Dziesięć procent i żeńska półkula

Napiszę wprost: „CzaIMG_4584s kobiet” Iwony Majewskiej-Opiełki to książka dla niespełnionych kobiet klasy średniej. Jeśli chodzi o pakowaczki, kasjerki, dziewczyny z call center na umowach śmieciowych, ich czas jeszcze nie nadszedł, one nie karmią się duchowym nurtem „psychologia to religia”. Nie czepiam się: można oczywiście pisać książki o najwyższej wartości „rozwoju osobistego”, jak robi to Autorka, dawać recepty na „lepsze życie” czy wskazywać jako ideał współczesnej kobiecości Miriam, matkę Jezusa z Nazaretu. Można uprawiać różowy seksizm i dzielić wspólny świat na pół, z delikatną aluzją, że to kobiety są te lepsze, wrażliwsze, silniejsze, odważniej poszukujące (a jakże!) „dróg świadomego rozwoju”. Można, choć ja, przyznam się, po przeczytaniu „Czasu kobiet” zapragnęłam zostać facetem. Continue reading


Neutralność światopoglądowa(5)- Podsumowanie

IMG_4452Dlaczego o tej neutralności i innych zasadach z maniackim uporem piszę.
Z trzech powodów. Pierwszy: moja niczym nie poparta naiwna wiara, że „wiedza to potęgi klucz” i lepiej zbliżyć się do psychobiznesu, znając jego mechanizmy. Lepiej okopać się w rzeczywistości, pozbawić się szkodliwych oczekiwań, że „psychoterapeuci czują mocniej i wiedzą więcej” i anielskimi sposobami rozwiążą nasze problemy. Choćby po to, aby uchronić się przed zbędnym rozczarowaniem i cierpieniem. Continue reading


Asertywność nie działa

019W prywatnej nomenklaturze nazywam asertywność sztucznością i odmianą współczesnego chamstwa. Rymuje się z ideałem „autentyczności” i emocjoholizmem, z przekonaniem, że człowiek- nawet działając sam- ma zawsze rację a jego „autentyczność” jest moralnie słuszna bo „jego”. Ale że teraz manipulacja, pewność siebie, wysilane „bycie sobą” i osiaganie swoich celów bez względu na społeczne koszty są na topie jako rozwiązanie wszystkich naszych bolączek, robię bohaterski rachunek sumienia wg listy z Mętnego Lustra.
Wychodzi fatalnie.

Continue reading


Rodzice-źródło naszych kłopotów?

img_1077Czyli parafraza freudowskiego „Kultura jako źródło cierpień”. Tym, którzy uwierzyli fałszywym prorokom, że nie można dobrze żyć, gdy „mamusia była toksyczna” i czują się wyjątkowi, bo rodzice zgotowali im TAKI straszny los, dedykuję kolejny fragment książki Psychologia jako religia:

„[…] Antyrodzinne skutki selfizmu są potęgowane przez dominujące teoretyczne nastawienie przeciw rodzicom. Nastawienie to pojawiło się z chwilą, kiedy Freud wystąpił z koncepcją kompleksu Edypa1): że silna nienawiść między synem a ojcem, po raz pierwszy ujawniająca się w wieku około czterech lat, jest podstawowym i uniwersalnym doświadczeniem, jeśli chodzi o kształtowanie się osobowości mężczyzny. Nie bardzo wiadomo, co ojciec zrobił, by zasłużyć sobie na tę nienawiść. Pewnie chodzi o to, że poślubił matkę dziecka i że jest wielki. Edypalna wrogość może zostać zneutralizowana na różne sposoby, na przykład poprzez strach. Jednak u wielu osób, jak się zakłada, pozostaje aktywna przez całe życie, a ponadto zawsze może ponownie się ujawnić. Zarówno we freudowskiej, jak i w selfistycznej terapii, nie ma odpowiedniego nacisku na miłość ojca, choć przejawy takiej miłości są powszechne. Continue reading


Neutralność światopoglądowa(2)-Bierność, tajemnica zawodowa

Kontynuacja refleksji o neutralności światopoglądowej w praktyce, etyce zawodu psycho i co z tego dla klientów wynika.

Neutralność psychologa czy terapeuty ma wiązać się z ograniczeniem jego zaangażowania do działań stricte zawodowych i z częściowym zawieszeniem osądów etycznych. Przed pełnym zaangażowaniem w świat chronią psychologa dwie zasady: koncentracja na wewnętrznym, z założenia subiektywnym i zaburzonym świecie klienta z pominięciem jego obiektywnej sytuacji życiowej oraz zasada poufności – zachowania tajemnicy zawodowej. Obie te zasady wydają się oczywiste, a ich celem ma być ochrona interesów klienta. I pewnie tak bywa w większości przypadków. Continue reading


Neutralność światopoglądowa(1)-Marketingowa mitologia

Ale dokąd pójdę, jeżeli zgubię samą siebie?

Sputnik Sweetheart Haruki Murkami

Przyciągnęła moją uwagę (kolejny psychobiznesowy spam w mojej skrzynce)  wypowiedź Bogusława Włodawca. Przy okazji recenzji, trochę mimochodem, został poruszony bardzo ważny temat:  neutralność światopoglądowa terapeutów. Continue reading


Nie bądź dziecinny

Jednym z elementów klimatu poznawczego, jakim oddychamy, jest przekonanie o potężnym, wręcz deterministycznym wpływie doświadczeń wczesnodziecięcych i dziecięcych na nasze dorosłe życie. Doświadczenia dzieciństwa mają być – od „odkryć” psychoanalizy – przyczyną chorób i zaburzeń psychicznych a tropienie wczesnodziecięcych traum (np. sceny pierwotnej) -zadaniem psychoanalityka. Pop-psychologiczny nurt karmi nas do dziś wizją „bagażu dzieciństwa”, „toksycznych rodziców”, „nieświadomych scenariuszy”, „wypartych wspomnień” etc, z czym musimy się uporać, żeby osiągnąć szczęście osoby dojrzałej o zastygłej osobowości. Przekaz w skrócie jest taki: jeśli się nam nie powodzi w życiu, jest to wina naszych rodziców a osoby zaburzone psychicznie miały z pewnością ciężkie dzieciństwo. Prawda, o ile jest człowiekowi dostępna, jest zupełnie inna i bardziej złożona: Continue reading


To nie sztuka

Po co nam rozwój osobisty?” pyta (i odpowiada) Leszek Kapler, psychoterapeuta, terapeuta uzależnień i trener rozwoju osobistego. Sama chciałabym wiedzieć i ciekawa jestem odpowiedzi.

Najpierw pojęcie rozwoju. Rozwój ma być związany z „wkroczeniem na jakiś inny – wyższy niż dotychczasowy poziom funkcjonowania, zbliżający nas do osiągnięcia pełni, wewnętrznej całości, a co za tym idzie, do doświadczenia poczucia spełnienia, satysfakcji, a często także swoistego szczęścia.” Autor zapomina jednak, że szczęścia doświadczają także osoby niedojrzałe, dzieci, osoby niepełnosprawne umysłowo. Osiągnięcie jakiś mitycznych pełni nie jest warunkiem odczuwania zachwytu, spokoju czy radości.  Ponoć 80% Polaków deklaruje poczucie szczęścia. Continue reading


Rekonstrukcja pamięci

Na podstawie: 50 Wielkich Mitów Psychologii Popularnej

Tymczasem, mimo że pamięć tak często ewidentnie nas zawodzi, zgodnie z wynikami badań wiele osób wierzy, iż ludzka pamięć funkcjonuje na podobnej zasadzie jak magnetofon albo aparat fotograficzny, a mózg potrafi zapisać, przechować i odtwarzać przeżyte zdarzenia z absolutną dokładnością […] Ba!- nawet większość psychoterapeutów uważa, iż wspomnienia są w mniejszym lub większym stopniu zapisywane w umyśle na stałe.

Powszechność takich przekonań to po części spadek po Zygmuncie Freudzie i psychoanalizie, której jedno z podstawowych założeń głosiło, że pozornie utracone (zwykle traumatyczne) wspomnienia trwale przechowywane są w nieświadomości i nie niszczy ich ani czas, ani nakładanie się innych wspomnień. Wszystkie badania dowodzą jednak, że nasze wspomnienia wcale nie są dokładnym zapisem zdarzeń z przeszłości. […]

Współczesna psychologia jest zgodna co do tego, że pamięć nie ma charakteru reprodukcyjnego – nie odtwarza w precyzyjny sposób naszych przeżyć – lecz rekonstrukcyjny. To, co pamiętamy, jest zwykle mglistą mieszaniną mniej lub bardziej wiernych wspomnień i naszych przekonań, potrzeb, emocji oraz przeczuć, same przeczucia zaś opierają się na wiedzy o sobie, o zdarzeniach, które usiłujemy sobie przypomnieć, oraz o pamięci o tym, czego doświadczaliśmy w podobnych sytuacjach. Continue reading


Zapgrejduj się

Kiedyś wspomniałam mojemu mężczyźnie, że ważna jest w życiu „praca nad sobą”. Byłam wtedy szalenie młoda, szczypiorkowato zielona, miałam ze trzydzieści lat. A on zapytał z naiwnością dziecka:

– A co to jest?
-No, praca, wiesz, rozwój, trzeba w życiu, to ważne…-mówiłam coraz mniej pewnie.
-Ale co to jest?- nie ustępował. Wreszcie umilkłam, bo zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem.

I dziś muszę przyznać się, pojmując całą śmieszność tego wyznania, że nie wiem. Nie wiem, co robią zdrowi psychicznie ludzie, nie wykazujący żadnych zaburzeń (podkreślam), którzy „pracują nad sobą” i wierzą w wartość „rozwoju osobistego”. To oczywistość pustosłowia, jak niepodważalna dziś wiara w nieświadomość. Termin jak woda wylewa mi się z garści. Myślę „praca nad sobą” i widzę jak ktoś próbuje nałożyć sobie maskę a gdy ta spada, przywiązuje ją recepturką. Gdy gumka pęka- przykleja maskę butaprenem. I tak maska sprawności, szczęścia i spełnienia zostaje kolejno w twarz wkopana, wszyta, przybita gwoździami. Byle się trzymała.

Nie mam nic przeciwko nabywaniu nowych umiejętności, poddawaniu się życiowym zmianom, jeśli trzeba ani – ważnej dla mnie – refleksji etycznej. Continue reading