Keep smiling

16319

„Psychologia pozytywna” to analogia do naszej ekonomicznej i społecznej narracji „rozwoju”, „stałego wzrostu”, który niedługo okaże się cholernie niestały, bo jest fałszywy. Tak jak „psychologia pozytywna”, wciskana nam jako niekwestionowana podstawa myślenia „ludzi Zachodu” jest fałszywą, zgubną ścieżką.  Krótko, jasno i dobitnie o jej fatalnych skutkach i  jej uwikłaniu w System.

Tylko dla wolnych ludzi.

O psychologii pozytywnej

Autor: Chris Hedges

Psychologowie pozytywni wykorzystywani są przez armię USA w centrach przesłuchań, takich jak Abu Ghraib czy Guantanamo. Pomagają dekonstruować ludzką psychikę, co pozwala skutecznie łamać ducha więźniów.

Niebezpieczeństwo psychologii pozytywnej związane jest z tym, że to ty stajesz się odpowiedzialny za swoje beznadziejne położenie. Możesz winić tylko siebie. Ideologia ta sieje spustoszenie zwłaszcza w szeregach klasy pracującej. Zatrudnienia nie będzie. Zachodzące zmiany strukturalne uniemożliwiają robotnikom utrzymanie rodzin. Nie tylko oni stracili nadzieję – zdają sobie sprawę, że nie ma jej także dla ich potomstwa. Psycholodzy pozytywni, którzy im mówią, że wszystko sprowadza się do odpowiedniego podejścia, tworzą tę urojeniową ideę, że jakakolwiek ponura i negatywna analiza rzeczywistości jest niepomocna. Bo nie jest radosna i pozytywna. Popycha to nas ku myśleniu magicznemu. Możemy mieć wszystko, czego zapragniemy – i nie jest istotne, co państwo korporacyjne robi ze społeczną tkanką. Jeżeli tylko uwierzymy w siebie, rzeczywistość zostanie pokonana. To myślenie życzeniowe zdominowało całą kulturę.

Psychologia pozytywna, która twierdzi, że może zmajstrować szczęście i zapewnia psychologiczne narzędzia wzmacniające korporacyjne dostosowanie, jest tym dla korporacyjnego państwa, czym dla nazistów była eugenika. To szarlataneria, która tworzy zasłonę dymną dla korporacyjnej dominacji, nadużyć i chciwości. Akademicy, którzy ją głoszą opływają w granty. Zapraszani na korporacyjne rekolekcje utwierdzają korporacyjnych pracowników w przekonaniu, że mogą odnaleźć szczęście sublimując własne „ja” w ramach korporacyjnej kultury. Uczą w gruncie rzeczy -nikt z nas nie jest przecież tak szczęśliwy, jakim być się zdaje – ukrywania niepokojów i problemów pod maską fałszywego zadowolenia.

Jakiekolwiek kwestionowanie porządku i autorytarnej formy organizacji przedstawiane jest jako odmiana zdrady, która łamie familijny, harmonijny kolektyw korporacji. Charakterem przypomina to maoizm – za jakiekolwiek podważenie korporacyjnej struktury winę ponosi jednostka, która próbuje blokować szczęście i pomyślność korporacyjnej całości.

Nasza ucieczka w zbiorowe urojenia korporacyjnej ideologii w obliczu postępującego finansowego, gospodarczego i planetarnego upadku jest równie przydatna w rozwiązywaniu problemów jak alchemia. Jednakże nadal prężnie działają uniwersyteckie wydziały, generowane są sterty pseudonaukowych dysertacji służące za akademicką patynę fantazji szczęścia i sukcesu osiągalnego poprzez pozytywne myślenie. Przekaz o tym, że możemy mieć wszystko, czego zapragniemy, jeżeli tylko wejrzymy wgłąb siebie, jeżeli naprawdę uwierzymy, że jesteśmy wyjątkowi, codziennie pompowany jest w eter za pośrednictwem reklam, fabuł programów telewizyjnych i filmów, wzmacniany przez przyprawiające o mdłości antenowe krotochwile z udziałem schludnych prezenterów. To spaczone ideologiczne soczewki, przez które oglądamy świat.

Ideologia ta potępia wszystkich krytyków społecznych, ikonoklastów, dysydentów za to, że nie szukają spełnienia w zbiorowym skandowaniu korporacyjnego stada. Dusi kreatywność i moralną autonomię. Chodzi w niej o ukształtowanie i dopasowanie do uległego i uciskanego kolektywu. Nie chodzi w niej o szczęście. Chodzi o dostosowanie, które totalitarne i korporacyjne struktury pragną narzucić tłumowi.

Tłumaczenie: exignorant

Na podobny temat

Naqoyqatsi

Krzyk

Konkurencja a powstanie psychologii

 


Comments are closed.