Narcyzm terapeutów

Arthur Freeman, profesor psychologii, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, o przejawach narcyzmu terapeutycznego. z13522500Q,Narcyz

” – Weźmy technikę interpretacji. Jaką posiedliśmy mądrość, skoro twierdzimy, że wiemy, o czym myślą nasi klienci? Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej oczywiste jest dlaczego stosujemy dialog sokratejski. Nie mówimy do klienta „Wydajesz się rozgniewany”, ale „Twoja twarz ma pewien wyraz. Co on oznacza? Jakbyś opisał go słowami?” W rzeczywistości klient wcale nie musi być rozgniewany, może natomiast być wkurzony, co dla niego oznacza coś zupełnie innego.

– Terapeuci lubią interpretować, bo wtedy mają poczucie robienia czegoś pomocnego. Nie lubię stosować interpretacji, bo tak naprawdę wyrasta ona z narcyzmu terapeutycznego, który mówi „Ja wiem, co ty myślisz”. A kiedy klient powie „nie, to nie to” określamy jego zachowanie jako opór.

Prezentem […] Freemana była wyciągnięta z komputera ułożona przez niego lista przejawów narcyzmu terapeutycznego.

Będąc narcystycznymi terapeutami, sądzimy, że:

Continue reading


Ostrzeżenie

indeks

Tytułem ostrzeżenia opowieść anonimowej pacjentki o tzw. „psychoterapii” u pewnego sympatycznego profesora w pięknym mieście Lublinie. Nie da się ukryć: klienci boją się podawać personaliów pseudo-terapeutów i otwarcie wygłaszać opinie na temat ich pracy. Jak nas już wytresowano przez 25 lat wolności, mówienie „nie” i wprost to przecież mowa nienawiści, bunt, trolling, hejt i podłe pomówienia.

Ja mam to gdzieś a że jestem z natury aspołeczna, cytuję wprost takie na-wpół-ostrzeżenie, będące w zasadzie szeregiem wątpliwości. W sumie dotyczy zawodu -o ironio- zaufania publicznego.

Podkreślenia moje, źródło tutaj: Continue reading


Nie mamy pańskiego płaszcza…

…I co pan nam zrobi?

Marzę o napisaniu kiedyś w psycho-kit czegoś optymistycznego. Niestety, w tym wpisie jedyną optymistyczną rzeczą jest znowu ostrzeżenie: komuś przytrafiło się coś przykrego i uważajcie! A owo „uważajcie” dotyczy terapii par czyli wyższej szkoły jazdy. Bo to wcale niełatwa sztuka: dwie historie życiowe, dwa nieszczęścia, gierki spojone konfliktem i jedna głowa, żeby to rozplątać. Przed głową potrafiącą rozplątać chylę czoła.

Czasem – niestety – ta głowa nie taka. I rozpoznanie przemocy psychicznej to też górna półka a trafia się na niższą.

Zasady

z tekstu Małgorzaty Wolskiej „Wskazania i przeciwwskazania do terapii małżeńskiej/terapii par” [PSyCHOTERAPIA 4 (155) 2010 http://www.psychoterapiaptp.pl/uploads/PT_4_2010/Wolska73_PT4_2010.pdf „:

„Główne cele terapii małżeńskiej/par można określić jako:

  • pomoc małżeństwu/parze w rozpoznaniu źródeł konfliktu;
  • pomoc w konstruktywnym rozwiązaniu konfliktu;
  • poprawę wzajemnej komunikacji werbalnej (aby zapobiec dalszym nieporozumieniom) i niewerbalnej (aby łatwiej i bardziej jednoznacznie wyrażać uczucia);
  • pomoc partnerom w uświadomieniu sobie wzajemnych oczekiwań;
  • pomoc w podjęciu decyzji o kontynuowaniu związku lub rozstaniu się (uwaga: odpowiedzialność za tę decyzję leży wyłącznie po stronie małżonków/partnerów);
  • pomoc w określeniu zasad funkcjonowania związku, pełnienia ról. „

„Terapii małżeńskiej/par nie proponuje się w sytuacjach:

  • kiedy pomiędzy partnerami dochodzi do przemocy;
  • kiedy u jednego (lub obojga) partnerów występuje choroba psychiczna lub problem
    uzależnienia;
  • kiedy jeden partner (lub oboje) pozostają w podwójnych związkach i nie są wstanie
    na razie z żadnego zrezygnować;
  • kiedy jedno z nich lub oboje podjęli już decyzję o rozwodzie (niezależnie od tego, czy złożyli pozew rozwodowy w sądzie, czy też nie)”.

„Do wymienionej listy przeciwwskazań do terapii małżeńskiej można dodać zastrzeżenie wymieniane przez niektórych autorów, że czasami zdarza się, iż terapia małżeńska/ par może odsłonić indywidualne problemy jednego z partnerów, uaktywniając u niego konflikt psychiczny istniejący już od dawna. W takiej sytuacji nie należy kontynuować terapii małżeńskiej/par, tylko podjąć pracę nad zmotywowaniem osoby z nierozwiązanym konfliktem psychicznym do podjęcia psychoterapii indywidualnej”.

Przeciwwskazaniem do prowadzenia terapii par jest także aktualny kryzys relacyjny terapeuty.

***

Poniżej: krytyczna relacja

z pewnej terapii par. Inaczej: przegląd takich zachowań terapeutki, które każdemu- w terapii indywidualnej czy par – powinny zapalić czerwoną lampkę i nasunąć refleksję czy aby na pewno płaci za terapię a nie za pogaduszki.

Terapeutka (nazwijmy ją panią Ulą B.) – była (?) pracownica krakowskiej Pocieszki i WTZ.
Właśnie do drzwi jej gabinetu zapukała Sylwia, uwikłana w związek przemocy psychicznej. Klientka skołowana co do intencji i zachowania swojego partnera, pragnąca „pracować nad relacją”. Na terapii nastąpił kołowania ciąg dalszy, choć klientka postawiła przed terapią jasny cel: zrozumienie, co się dzieje w jej związku.

Ramy terapii: kilka miesięcy, co najmniej kilkanaście konsultacji, sesje cotygodniowe. Na stronie terapeutki pełen pakiet: ukończona psychologia, szkolenie psychoterapeutyczne, superwizja. Nie było powodu podejrzewać, że jest hochsztaplerką”, pisze nasza bohaterka.

A dalej? Co mnie uderzyło w jej relacji? Ano to, że klientka bała się wypowiedzieć i otworzyć. Cała relacja usiana zdaniami: „byłam w szoku”, „bałam się odezwać”, „nie czułam się zrozumiana”, „nie wiedziałam co powiedzieć”, „poczułam się paskudnie”, „myślałam, że wiemy w czym problem”, „nie byłam w stanie powiedzieć wprost”, „poczułam się atakowana” etc. Można by uznać, że to takie tam subiektywne żale o niezrozumienie – i jasne jest, że występują w każdej relacji, terapeutycznej także. Moim zdaniem, coś jednak poszło nie tak, jeśli klient wychodzi z poczuciem, że jego problem jest niezrozumiany a terapeuta/autorytet pogłębia swoją postawą uraz. Niektórzy pójdą na łatwiznę i pomyślą, że klientka jest nadwrażliwa a jej problem będzie się powtarzał przy każdym wejściu do gabinetu. Ale właśnie w prostowaniu takich powtarzalnych schematów specjalizują się przecież terapeuci.

Co znamienne: rezultatem owego terapeutycznego kontaktu (i innych podobnych) jest zdecydowana odmowa klientki skorzystania z jakichkolwiek konsultacji psychologicznych.

***

Fachowe zalecenia

jak powinna być prowadzona terapia par koncentrują się wokół kilku punktów: neutralność, ostrożność, nieuleganie stereotypom, brak doradzania, samoświadomość, czas i uważność: mowa jest

o „czuwaniu nad zachowaniem neutralności”, Continue reading


Poszczuć bordera

polowanieCzyli o tym jak warszawski Ośrodek Pomocy Psychologicznej Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich Bednarska zakończył relację terapeutyczną z pacjentką.

Gdy patrzy się z punktu „prawo do” to wydaje się wszystko ok. Terapeuta ma prawo do zmiany reguł, zakończenia terapii oraz do otrzymania wsparcia kolegów; ośrodek pomocy ma prawo do obrony dobrego imienia i zamknięcia komunikacji w sprawie, w której już nic nie może zrobić. Zdarzają się przecież klienci-wiecznie-niezadowoleni czy przypadki trudnych terapii. Jednak gdy popatrzy się z punktu widzenia „mam obowiązek/ nie godzi się” historię poniżej oceniam nieco inaczej.

Bohaterka artykułu: Sylwia (jeszcze jedna Sylwia w psycho-kit…), 31 lat, od piątego roku życia w kontakcie z psychologami i lekarzami, łącznie 5 lat terapii. Impulsywna i inteligentna. Specjalista w branży technicznej. W pełni praw obywatelskich, nieubezwłasnowolniona. Od terapeuty rozpaczliwie uzależniona. Na czole naklejono jej wiele etykiet: od trudności z adaptacją społeczną, poprzez PTSD do borderline. Tak zwany „trudny przypadek”, przed którym, dodam złośliwie, psychobiznes ucieka, bo woli zajmować się osobami, które nie będą robić scen przy rozstaniu.

Od razu podsumuję to, co mnie uderzyło w tej historii (ułożone chronologicznie):

– bezskuteczna kilkuletnia terapia zakończona „odwetem” terapeuty.

nagłe i stresujące dla pacjentki zakończenie relacji terapeutycznej przez terapeutę (co mogło spowodować dalszy rozstrój zdrowia oraz umocowanie w pozycji „prześladowanego dziecka”). Terapeuta ma, oczywiście, prawo do przerwania terapii, ale nie w taki sposób.

postępowanie Ośrodka- utrzymywanie pacjentki w stresie (policja, groźby, zagrożenie sprawą karną). Wzywanie służb porządkowych na pojawienie się pacjentki w Ośrodku, groźba procesu karnego z powództwa Ośrodka; eskalacja konfliktu z rozchwianą emocjonalnie pacjentką w stronę sporu prawnego.

odmowa Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich zbadania sprawy i interwencji w ośrodku funkcjonującym de facto pod egidą Stowarzyszenia, wbrew zapisom statutu.

pogwałcenie prawa pacjenta do otrzymania dokumentacji z leczenia – odmowa Ośrodka Bednarska wydania kopii takowej.

Poniżej szczegółowy zapis wydarzeń w oparciu o rozmowę mailową z Sylwią. Przejrzałam także dokumenty: skargę pacjentki na postępowanie Ośrodka, odrzucenie jej prośby o interwencję przez SPCh, odrzucenie prośby pacjentki o dokumentację z leczenia. Policja i pogotowie sporządziły notatki z interwencji. Continue reading


Wytargać psychobiznes za uszy

img_7709Historia znana i opisywana: oto młoda osoba kusi się na trening interpersonalny. I tam „przypomina sobie” w trakcie pracy z terapeutką, że w dzieciństwie… matka próbowała ją otruć a ojciec regularnie gwałcił. Nasza bohaterka, do tej pory przeciętna, zdrowa osoba, zaczyna chodzić na terapię i brać leki psychotropowe przepisane przez psychiatrę, znajomą terapeutki; odcina się od rodziny, zmienia imię i nazwisko. Ma prawo oczywiście, to ponoć wolny kraj. Jednak pozwala sobie na więcej: szczuta przez psycholożkę i „grupę” regularnie napastuje rodziców. Składa także donosy na domniemane próby zabójstwa, kazirodcze gwałty i molestowanie seksualne siostrzenicy przez ojca.

Co robią rodzice? Bronią się przed – ich zdaniem – absurdalnymi zarzutami. Próbują wyperswadować córce udział w terapii, szukają innych poszkodowanych rodzin, nagłaśniają sprawę by ostrzec innych. Też mają prawo, to ponoć wolny kraj.

Pewnego jesiennego dnia wkraczają do gabinetu chcąc rozmawiać z terapeutką o stanie swojej córki. Terapeutka uchyla się od rozmowy, kłamie, że pacjentka nie jest już w terapii. Zdesperowana matka łapie panią psycholog za… uszy, naruszając tym samym jej nietykalność cielesną. Na nieszczęście dla prasy brukowej, do soczystych rękoczynów nie dochodzi. Przytomny małżonek odsuwa ręce żony od zagrożonych urwaniem uszu terapeutki. Wychodzą.

Siła Wyższa natchnęła ich, by ten incydent nagrać.

*****
Pani psycholog ma opinię kontrowersyjnej. Obok słów uwielbienia, krytyczne opinie psychologów o jej uchybieniach standardom pracy. W necie kilka (ciągle nie usuniętych) negatywnych opinii anonimowych pacjentów, dla przykładu:

„Ta Pani ma za dużo problemów z własną psychiką, żeby móc pomagać innym. Ma dużo ukrytej agresji i kompletny brak empatii, co skrzętnie ukrywa pod kłamstwami. Stosuje bardzo głębokie metody leczenia, do których nie ma umiejętności, odpowiedniej empatii i uprawnień przez co duża część jej pacjentów kończy w szpitalu psychiatrycznym. Zresztą ona sama wmawia ludziom, że mają urojenia, schizofrenie.” Continue reading


Przeciw terapii

IMG_5670Lektura książki  „Przeciw terapii” Jeffreya Massona jest niczym wejście w ciemny tunel, nie tylko dlatego, że przekład jest fatalny. W tym ciemnym tunelu Autor po kolei zrzuca z piedestału psychoterapeutów obdarzonych pewną renomą, twórców nowych terapeutycznych prądów. Kwestionuje nie skuteczność terapii, nie jej praktykę, ale samą jej istotę. „Psychoterapia, jakiegokolwiek rodzaju, jest zła” pisze otwarcie. Każda psychoterapia w swojej istocie jest nadużyciem władzy a wiara pacjentów w wiedzę psychoguru, w rzeczywistości bezradnych, jest nieuzasadniona, twierdzi Masson. Inaczej mówiąc: psychoterapia jest formą przemocy i wykorzystaniem drugiego człowieka dlatego, że ten jest słabszy psychicznie, ekonomicznie czy społecznie. Można uznać ten głos za przesadę, gdyż z drugiej strony rachunku jest ludzkie cierpienie (zamienione przez kulturę na chorobę). I nie lubimy ciemności bez światełka w tunelu, historii bez happy endu, życia bez złudzenia istnienia aniołów, plastiku bez złotej farby. Jednak- patrząc zimno z boku i nazywając rzeczy po imieniu – nie można odmówić Massonowi pewnej słuszności. Zwłaszcza, że ostrze krytyki kieruje nie na osoby poszukujące pomocy a na własne, dobrze znane środowisko zawodowe. I rozprawia się – a jakże by inaczej- z mitami krążącymi wśród terapeutów. Owe konstrukty, choć uznane za prawdę, nie są niczym innym niż megalomanią psychoterapeutycznego środowiska. Continue reading


Agresja ofiary czyli misiu fiku-miku

4ec2533a6e9f56f259ad5f7cfc14ae27014be5f4Poniżej link przesłany mi przez jedną z  Czytelniczek (dziękuję i pozdrawiam). Przedstawia fragment wypowiedzi Berta Hellingera o „agresji ofiar”. Uwaga! otwierać na własną odpowiedzialność. To ciężkie opary absurdu, grozi zaczadzeniem.

http://www.youtube.com/watch?v=7GwoR15dRVI

Interlokutor Hellingera na koniec kiwa ze zrozumieniem głową. Ja- wyznam szczerze- nie rozumiem.  Zdania nie wynikają z siebie, przykłady nijak nie ilustrują tezy. Wszystko brzmi cholernie mądrze, tłumacze się silą, ale ja  nie jestem w stanie tego, co usłyszałam, streścić – a to, jak mnie uczono na studiach, oznaka tego, że tekst jest bełkotem. Continue reading


To tylko cień

img_0921Fragment książki „Szaleństwo! Leczymy nie tych, których trzeba” wybrałam dla tych, którzy w psychobiznesie szukają prawd życiowych, ponadczasowych i ponadkulturowych wzorców ludzkiego zachowania czy autorytetów moralnych. Dla tych, którzy psychobiznesową propagandę, pijar i marketing biorą naiwnie za możliwą do spełnienia obietnicę szczęścia. Również dla tych, którzy zamiast wyboistego, soczystego życia wolą wieloletnią iluzoryczną i opłaconą relację z psycho oraz swoją bezpieczną wiarę, że są „chorzy”. I dla tych, którzy trzymają się jakże rozczarowującej iluzji, że wypracowanie „życiowej mądrości” przyniesie szczęście a nie gorycz i ból.

Oczywiście, iluzje to rzecz ludzka. I czasem pożądana i pozytywna, gdy wierzymy, że należy żyć „tak jakby” istniały wartości i waga spraw; „tak jakby” istniał Bóg i „tak jakby” nasze życie miało wieczne skutki. Ale to już na marginesie.

Nie twierdzę , że psychoterapia – w ten czy inny sposób- nie jest zdolna do przywrócenia nam naszej wolności wyboru. Autor książki, Manfred Lutz, psychiatra, psychoterapeuta i teolog, przestrzega jednak przed psychoterapią uporczywą i służącą terapeucie a nie pacjentowi. Nie zgadzam się (i kiedyś wyjaśnię dlaczego) z koncepcją psychoterapii jako bohaterskiej „pracy nad sobą”. Ani też nie zgadzam się z – będącą kulturową pułapką – wizją życia przeżywanego „z ochotą i radością”. Jednak resztę uwag Manfreda Lutza uważam za trafne i godne dalszej refleksji. Continue reading


Konsultacja czyli swobodna twórczość dramatyczna

img_7927Poniżej relacja cierpiącej na depresję pacjentki, która – zachęcona marketingiem Polskiego Instytutu  Psychoterapii Integratywnej (PIPI) – udała się na psychoterapeutyczne  konsultacje  do tego ośrodka. Do terapii szczęśliwie nie doszło a same konsultacje zakończyły się rozstrojem zdrowia klientki. By uprzedzić krytyków: tak, jest to relacja subiektywna i jednostronna, co nie oznacza, że musi być  niezgodna z prawdą. Zakładam, że jeśli ktoś, po kontakcie z terapeutą, czuje się głęboko urażony (nawet jeśli to „wrażenie” czy „poczucie”), wpada w psychiczną rozsypkę, ostrzega innych i szuka pomocy na zewnątrz to ten kontakt nie był, oględnie mówiąc, profesjonalny.Patrz także : Wstępniak

Oto dramat w kilku odsłonach. Okraszony cytatami z artykułów ze strony Instytutu, z blogu pani Mileny Karlińskiej-Nehrebeckiej oraz kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej (PTPI), żeby było choć trochę do śmiechu.

Odsłona 1.Dziękujemy za szczerą wypowiedź

Bądź szczery: tylko wtedy gdy psychoterapeuta ma dostęp do twoich przeżyć i myśli będzie ci mógł pomóc. 

A nasza bohaterka, nazwijmy ją panią Kasią, pisze tak: [terapeuta] zapytał o najgorszą rzecz jaką zrobiłam w życiu, co ja uważam za taką rzecz? Szczerze odpowiedziałam, że powiedziałam kiedyś coś ohydnego pewnej osobie. W odpowiedzi usłyszałam że „jak Pani mogła powiedzieć coś takiego, TO ŚWIADCZY O CZŁOWIEKU „. Continue reading


Rozczarowanie

img_0864Dziś głos (niezakneblowany) oddam jednemu z uczestników „integratywnej terapii hellingerowskiej” w Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej.  Na forum tego krakowskiego ośrodka znalazłam taki oto opis terapii. Pisownia i tekst oryginalny; podkreślenia i podział na akapity moje.

Źródło 1

Źródło 2

„Jakiś czas temu uczestniczyłem w grupowej terapii Hellingerowskiej, która trwała pół roku i chciałbym się podzielić z wami moimi obserwacjami, spostrzeżeniami oraz efektami pracy. Do terapi przygotowywała mnie pani psycholog która szkoli się juz bardzo długo w Instytucie na Pocieszka. Oprócz wizyt u pani psycholog czytałem również książki Berta Hellingera „Miłość Szczęśliwa” oraz „Porządki Miłości” które to książki niesamowicie mnie pochłoneły. Po przeczytaniu książek oraz po rozmowach z panią psycholog byłem pełen optymizmu i nadziei, że oto jest coś co może mnie wyrwać z marazmu w jakim się znalazłem po przebytej kilka lat temu depresji. Continue reading