Pocztówki z Epinal

c3cfee31aa8ba8e3e9363ea413dc6c5802f293ec

Michel Onfray, filozof, rozprawia się ze swoją szczeniacką (i późniejszą) fascynacją Freudem i freudyzmem. Oraz kilkoma „pocztówkami z Epinal” (które to pocztówki stały się symbolem sztampy i banału), czyli powszechnymi przekonaniami na temat Freuda i freudyzmu. Oto kilka z nich: Freud odkrył nieświadomość; marzenia senne to wyraz wypartych pragnień; psychoanaliza to nauka; psychoanaliza leczy zaburzenia psychiczne; cała ludzkość ma do rozwiązania kompleks Edypa (Elektry); opór jest świadectwem nerwicy; psychoanaliza czyni wolnym…

Poniżej kilka anty-tez, niegłupio przez autora obronionych. Krytykować dziś Freuda to jak kopać leżącego, ale mimo wszystko może komuś się przyda taka zajawka.

 

… spojrzałem we freudowską lunetę w przekonaniu, że znajdę potwierdzenie jego tez. Nie podchodziłem do nich z negatywnym nastawieniem i dość długo trzymałem stronę Freuda… Tymczasem moim oczom ukazało się dość, bym postanowił podrzeć pocztówki tyle czasu wiszące na mojej tablicy. Niniejszym przedstawiam serie kontrpocztówek:

kontrpocztówka nr 1

Freud sformułował hipotezę o nieświadomości, głęboko zanurzony w kontekście historycznym; znajdował się przy tym pod wpływem wielu lektur. Zwłaszcza filozoficznych (z których najważniejsze były teksty Nietzschego i Schopenhauera).

kontrpocztówka nr 2

Różne wypadki z obszaru psychopatologii życia codziennego mają istotnie jakiś sens, ale w żadnym razie nie znajdują wytłumaczenia w perspektywie ściśle libidinalnej, a już na pewno nie poprzez kompleks Edypa.

kontrpocztówka nr 3

Marzenie senne posiada jakieś znaczenie, ale podobnie jak w wypadku psychopatologii życia codziennego nie można go wiązać z czynnikami ściśle libidinalnymi czy wywodzącymi się z kompleksu Edypa.

kontrpocztówka nr 4

Psychoanaliza pochodzi od psychologii literackiej, opiera się na materiale autobiograficznym swego twórcy i doskonale pomaga zrozumieć jego i tylko jego.

kontrpocztówka nr 5

Terapia analityczna należy do dziedziny myślenia magicznego – leczy w ścisłych granicach efektu placebo.

kontrpocztówka nr 6

Uświadomienie wypartej treści nigdy automatycznie nie usunęło objawów ani tym bardziej nie wyleczyło pacjenta.

kontrpocztówka nr 7

Kompleks Edypa nie jest bynajmniej zjawiskiem uniwersalnym, ilustruje jedynie dziecięce pragnienia Zygmunta Freuda.

kontrpocztówka nr 8

Odrzucenie myślenia magicznego wcale nie oznacza, że koniecznie trzeba oddać swój los w ręce czarodzieja.

kontrpocztówka nr 9

Pod hasłem wyzwolenia psychoanaliza wykoślawiła podstawowe reguły psychologizmu, tej świeckiej religii bez religijności.

kontrpocztówka nr 10

Freud jest wcieleniem tego, co w czasach oświecenia zwano antyfilozofią – filozoficznej formuły stanowiącej zaprzeczenie filozofii racjonalistycznej.

[…]

Psychoanaliza – i taka jest teza tej książki- jest uzasadnioną i prawdziwą dziedziną wiedzy dopóty, dopóki odnosi się do Freuda i nikogo poza nim. Pojęcia, które powstały w toku tworzenia tej monumentalnej sagi, były Freudowi potrzebne przede wszystkim do opisania własnego życia, do wprowadzenia porządku we własną egzystencję. Kryptomnezja, autoanaliza, interpretacja marzeń sennych, obserwacja psychopatologiczna, kompleks Edypa, romans rodzinny, wspomnienie przesłonowe, horda pierwotna, ojcobójstwo, seksualna etiologia nerwic, sublimacja- wszystkie te terminy, wraz z wieloma innymi, stanowią założenia teoretyczne całkowicie autobiograficzne. Freudyzm zatem, podobnie jak spinozyzm czy nietzscheanizm, platonizm czy kartezjanizm, augustynizm czy kantyzm, należy traktować jako wizję świata bez pretensji do uniwersalności. Psychoanaliza jest biografią człowieka, który stwarza własny świat, by żyć w nim ze swoimi fantazjami – jak czyni to każdy filozof…”

Continue reading


Psychoanaliza (5) – The wide Missouri czyli rzeka skojarzeń

41„Ja w ogóle żyję myśląc. I to jest mój największy problem”. A.

 

Ciąg dalszy moich uwag sceptyka do psychoanalizy własnej. A pisałam już:

o  zaleto-wadach psychoanalizy

o interpretacjach

o dystorsji języka

Dziś o technice wolnych skojarzeń AD1). Wolne skojarzenia, strumień myśli wręcz, jak każdy przedszkolak dziś wie, są materiałem do interpretacji podawanych przez psychoanalityka. Skojarzenia, tok myśli, te wszystkie drogi prowadzą… nie, nie do Rzymu, ale do Poznania. Nieświadomego. A że niedowiarek jestem i paluch w rany wsadzić muszę, pokusiłam się więc o mały eksperyment.

Zaczęłam słuchać na przykład takiej muzy

… a tu w głowie mojej biednej pojawiło się :

Oh Shennandoah, [blada wstęga rzeki w ciemnościach], wtedy nad murray na moście, dżiz jak śmierdziało w tym greyhoundzie [syk otwieranych drzwi autokaru, rzygowiny] gdzie to było [kobiece dłonie w mitenkach, obejmujące kubek z kawą, zapach kawy], ciekawe jak tam moja karolinka, jak rzeka, pamiętać żeby nie brać tamtych wioseł, ranią dłonie, biedny kasztan przy hallera chory, drzewa umierają stojąc, kto to powiedział, cholera, boli mnie biodro, dlaczego, jak tam było zimno [dreszcz], Away, I’m bound to go, nie widziałam missouri, coś wtedy było [parking w nocy, niebo, ktoś patrzy na mnie z góry, z oświetlonej kabiny road traina]  zimno, czy drzewom jest zimno jak tak stoją, ludzie umierają stojąc…

Strumień myśli to coś takiego. To nie jest komunikowalne, nie zamyka się w słowach a we wrażeniach/rekonstrukcjach dźwięków, kolorów, smaków, obrazów, zapachu. Przebiega głowę prędzej niż światło, niż da się zapisać i wypowiedzieć. Nie opowiadamy sobie tego tylko słowami. Namęczyłam się bardzo, próbując taki kawałek spisać a i tak – żeby był choć trochę zrozumiały- zgwałciłam go znakami interpunkcji, rozwinięciami i wtrętami. Co więcej, z każdym odtworzeniem melodii  w skojarzeniach pojawi się inny wątek.

Do Głosu -analityka- powiedziałabym tak: Continue reading


Psychoanaliza (4) – Fantazje w temacie fantazji

sam_2037Psychoanaliza głosi pretensje do neutralnego, zdystansowanego -poza dobrem i złem, naukowego opisu. Słowa, używane w psychoanalitycznych interpretacjach mają być neutralne. Po pierwsze, problem w tym, że nie ma takich słów – każde niesie ze sobą echo kategoryzacji, wiedzę o świecie, skojarzenia własne i kulturowe. Po drugie, psychoanalitycy igrają ze znaczeniami i redefiniują pojęcia. „Analiza” w ich ustach nie jest analizą bo urąga logice, „interpretacja” nie oznacza interpretacji tylko prowokujące skojarzenie psychoanalityka (w linii ideologii), jakie przyjdzie mu do głowy po wysłuchaniu bredzeń z kozetki. Każdy, kto z wyznawcą psychoanalizy usiłował dyskutować to wie doskonale: samo pojęcie psychoanalizy jest jak nigdy nie dogoniony króliczek. Nie jest to teoria, nie jest to praktyka, nie jest to spójna wizja filozoficzna ani ruch społeczno-polityczny, nie są to studia przypadków ani sposób rozpoznania „działania nieświadomego”, nie jest to grupa sekt demonologicznych ani droga intuicyjnego poznania, nie jest to leczenie ani praca z umysłem. Już, już łapiemy królika, a tu hops! okazuje się, że psychoanalizą bywa wszystko i wiele innych, zależnie od aktualnych potrzeb i rozkosznej figlarności rozmówcy. Psychoanaliza raz oznacza gówno a raz pomarańczę a czasem znów puste pudełko na nasze indywidualne wizje. Trudno się dogadać. Continue reading


Urojenia zasznurowanego baleronu

23_img_1478

Umiejętności, które stanowią o dobrym lekarzu: całkowite wyleczenie, niepozostawienie szkód, bezbolesne badanie. 

Z wiedzy druidów. Serio:)

***

Psychoanalitycy często zastępują anegdotkami sensowną dyskusję o skuteczności psychoanalizy. Anegdotkami czyli „studiami przypadku”. I dziś ja, naburmuszona Lyra Belacqua,  na „studium przypadku” się pokuszę. Ale że nie wyznaję kadzidlanej psychoanalitycznej religii będzie to studium zimne, płaskie i cyniczne.

Historia – słowami anonimowej bohaterki – to taka. Fragmenty troszkę długie, całość tu. Podkreślenia moje:

„Byłam od siedmiu lat (z przerwami) w terapii psychoanalitycznej. Właśnie kilka sesji temu usłyszałam od terapeuty, że dalsze leczenie nie ma sensu, ponieważ mam urojenia związane z tym, że kiedyś ja i mój terapeuta będziemy parą. Terapia już nie służy leczeniu, wywołuje u mnie stany psychotyczne, urojenia, bulimię, ataki na pracę i na terapię… Być może będę musiała przepracować to w innej terapii z innym terapeutą. …Terapeuta dał mi czas do końca roku na pożegnanie, ale chyba skończę już w tym miesiącu. Jest mi z tym zbyt ciężko.

Przez dłuższy czas sesje miały miejsce trzy razy w tygodniu. Z czasem, gdy pogorszyły się moje warunki finansowe na skutek zmiany pracy, sesje odbywały się już tylko raz w tygodniu i miały raczej charakter podtrzymujący. Mój terapeuta twierdzi, że to co do niego czuję to nie jest przeniesienie. Że jest to silne urojenie, którego ja niestety do końca nie czuję. Może dlatego, że to urojenie właśnie. … Proces leczenia zszedł na drugi plan.

Terapeuta mówi, że po tak długim czasie terapii, nie powinnam nadal tak silnie reagować na jego osobę. Otóż ja całą energię do tej pory skupiałam na zadowalaniu go lub nieświadomym atakowaniu. 

Cieszę się, że kończymy terapię. Przyznam szczerze, że jestem już bardzo wszystkim zmęczona. Postanowiłam, przez jakiś czas, o ile pozwoli mi na to zdrowie, pobyć troszkę samej. Następnie zamierzam przy pomocy mojej lekarki, wrócić do terapii analitycznej, tym razem z kobietą może. Continue reading


Psychoanaliza (3)- Sztuka interpretacji

img_6973

Ciąg dalszy moich uwag po psychoanalizie własnej. Część pierwsza tutaj.

„Interpretacja jest zasadniczą techniką psychoanalizy. Termin ten rozumiany jest jako proces odkrywania, dzięki badaniu treści, sensu utajonego w jawnym, symbolicznym przesłaniu albo działaniu pacjenta, lub jako przekaz, czyli to, co analityk słownie przekazuje pacjentowi w celu uświadomienia, ujawnienia utajonego sensu, nieświadomych pragnień i fantazji, wydobycia patogennych, nieświadomych wspomnień, odsłonięcia treści mających związek z nieświadomymi konfliktami, które sięgają korzeniami aż do dzieciństwa pacjenta. Najkrócej ujmując, interpretacja oznacza czynienie nieświadomych dla pacjenta zjawisk świadomymi”. Materiałem do interpretacji mogą być „fantazje” dotyczące wydarzeń przeszłych lub to, co dzieje się tu-i-teraz między analitykiem a analizantem. I dobrze, żeby pacjent do tych interpretacji się odniósł, zintegrował z własnym obrazem, dotarł do „prawdziwych motywów” i „przepracował wgląd”. Tyle teoria.

W praktyce strumień wspomnień z kozetki sterowany jest kolejnymi interpretacjami analityka („To u pani aspekt „pierwotnej kobiety”. „A propos pierwotnej kobiety”, wtrącam, „przypomniało mi się…”). Te interpretacje naszą prawdą być nie muszą, a nawet – z powodu subiektywizmu – nie mogą. Głos-analityk powiedział, że psychoanaliza to „nadawanie własnych znaczeń” i że powie, co mu się kojarzy z moją paplaniną, a ja sobie wybiorę, co dla mnie istotne i co ocenię jako pewną prawdę o sobie. Reakcja „Aha!” pożądana, ale niekonieczna.

Niestety, jeśli ktoś mówi, że do niczego nie zmusza, a zwłaszcza do „prawdy”, jesteśmy już w samym środku manipulacji. Continue reading