Nieudana terapia (2) – Bezradność Młodej Lekarki

dali19
Cześć pierwsza: tutaj
Definicja złej terapii czy błędu? Trudna do ustalenia, choć zgodzimy się, że bywają i złe terapie i błędy. Czy to poczucie krzywdy klienta? Pogorszenie stanu – subiektywne, obiektywne? Brak zmiany? Uporczywa, przedłużana terapia? Niezadowolenie otoczenia klienta z rezultatu? Brak satysfakcji terapeuty z procesu i swojego zaangażowania? Zła ocena superwizora?

Kilka fragmentów z „Nieudanej terapii” – wypowiedzi praktykujących terapeutów dotyczące złej terapii:

A.A Lazarus:

..na pierwszym miejscu stawiam brak empatii u terapeuty. Nie pojawia się współczucie.

Nieudana terapia to ośmieszanie lub znieważanie klienta przez terapeutę albo używanie destruktywnego krytycyzmu. Innym klasycznym przykładem złej terapii jest zaniechanie stosowania empirycznie sprawdzonych technik w sytuacjach tego wymagających.

W. Glasser

Dla mnie terapia jest zła wówczas, gdy terapeuta przekazuje komunikat: „Jesteś psychicznie chory. Beze mnie nic z tym nie zrobisz”. Terapia jest nieudana wówczas, gdy komunikujesz klientowi, że potrzebuje pomocy i tylko ty możesz mu pomóc. „Coś jest z tobą nie tak, ale nic z tym nie zrobisz, o ile nie zwrócisz się do mnie”.

Postrzegał nieudana terapię jako taką, która wzmaga natężenie przeżywania i ekspresji emocji u klientów, ale nie wzmaga ich poczucia własnej mocy.

F. Pittman:

Dobra relacja terapeutyczna powoduje więcej złego niż każde inne działanie terapeuty. Sprawia, że [pacjenci] myślą o sobie jako tych, którym brakuje pewnego rodzaju mocy, a tę moc ma terapeuta.

S. Johnson:

Doświadczenie to nauczyło Susan Johnson, że terapia jest nieudana nie tylko wtedy, gdy stosowany przez nas model nie przynosi efektów, ale także wtedy, gdy nie mamy innego modelu, po który moglibyśmy sięgnąć. Zdajemy sobie sprawę, że klienci potrzebują czegoś więcej niż to co im oferujemy, lecz nie potrafimy ustalić czego dokładnie.

L. Sperry:

Większość terapii regresywnych prowadzonych z osobami, które nie mają spójnego Ja, to terapie nieudane. Zła jest każda terapia w której jedna lub dwie strony ponoszą szkodę. Sadzę też, że stosowanie pewnych rodzajów terapii bywa szczególnie nierozważne, zwłaszcza w sytuacji, gdy danego  klienta wyjątkowo łatwo zranić i nie jest on w stanie świadomie zdecydować o swoim udziale w leczeniu

S.D. Miller:

Poprawa u klienta niekoniecznie wynika z samej terapii. Uznaję to za porażkę. Duży odsetek klientów odczuwa samoistne polepszenie, które następuje niezależnie od interwencji mojej lub innych terapeutów. Taką sytuację definiuję jako porażkę, ponieważ terapia w najmniejszym stopniu nie przyczyniła się do tego, co i tak wydarzyłoby się przez przypadek, z powodu dojrzewania klienta albo ze względu na upływ czasu.

Zmiana na gorsze następuje w kontekście naszej relacji i jest większa niż zmiana, która mogłaby nastąpić wskutek przypadku. Takie sytuacje określam jako prawdziwe porażki: coś, co zrobiłem lub to,  że czegoś nie zrobiłem, negatywnie wpłynęło na klienta

R.B Stuart:

Nieudana terapia nie pozwala zrealizować wszystkich celów albo założonego celu na oczekiwanym poziomie. Może spowodować pewne pozytywne zmiany, jednak nie w zakresie, który można by osiągnąć, gdyby została lepiej zaplanowana lub przeprowadzona. Jej marne rezultaty opóźniają nadejście zmiany, przez co klient traci czas i pieniądze a być może także chęć szukania pomocy u innych terapeutów

Uderza mnie to, że każdą z tych definicji ad hoc da się podważyć a owo podważanie zależne będzie od przyjętego modelu psyche i procesu „leczenia”. Rzekomo błędny brak empatii wyśmieje psychoanalityk, który współczucia jako Głos nie okazuje – bo i po co?; ośmieszanie wyśmieje znów terapeuta prowokatywny, bo właśnie tym się posługuje jako narzędziem. Dziecięcą zależność zwaną przeniesieniem, rzekomo konieczną do „wyleczenia” według terapeuty psychodynamicznego, skrytykuje terapeuta z nurtów behawioralnych czy humanistycznych.  Umieszczenie mocy boskich w osobie terapeuty – toż bez tego nie ma samospełniającej się przepowiedni a tym samym – samouleczenia… Podważanie wagi „dobrej relacji” czy „empatii” to herezja, bo jest to „wspólny czynnik leczący”, choć przecież w realu pożądaną zmianę psychiczną da się osiągnąć także bez tego… Czy możliwe jest określenie w jednostkowym przypadku, w ilu procentach zmiana dokonała się dzięki obecności terapeuty a w ilu – czynników pozaterapeutycznych, w tym losowych, niezależnych od klienta- jak to więc porównać? Co, jeśli klient nie osiągnie wytyczonego celu a mimo to jest zadowolony z terapii? Continue reading


Nieudana terapia (1) – Nie ma darmowej zupy

ciac582oSzkoda, że na polskim rynku wydawnictw pop-psychologicznych nie ukazała się (chyba? jeszcze? coś mnie ominęło?) podobna książka, odbrązowiająca medialny obraz psychoterapii. „Nieudana terapia” porusza temat błędów popełnianych przez terapeutów (celebrytów, autorytetów, żeby było jeszcze bardziej medialnie) oraz próbuje zdefiniować co właściwie stanowi „nieudaną terapię”. Książka jest – oczywiście – skierowana do terapeutów, choć tak naprawdę wydaje się pozycją popularną, laikowi bardzo przystępną. No, i -osadzona w kulturze amerykańskiej – kończy się happy endem: założeniem, że każdy błąd jest okazją do poszerzenia doświadczenia. Z niektórych stron wieje wręcz bzdurką  w stylu: „nie ma błędów, są tylko informacje zwrotne”. Nie znamy historii osób, które przez terapeutów zostały poszkodowane, nie znamy ich wersji wydarzeń. Niestety, za te bezcenne „informacje zwrotne” ktoś musiał zapłacić bólem i pieniędzmi.

 Nie ma darmowej zupy.

Kottler i Carlson uczłowieczają jednak terapię. Ich książka nie pokazuje jej jako obowiązkowo zakończonej sukcesem drogi do wiecznego szczęścia, co ma nagonić klientów pragnących „rozwoju osobistego” i nakręcić samospełniającą się przepowiednię. Z książki wyłania się inny obraz: terapia jako pewien eksperyment, niezrozumiały w pełni proces, nad którego przebiegiem czasem nie panuje nikt. Ludzkie spotkanie dwu bezradnych osób, gdzie ten, który ma stanowić pomoc popełnia błędy, waha się, dąży do swoich ideałów i choć stara się wykonać dobrze swoją robotę – ona go często przerasta. Co nie dziwne, bo robota to brudna w gównianej materii ludzkiego podziemnego życia. Mowa jest o terapeutach ludzkich: zanudzonych, nieobecnych, śpiących na sesjach, snujących ukradkiem erotyczne fantazje, terapeutach wkurzonych i wypuszczających czasem parę zza maski poprawności. O terapeutach gwiazdorzących kosztem klientów, kłamiących w superwizji. O medialnych zgrywusach. O terapeutach bezsilnych, zaskoczonych procesem i reakcjami klienta, obojętnych, wypierających swoje błędy, racjonalizujących je, wchodzących – nieświadomie i jakże po ludzku – w pozycje obronne niczym zestresowana i bezradna kasjerka hipermarketu czy produkujący dupokryjki korpolud. Continue reading

Narcyzm terapeutów

Arthur Freeman, profesor psychologii, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, o przejawach narcyzmu terapeutycznego. z13522500Q,Narcyz

” – Weźmy technikę interpretacji. Jaką posiedliśmy mądrość, skoro twierdzimy, że wiemy, o czym myślą nasi klienci? Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej oczywiste jest dlaczego stosujemy dialog sokratejski. Nie mówimy do klienta „Wydajesz się rozgniewany”, ale „Twoja twarz ma pewien wyraz. Co on oznacza? Jakbyś opisał go słowami?” W rzeczywistości klient wcale nie musi być rozgniewany, może natomiast być wkurzony, co dla niego oznacza coś zupełnie innego.

– Terapeuci lubią interpretować, bo wtedy mają poczucie robienia czegoś pomocnego. Nie lubię stosować interpretacji, bo tak naprawdę wyrasta ona z narcyzmu terapeutycznego, który mówi „Ja wiem, co ty myślisz”. A kiedy klient powie „nie, to nie to” określamy jego zachowanie jako opór.

Prezentem […] Freemana była wyciągnięta z komputera ułożona przez niego lista przejawów narcyzmu terapeutycznego.

Będąc narcystycznymi terapeutami, sądzimy, że:

Continue reading


Ostrzeżenie

indeks

Tytułem ostrzeżenia opowieść anonimowej pacjentki o tzw. „psychoterapii” u pewnego sympatycznego profesora w pięknym mieście Lublinie. Nie da się ukryć: klienci boją się podawać personaliów pseudo-terapeutów i otwarcie wygłaszać opinie na temat ich pracy. Jak nas już wytresowano przez 25 lat wolności, mówienie „nie” i wprost to przecież mowa nienawiści, bunt, trolling, hejt i podłe pomówienia.

Ja mam to gdzieś a że jestem z natury aspołeczna, cytuję wprost takie na-wpół-ostrzeżenie, będące w zasadzie szeregiem wątpliwości. W sumie dotyczy zawodu -o ironio- zaufania publicznego.

Podkreślenia moje, źródło tutaj: Continue reading


Poszczuć bordera

polowanieCzyli o tym jak warszawski Ośrodek Pomocy Psychologicznej Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich Bednarska zakończył relację terapeutyczną z pacjentką.

Gdy patrzy się z punktu „prawo do” to wydaje się wszystko ok. Terapeuta ma prawo do zmiany reguł, zakończenia terapii oraz do otrzymania wsparcia kolegów; ośrodek pomocy ma prawo do obrony dobrego imienia i zamknięcia komunikacji w sprawie, w której już nic nie może zrobić. Zdarzają się przecież klienci-wiecznie-niezadowoleni czy przypadki trudnych terapii. Jednak gdy popatrzy się z punktu widzenia „mam obowiązek/ nie godzi się” historię poniżej oceniam nieco inaczej.

Bohaterka artykułu: Sylwia (jeszcze jedna Sylwia w psycho-kit…), 31 lat, od piątego roku życia w kontakcie z psychologami i lekarzami, łącznie 5 lat terapii. Impulsywna i inteligentna. Specjalista w branży technicznej. W pełni praw obywatelskich, nieubezwłasnowolniona. Od terapeuty rozpaczliwie uzależniona. Na czole naklejono jej wiele etykiet: od trudności z adaptacją społeczną, poprzez PTSD do borderline. Tak zwany „trudny przypadek”, przed którym, dodam złośliwie, psychobiznes ucieka, bo woli zajmować się osobami, które nie będą robić scen przy rozstaniu.

Od razu podsumuję to, co mnie uderzyło w tej historii (ułożone chronologicznie):

– bezskuteczna kilkuletnia terapia zakończona „odwetem” terapeuty.

nagłe i stresujące dla pacjentki zakończenie relacji terapeutycznej przez terapeutę (co mogło spowodować dalszy rozstrój zdrowia oraz umocowanie w pozycji „prześladowanego dziecka”). Terapeuta ma, oczywiście, prawo do przerwania terapii, ale nie w taki sposób.

postępowanie Ośrodka- utrzymywanie pacjentki w stresie (policja, groźby, zagrożenie sprawą karną). Wzywanie służb porządkowych na pojawienie się pacjentki w Ośrodku, groźba procesu karnego z powództwa Ośrodka; eskalacja konfliktu z rozchwianą emocjonalnie pacjentką w stronę sporu prawnego.

odmowa Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich zbadania sprawy i interwencji w ośrodku funkcjonującym de facto pod egidą Stowarzyszenia, wbrew zapisom statutu.

pogwałcenie prawa pacjenta do otrzymania dokumentacji z leczenia – odmowa Ośrodka Bednarska wydania kopii takowej.

Poniżej szczegółowy zapis wydarzeń w oparciu o rozmowę mailową z Sylwią. Przejrzałam także dokumenty: skargę pacjentki na postępowanie Ośrodka, odrzucenie jej prośby o interwencję przez SPCh, odrzucenie prośby pacjentki o dokumentację z leczenia. Policja i pogotowie sporządziły notatki z interwencji. Continue reading


Wytargać psychobiznes za uszy

img_7709Historia znana i opisywana: oto młoda osoba kusi się na trening interpersonalny. I tam „przypomina sobie” w trakcie pracy z terapeutką, że w dzieciństwie… matka próbowała ją otruć a ojciec regularnie gwałcił. Nasza bohaterka, do tej pory przeciętna, zdrowa osoba, zaczyna chodzić na terapię i brać leki psychotropowe przepisane przez psychiatrę, znajomą terapeutki; odcina się od rodziny, zmienia imię i nazwisko. Ma prawo oczywiście, to ponoć wolny kraj. Jednak pozwala sobie na więcej: szczuta przez psycholożkę i „grupę” regularnie napastuje rodziców. Składa także donosy na domniemane próby zabójstwa, kazirodcze gwałty i molestowanie seksualne siostrzenicy przez ojca.

Co robią rodzice? Bronią się przed – ich zdaniem – absurdalnymi zarzutami. Próbują wyperswadować córce udział w terapii, szukają innych poszkodowanych rodzin, nagłaśniają sprawę by ostrzec innych. Też mają prawo, to ponoć wolny kraj.

Pewnego jesiennego dnia wkraczają do gabinetu chcąc rozmawiać z terapeutką o stanie swojej córki. Terapeutka uchyla się od rozmowy, kłamie, że pacjentka nie jest już w terapii. Zdesperowana matka łapie panią psycholog za… uszy, naruszając tym samym jej nietykalność cielesną. Na nieszczęście dla prasy brukowej, do soczystych rękoczynów nie dochodzi. Przytomny małżonek odsuwa ręce żony od zagrożonych urwaniem uszu terapeutki. Wychodzą.

Siła Wyższa natchnęła ich, by ten incydent nagrać.

*****
Pani psycholog ma opinię kontrowersyjnej. Obok słów uwielbienia, krytyczne opinie psychologów o jej uchybieniach standardom pracy. W necie kilka (ciągle nie usuniętych) negatywnych opinii anonimowych pacjentów, dla przykładu:

„Ta Pani ma za dużo problemów z własną psychiką, żeby móc pomagać innym. Ma dużo ukrytej agresji i kompletny brak empatii, co skrzętnie ukrywa pod kłamstwami. Stosuje bardzo głębokie metody leczenia, do których nie ma umiejętności, odpowiedniej empatii i uprawnień przez co duża część jej pacjentów kończy w szpitalu psychiatrycznym. Zresztą ona sama wmawia ludziom, że mają urojenia, schizofrenie.” Continue reading


Konsultacja czyli swobodna twórczość dramatyczna

img_7927Poniżej relacja cierpiącej na depresję pacjentki, która – zachęcona marketingiem Polskiego Instytutu  Psychoterapii Integratywnej (PIPI) – udała się na psychoterapeutyczne  konsultacje  do tego ośrodka. Do terapii szczęśliwie nie doszło a same konsultacje zakończyły się rozstrojem zdrowia klientki. By uprzedzić krytyków: tak, jest to relacja subiektywna i jednostronna, co nie oznacza, że musi być  niezgodna z prawdą. Zakładam, że jeśli ktoś, po kontakcie z terapeutą, czuje się głęboko urażony (nawet jeśli to „wrażenie” czy „poczucie”), wpada w psychiczną rozsypkę, ostrzega innych i szuka pomocy na zewnątrz to ten kontakt nie był, oględnie mówiąc, profesjonalny.Patrz także : Wstępniak

Oto dramat w kilku odsłonach. Okraszony cytatami z artykułów ze strony Instytutu, z blogu pani Mileny Karlińskiej-Nehrebeckiej oraz kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej (PTPI), żeby było choć trochę do śmiechu.

Odsłona 1.Dziękujemy za szczerą wypowiedź

Bądź szczery: tylko wtedy gdy psychoterapeuta ma dostęp do twoich przeżyć i myśli będzie ci mógł pomóc. 

A nasza bohaterka, nazwijmy ją panią Kasią, pisze tak: [terapeuta] zapytał o najgorszą rzecz jaką zrobiłam w życiu, co ja uważam za taką rzecz? Szczerze odpowiedziałam, że powiedziałam kiedyś coś ohydnego pewnej osobie. W odpowiedzi usłyszałam że „jak Pani mogła powiedzieć coś takiego, TO ŚWIADCZY O CZŁOWIEKU „. Continue reading


Przykłady naruszenia etyki i nieprawidłowości w terapii

img_1701Przeglądając fora, często spotykam pytania osób korzystających z pomocy psychologicznej niepewnych, co jest dozwolone a co nie w relacji z psychologiem czy terapeutą. No, i pytających czy terapeuta zachowujący się w opisany sposób prowadzi jeszcze terapię czy już swoje prywatne gierki…Pewien obraz tego jak powinna (lub nie) wyglądać relacja terapeutyczna dają zawodowe kodeksy etyczne. Uwaga! Nie mają one jednak żadnej mocy prawnej i obowiązują tylko członków danego stowarzyszenia.

Autorzy książki „Udzielanie pomocy terapeutycznej. Aspekty prawne.” pokusili się o zebranie przykładów nieprawidłowości w relacji i naruszenia etyki zawodowej. Mają należeć do nich:


Neutralność Światopoglądowa(4)- Relacja, opłaty

058Z deklaracją „neutralności światopoglądowej” łączy się pojęcie przestrzeni, w której ona ma zaistnieć, czyli pojęcie kontaktu, przymierza czy relacji terapeutycznej. W świetle badań, właśnie zjawiska, jakie zachodzą w tej specyficznej przestrzeni międzyludzkiej, analiza owych zjawisk oraz postawa empatyczna terapeuty, budząca zaufanie i nadzieję mają generować zmianę postawy klienta. Oczywiście, szczytnym celem tego kontaktu jest „leczenie”- cokolwiek by to nie było.

Wylano wiele pięknych słów by opisać relację terapeutyczną. Oto fragmenty natchnionego nurtem humanistycznym rozdziału „Kontakt psychoterapeuty z pacjentem” z akademickiego opracowania: „zachodzi między terapeutą a pacjentem coś bardzo ważnego, subtelnego, bogatego i pełnego mocy”; „spotkanie kreuje w sobie radość i lęk, ale jest potencjalnie twórczym doświadczeniem”; „uchwycenie kontaktu jest momentem dziwnego wzruszenia, radosnego podniecenia, przeżyciem olśnienia”. Oczywiście, jest to relacja zbudowana na „autentyczności, bezwarunkowej akceptacji i empatii”. To relacja asymetryczna, ale i na to znajdziemy piękne słowa:Lekarz-terapeuta nie wie lepiej ani więcej niż pacjent, nie jest ekspertem ani specjalistą od problemów psychicznych pacjenta, choć ma wiedzę ogólną w zakresie problematyki psychicznej ludzi.” Z kolei oferty prywatnych gabinetów kładą nacisk na profesjonalizm, ciepło i neutralność oraz zamieszczają listę „zaburzeń (czyli potrzeb klienta), na której odnajdzie się każdy.

Continue reading


Neutralność Światopoglądowa(3)-Dobro i autonomia klienta

130Czytam: „Psychoterapeuta w sytuacji konfliktu interesów szanuje dobro klienta” . To bardzo miłe, gdy ktoś deklaruje dbałość o nasze dobro, prawda? Tylko co jest właściwie dobrem klienta? To „dobro mojego klienta”. Czyli w wolnym tłumaczeniu: to co psychologowi czy terapeucie wydaje się dobrem dla człowieka, który mu płaci za usługę. Inaczej też ujmując temat: klient płaci komuś innemu za wskazanie, co jest dla niego dobre.

Gdybyśmy tylko potrafili jednoznacznie i praktycznie zdefiniować Dobro, można by zamknąć raz na zawsze podręczniki etyki. Definicje dobra są kulturowe, relatywne, wielorakie. Widać to bardzo wyraźnie w przypadku usługi pomocy psychologicznej czy psychoterapii, które nie opierają się na obiektywnych, medycznych podstawach. Zależą za to silnie od kultury, dominującej myśli egzystencjalnej, indywidualnych przekonań „lekarza” oraz odzwierciedlają system wartości szkół psychoterapeutycznych. Continue reading