru zdrowia psychicznego.

Doświadczenie Fleury’ego z 1898 roku pokazuje, skąd wzięły się tego typu niepokoje. Fleury porównał dwa rodzaje wysiłku: gdy zaciskał rękę na siłometrze, zamykając oczy, uzyskiwał wynik 55 kilogramów, gdy robił to spojrzawszy uprzednio na „ostrą czerwień” lub „jaskrawą zieleń”, osiągał 65 kilogramów. Pobudzenie zmysłów zapewnia większą siłę i mobilizację. Zarazem zwiększa jednak zmęczenie. Wyczerpanie może być wynikiem intensywnych, powtarzających się bodźców, które Fleury uznaje za cechy współczesnej mu epoki. Osłabienie wewnętrznej siły – utrzymuje Fleury- miało się potęgować pod koniec XIX wieku z powodu większej złożoności świata materialnego, szybszej wymiany, nagromadzenia sygnałów i wezwań, przyspieszenia współzawodnictwa w społeczeństwie: „W mieście takim jak Paryż, każdego dnia każdy z nas odbiera niezwykłą ilość tych wibracji”. [Fleury, Introduction a la medecine de l’esprit, 1898]. Woli mieszkańców miast grozi osłabienie w związku z nadmiarem bodźców, uciążliwą bliskością innych, rywalizacją. Na określenie tych zaburzeń ukuto nowe słowa: przepracowanie, neurastenia, przemęczenie, wyczerpanie nerwowe, nerwica z wyczerpania. […]

Pojawia się niezwykłe zainteresowanie „nadmiarem” pracy szkolnej, przeszkodami, na jakie natrafia wyczerpująca nauka albo nagromadzenie zadań do wypełnienia; przykładem może być wzorcowy już opis Sarceya przedstawiający lokaja analfabetę skazanego na niewyobrażalny wysiłek umysłowy nauki czytania: „Słuchał mnie z niezwykle wytężoną uwagą, widziałem, jak pod wpływem wysiłku nabrzmiewa mu żyła na skroni, a pot spływa po czole… Tydzień później nabawił się gorączki mózgowej”; opowieść Mossa o „niezwykle silnych [żołnierzach] blednących i padających z osłabienia po każdym egzaminie”, który miał ocenić ich poziom, albo Guyau o „ostrych bólach głowy”, znużeniu i przygnębieniu, których ofiarami mieli stawać się licealiści.

Jako jeden z pierwszych Mosso próbuje w 1896 roku zmierzyć ten rodzaj psychicznego zmęczenia. Oblicza je za pomocą ergografu, przyrządu rejestrującego napięcie mięśnia zginacza w palcu. Pokazuje, jak napięcie to słabnie po całym dniu pracy umysłowej. Śledzi stopnie osłabienia w zależności od wysiłku umysłowego. Porównuje skutki uczenia się na pamięć rymowanych wierszy ze skutkami, jakie wywołuje studiowanie tekstu, pisanie listu, prowadzenie wykładu. [A. Mosso, La fatigue intelectuelle et physique 1896]. Oczywiście, te porównania mają niewielką wartość, a zastosowana metoda obliczeniowa jeszcze mniejszą. Nowością jest samo wskazanie na istnienie zmęczenia psychicznego, przekonanie, że można je zmierzyć, propozycje, jak mu zapobiegać. Pojawia się niebrany wcześniej pod uwagę przedmiot higieny. „Higiena neurastenika” – określa go na swój sposób Antonin Proust […].

Nowa dziedzina jest tym potrzebniejsza, że wyjaśnienia dotyczące możliwego pochodzenia wspomnianych niedomagań komplikują się pod koniec wieku. Trzeba powtórzyć raz jeszcze, że świadomość istnienia powszechnej konkurencji, myślenie w kategorii „struggle for life” (wyrażenie to staje się we Francji pospolite) dochodzi do głosu regularnie w tekstach dotyczących psychologii. „Rzesze jednostek narzucają swemu umysłowi pracę ponad siły„. Spencer uzasadnia nawet około 1880 roku konieczność „kultury konkurencji”, kultury afirmującej „wszystkie zawody i interesy”. Temu przekonaniu sprzyja rozwój szczebli hierarchicznych i poszerzenie się społecznego spectrum. Towarzystwo Północnych Kolei Żelaznych jest tego najlepszym przykładem, kiedy w 1900 roku rozwija szeroki wachlarz stopni hierarchii zawodowej; rok po roku sumienny pracownik wspinał się na coraz wyższy szczebel: w „robotach i torach” było 28 stopni kwalifikacji i uposażenia, 43 przy „sprzęcie i trakcjach”, a 64 przy eksploatacji, co jak nigdy przedtem różnicuje pracowników, wzmacniając nadzieje na sukcesy i awanse. To właśnie napięciom z tym związanym mają przeciwdziałać wczasy, takiemu przemęczeniu mają zapobiegać szkolne wycieczki, doroczne kilkudniowe wyjazdy organizowane przez zamożne licea […].

Wśród chorób, których rozwoju należało się obawiać i którym trzeba było zapobiegać, choroby o podłożu psychicznym stają się przedmiotem coraz głębszego zainteresowania. Zostają nazwane, opisane i ocenione. Pojawiają się nawet próby zasugerowania, że można je ująć w liczby i wyjaśnić. W wyniku tych działań rośnie obszar higieny, bierze się pod uwagę najskrytsze zaburzenia, przyznaje w nich więcej miejsca zagubieniu ja.”

 

 

Georges Vigarello „Historia zdrowia i choroby. Praktyki sanitarne od średniowiecza do współczesności”, Wydawnictwo Aletheia Warszawa 2011


Comments are closed.