Astro-biznes

img_7932

Astro-biznes to inna twarz psychobiznesu oferującego oddziaływania nie oparte na dowodach. Tak samo cyniczna. Realizuje te same ludzkie potrzeby: celowości, patosu, godności, prostych odpowiedzi, poszukiwania własnej indywidualności w czasie niepewności i podporządkowania globalnym systemom. Sprzedaż horoskopów -tak jak kontakt z troskliwym psycho od ustawień, od właściwego oddychania, właściwego opukiwania, właściwego wybaczania, od właściwego życia i myślenia – budzi nadzieję, daje obietnicę Ładu.

Mircea Eliade o popularności astro-biznesu.

„Jakie może być wytłumaczenie tego fantastycznego sukcesu? Grupa socjologów i psychologów francuskich opublikowała studium przedstawiające i analizujące rezultaty ankiety opartej na informacjach zebranych przez Francuski Instytut Badania Opinii Publicznej. […] Edgar Morin interpretuje pociąg młodych do astrologii jako  wypływający z kulturalnego kryzysu społeczeństwa burżuazyjnego”. Uważa on, że w obrębie młodzieżowej kontrkultury również astrologia jest częścią nowej gnozy, zawierającej rewolucyjną koncepcję nowej epoki – ery Wodnika. Faktem znaczącym jest, że największe zainteresowanie astrologią spotyka się na ogół „nie wśród chłopów ani prowincjonalnego drobnomieszczaństwa, lecz raczej w ludnych ośrodkach miejskich i wśród urzędników”.

Autorzy francuscy nie akcentują parareligijnej funkcji astrologii. Continue reading


Zimny Odczyt (2)-efekt horoskopowy

30_img_2787

Derren Brown, odsłona druga:

„[…] Wniosek, jaki można wysnuć z takiego doświadczenia– a postarałem się, by uczestnicy programu sobie to uświadomili – jest taki, że wszyscy przeżywamy tego rodzaju wahania. W szczególności błyskotliwi ludzie w wieku dwudziestu kilku lat zazwyczaj bywają zaabsorbowani sobą,rozmyślają o tym, co  składa się na ich „prawdziwą” tożsamość, przejawiają skłonność do samoobserwacji i są świadomi sprzecznych aspektów swojej osobowości. Wiele powyższych stwierdzeń trafia w różnego rodzaju słabostki, jakie wielu z nas w sobie odnajduje, są one jednak  sformułowane w taki sposób, że trudno je odrzucić. W charakterystyce odniosłem się  na przykład do dwóch przeciwstawnych typów osobowości (powiedzmy, introwertycznego i ekstrawertycznego) wychodząc od niezaprzeczalnego stwierdzenia, że każdy normalny człowiek oscyluje między jednym a drugim. To na ile jesteśmy towarzyscy, nie będzie oczywiście nigdy szło w parze z naszym bardziej prywatnym usposobieniem. Samo zdanie „Możesz być zupełnym introwertykiem, ale innym razem jesteś całkowicie ekstrawertyczny” dla nikogo nie zabrzmi przekonywająco. Kiedy jednak odpowiednio je przestroisz odniesieniami do uniwersalnych doświadczeń natury prywatnej czy towarzyskiej i dołączysz zawoalowane przesłanie typu „Twoja złożoność jest naprawdę intrygująca”, pusty banał staje się bardziej konkretny. Continue reading


Zimny Odczyt (1)-eksperyment

Wiedza, w jaki sposób szarlatani, domniemani specjaliści od parapsychologii, manipulują  naszymi ograniczonymi ludzkimi umysłami to pierwsza linia obrony – jeśli, oczywiście, nie chcemy być oszukiwani.

Oto wiedza z pierwszej ręki, wprost od  mistrza manipulacji (widzami), Derrena Browna, odsłona pierwsza:

„[…]Tak zwany zimny odczyt jest podstawą rzekomych zdolności parapsychologicznych. Continue reading


O syndromie DDA raz jeszcze

Moja odpowiedź na dyskusję wokół wpisu Wszyscy (prawie) cierpimy na syndrom DDA toczącą się na nieoficjalnej stronie DDA.

Cyt ref michal84 : Problem DDADDD jest powszechny, albo program 12-krokowy jest uniwersalny i pomaga każdemu bez wyjątku. Nie wiem i nie interesuje mnie to. MI pomaga, i nie rezygnuje z niego.  Cyt: duża cześć społeczeństwa ma problemy

Piszę o nadużywaniu pojęcia DDA jako zjawisku społecznym, medialnym.

Większość społeczeństwa ma problemy, ponieważ owe „problemy” są inherentną częścią ludzkiego życia a nie prostym wynikiem wychowania w rodzinach dysfunkcyjnych. Problem DDA/DDD nie jest „powszechny”, jak Państwo piszą, po prostu powszechne reakcje, problemy, które ma każdy człowiek są uważane za „chorobę” a opis syndromu jest tak szeroki, że każdy może się w nim odszukać. Zachęcam do zapoznania się z terminem „efekt horoskopowy”. Nie ma to nic wspólnego z indywidualnym cierpieniem odczuwanym przez Państwa.

O nadużywaniu terminu DDA i jego niespecyficzności świadczą badania, jakie cytuję, oraz fakt, że DSM nie ujmuje ani współuzależnienia ani DDA/DDD jako zaburzenia. Pochodzenie z domu alkoholowego żadną chorobą nie jest. Continue reading


Doradztwo w czwartym wymiarze

Mój osobisty diabeł podkusił mnie wygooglować termin „doradztwo życiowe”. Otworzyłam rezultaty i poczułam, jak rzeczywistość wali mnie piąchą w brzuch. Linków do stron nie podam tym razem; cytaty są autentyczne, nad czym ubolewam. Oto gałąź psychobiznesu, przynosząca złote owoce doradcom oraz lekkość bytu i portfela naiwnym. Gałąź wyrasta z astrologii, ezoteryki i pop psychologii. Przesłania rzeczy wartościowe i odwodzi od szukania profesjonalnej pomocy.

Szybki przegląd wyników wyszukiwania dla zabieganych:

1. Doradcy: kolorowi

psycholog (dyplomowany), numerolog (dyplomowany)- w jednej osobie, chiromanci, wróżbiarze, tarociści, psychoanalitycy, jogin, bioenergoterapeuta (dyplomowany), jasnowidz, egzorcysta, specjalista „analizy osobowości”… Panie, które odkryły, że sprzedawanie ludziom nadziei i uzyskiwanie społecznego poparcia dla własnego światopoglądu poprawia humor. Te, które usłyszały zew społecznej służby ludowi, porzuciły pracę w korporacji, aby dzielić się swoim życiowym doświadczeniem po skończeniu studiów podyplomowych pt. „Kierownictwo duchowe”, kursów NLP i „Rozwoju Osobistego”. Są doradcy, którzy łączą „praktyczną psychologię” z „praktyczną mistyką” lub też swoją wiedzę zachowali „w niezatartej pamięci reinkarnacyjnej” i teraz dzielą się tymi darami z maluczkimi. Continue reading


DDA i wszystko jasne…

Stwierdzenia horoskopowe mają wpływ na ludzkie przekonania i oczekiwania. Dowiódł tego eksperyment R. Petty i T. Brocka. Jedna grupa badanych otrzymała wyniki rzekomo przeprowadzonego „testu osobowości” z informacją, że potrafi dostrzec wiele aspektów jednego zagadnienia (open mind) a druga – że nie zmienia łatwo swojego stanowiska (closed mind). Badani zostali przydzieleni losowo do grup, choć byli przekonani, że wyniki testu opisują ich „prawdziwe’ i „naukowo potwierdzone” cechy osobowości.  Następnie badani mieli odnieść się do kontrowersyjnych zagadnień. Jak można przypuścić, zrobili to zgodnie z wynikami „testu”. Przerażająco proste.

Pokusiłam się o sprawdzenie, jak funkcjonuje koncept DDA wśród samych (anonimowych) osób, które wzrastały w rodzinach alkoholowych. Oto kilka wybranych wyznań Dorosłych Dzieci Alkoholików z otwartych forów, fragmenty bloga (pisownia oryginalna, podkreślenia moje), wraz z moimi uwagami:
1. Fakt dorastania w rodzinie alkoholowej czyli odkrycie, że „jestem DDA” jest utożsamiane przez niektórych z diagnozą „choroby”. Continue reading


Jak łatwo zostać dzieckiem dysfunkcji

Przeprowadzono kilka razy to badanie, ale zawsze dawało podobne rezultaty. Pierwszy raz, w 1948 roku, przeprowadził je Bertram Forer. Badanie banalne: student wypełniał test osobowości i otrzymywał wyniki- opis swojego charakteru. Na skali od 0 do 5 określał trafność tych wyników. Średnia 4,26 z tego badania wskazała na wysoką trafność opisu. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że wszyscy badani otrzymali dokładnie ten sam opis osobowości a tekst z domniemanym opisem był kompilacją… gazetowych horoskopów. Stwierdzenia uogólnione, w których każdy – a zwłaszcza każdy przekonany, że odnoszą się właśnie do niego i że podaje je autorytet – znajdzie swoje „ziarenko prawdy” nazywają się oświadczeniami Barnuma, Forera lub horoskopowymi.

Podobnie wygląda to w przypadku osoby szukającej samookreślenia przez test cech Dorosłych Dzieci Alkoholików. Wszak często pierwszym krokiem do „zrobienia czegoś ze sobą” jest autodiagnoza. Strona www.psychologia.net usłużnie podsuwa test „cech DDA” w postaci pytań zamkniętych. Te same cechy odnajdziemy na nieoficjalnej stronie DDA w formie stwierdzeń. Zabieram się do pracy. I gubię się we mgle domysłów i ogólników. Continue reading


Wszyscy (prawie) cierpimy na syndrom DDA

Zabierając się do tego tematu wystraszyłam się podejrzenia, że nie uszanuję czyjegoś cierpienia. Umówmy się: rodzina alkoholowa nie jest najlepszym środowiskiem rozwojowym.

Nie jest moją intencją zaprzeczanie problemom kogokolwiek czy zniechęcenie do szukania wsparcia w przypadku emocjonalnych kłopotów. Nie o to chodzi. Po prostu zastanówmy się nad zjawiskiem DDA.

Na hasło „Dorosłe Dzieci Alkoholików” czyli DDA wyszukiwarka google wyświetliła mi około 125 000 wyników (w imponującym czasie 0,22 s). Po wpisaniu „syndrom DDA” ukazuje się ok. 58 000 stron. W większości to propozycje terapii, są artykuły (np. z akcji Gazety Wyborczej czy Charakterów), blogi, fora, recenzje książek. I wielki pojęciowy bałagan. DDA to według niektórych wszystkie osoby, które wychowały się w rodzinach alkoholowych. Według innych, tylko te osoby, które mają określone objawy i dopatrują źródła owych w dzieciństwie spędzonym w domu alkoholowym. W worku pt. „DDA” mieszczą się „zaburzenia”, „choroba”, „dysfunkcyjne schematy poznawcze”, „nieaktualne strategie radzenia sobie”, ruch samopomocowy na wzór AA, psychoterapia indywidualna i grupowa. Continue reading