Skuteczność psychoanalizy

6546931

 

Kolejny fragment książki Micka Coopera dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej i wyszukują hasło „skuteczność psychoanalizy”: Continue reading


Kwestia spojrzenia

wielkie-egoMick Cooper, angielski psychoterapeuta Gestalt, pokusił się o opracowanie badań skuteczności psychoterapii i poradnictwa psychologicznego. Miał być to podręcznik dla jego kolegów terapeutów. Cóż – jeśli koledzy terapeuci nie znają tak podstawowych spraw to strach się w gabinecie bać… Pomijam więc szumne zapowiedzi Autora i korzystam z tej książki jak z przyjaznej pozycji dla laików, jaką faktycznie jest.

Oczywiście, z metaanaliz nikt nie wysnuje swojego, jednostkowego losu; żaden Kowalski nie wywnioskuje odpowiedzi czy jego kontakt z psychoterapią będzie owocny. Nie dowie się również, czy człowiek, którego pierwszy raz widzi w gabinecie, ma jedynie „przerośnięte ego” czy dobrą wolę i umiejętności by mu pomóc. Jasne jest, że badania są wykonywane z różną rzetelnością, służą celom politycznym czy grupom nacisku i często odwołują się do tego, co już intuicyjnie wiemy. Jednak daleka jestem od obrazu (często mi imputowanego), że wszyscy terapeuci to szuje i idioci pozbawieni moralnego kręgosłupa. No i jasne jest także, że statystycznie człowiek i pies mają po trzy nogi. Tym niemniej, można uznać podejście statystyczne za jedno ze źródeł poznania tak przecież skomplikowanego przedmiotu jakim jest relacja z terapeutą i leczenie psychoterapią.

W tym cyklu kilka fragmentów (a raczej podsumowań) z książki pana Coopera. Na początek – w sumie nic odkrywczego: różnice w percepcji procesu terapii między klientami a terapeutami [grunt to samozadowolenie :)]. Jak zwykle z dedykacją dla osób, które oceny psychoterapeutów biorą za wyrocznię i wyłączają myślenie/odczuwanie własne. Continue reading


Bohaterska głupota

01b528ce000f1c81493d8ab5Czasem obrońcy idei „mój terapeuta jest aniołem” przypuszczają bohaterski atak na psychokitową skrzynkę mailową, oferując mi – obok chamskich wyzwisk – spam, dobre rady i głębokie psychiatryczne diagnozy (bez szansy na wyleczenie, oczywiście). Jednym słowem- sprzedając mi swoje oburzenie, że świat nie jest taki, jak sobie go wyobrażają.

Jakby to była moja wina a w przestrzeni nie mogły się krzyżować różne opinie i postawy.

Mnie takie ataczki cieszą.  Świadczą o tym, że to co piszę ma jednak sens i kogoś interesuje, nawet jeśli ten ktoś – jak Gomułka – rzuca przy tym kapciem w ekran telewizora, na którym obrazoburcza pani Jędrusik pręży wdzięki… Cóż, ponoć wartość życia poznaje się po ilości wrogów na starość. Licząc taką miarą- żyję wartościowo.

Dostałam dziś kolejne „dobre rady”. Pani zaniepokoiła się poziomem moich wypowiedzi; tym, że marnuję sobie życie „na złe cele”, próbując „zaszkodzić” jej ulubionemu terapeucie. („Ręce precz od Korei!”) Ze swojej terapii wysunęła bowiem niepodważalny wniosek, że terapeuta jest kompetentny a z faktu, że zaszkodził komuś nie można wnioskować, że jest złym psychologiem. Z troską zauważyła, że blog ujawnia moje ogromne problemy psychiczne (napiszę więc narcystycznie: cóż przy tym miałby powiedzieć Dostojewski, Tołstoj, ba! nawet Freud – tyle odautorskich problemów psychicznych w ich dziełach!). Oburzyła się, że chcę uniknąć wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Pouczyła, że powinnam przyjąć do wiadomości, że niektóre oddziaływania psychologiczne nie są dla ludzi zaburzonych, do których ponoć się zaliczam. A jedyny błąd jej ulubionego psychologa polega na tym, że nie robi on selekcji jak na rampie w Oświęcimiu i że nie wywala takich zaburzonych na pysk ze swoich warsztatów czy terapii.

Padło wiele podniosłych słów: o tym, że pacjent sobie sam wybiera co dla niego dobre, o jego odpowiedzialności za wynik terapii i za życie całe.

Być może (a raczej: mam nadzieję), że terapia Miłej Pani była faktycznie korygująca, choć nijak nie skorygowała nieumiejętności logicznego myślenia. Inaczej mówiąc,  to z pewnością osoba o wielkim sercu i trosce o świat, ale o pewnej hmmmm… słabości intelektualnej. (Myśli, że jakikolwiek psycholog wykorzystuje cynicznie słabość umysłową uzależnionej od swojego obrazu pacjentki  nie dopuszczam.)

 (A)logika Miłej Pani: terapeuta jest dobry, bo mi pomógł a jeśli zaszkodził komuś innemu, to znaczy, że ten ktoś jest temu winien i nie może o tym pisać, bo się dobremu psychologowi „zaszkodzi” jest … porażająca.
 
I dopóki klienci będą wyznawać taką porażającą religię, popełniający błędy cudzym kosztem  psycholodzy będą spali spokojnie. Nic się nie zmieni, nikt nie zostanie zmuszony do auto-refleksji.

Dlatego zrobiłam tu wyjątek podnosząc taką bohaterską głupotę (którą normalnie wyrzucam) do rangi posta. A Miłej Pani o Pewnej Słabości Intelektualnej odpowiedziałam finalnie tak:

Continue reading


Badania skuteczności psychoterapii(2)-Klient wiedzieć nie może

183W ostatnim wpisie z serii opisałam – bardzo ogólnie – najeżone możliwością błędów badanie eksperymentalne skuteczności terapii. Wiele jest też innych dowodów przytaczanych na poparcie skuteczności. Badanie na małej próbie, przeprowadzone w „niezależnym ośrodku” gdzieś na końcu świata, pod dyktando guru, który właśnie napisał książkę; badanie nie wspomniane w żadnym sensownym źródle; anegdotka; analiza przypadku często nie poparta żadną miarą efektu terapii. Magiczne „moje doświadczenie w pracy wskazuje”, czasem zastąpione wypowiedziami klientów w stylu „Pani Zosia jest cudowną, ciepłą osobą i bardzo mi pomogła”. To oczywiście żadnym dowodem na skuteczność danej metody nie jest.

Ani też nie dowodzi geniuszu pani Zosi.

Być może są na rynku cudotwórcy, którzy bez względu na stosowaną metodę zawsze „leczą”. Prawdopodobieństwo natrafienia na kogoś takiego jest dość małe – wystarczy zastanowić się nad rozkładem cech geniusza w populacji. Continue reading


Badania skuteczności psychoterapii (1)-Dowód

sam_2348Stwierdzenie, że terapia przez „pukanie się w głowę” działa, bo Kazio spod piątki się popukał, chodzi szczęśliwy i przeszła mu nawet przepuklina, brzmi malowniczo. Nie daje jednak pewności, czy stan Kazia jest rezultatem popukania się. Może to kwestia czasu? Może porady znajomego lekarza, pana Janka spod ósemki? Może Kaziowi się wydaje? Może lepszy rezultat dałoby trzymanie na nosie piłki plażowej, jak to robią cyrkowe foki, codziennie po każdym posiłku, przez 10 sekund? Tego nie wiemy. Większą pewność dadzą badania dotyczące wspomnianej terapii, choć, co zrozumiałe, szczęśliwego Kazia interesować już one nie będą.

Badania skuteczności oddziaływań psychoterapeutycznych to jednak cholernie skomplikowane przedsięwzięcie, podobnie jak i sama materia. Rodzi same trudne pytania. Na przykład: co ma być pożądaną zmianą? „Korzystna zmiana osobowości” czy zniesienie symptomów określonego zaburzenia? Jak to zmierzyć? Kto ma to ocenić? Jak wyodrębnić badane zaburzenie i jak zmierzyć jego nasilenie? Continue reading


Skuteczność psychoterapii(8)-zaburzenia osobowości

img_0785Za Jadwiga M. Rakowska Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

W leczeniu zaburzeń osobowości zarówno psychoterapia zorientowana psychodynamicznie, jak i poznawczo-behawioralna są metodami skutecznymi. Nawet skromne efekty są związane ze względnie dużą dawką leczenia, co oznacza codzienne oddziaływanie trwające co najmniej kilka godzin przez okres od czterech do 18 miesięcy. Metoda leczenia, która wykazuje skuteczność, stanowi połączenie psychoterapii ze społeczną rehabilitacją. Cechuje się wzmacnianiem motywacji pacjentów, wysokim stopniem ustrukturowania, koncentracją na określonym zachowaniu problemowym – jak na przykład uszkadzanie ciała i próby samobójcze lub schemat relacji interpersonalnych – silną więzią między terapeutą i pacjentem umożliwiającą terapeucie przyjęcie postawy aktywnej wobec pacjenta oraz integrowaniem leczenia z innymi usługami, z których korzystają pacjenci.[…] Continue reading


Szaman radzi, bawi i wychowuje

116Wiosnę tego roku mam dosyć smutną. Ale czasem się śmieję do rozpuku. Damian Janus, który pisał swojego czasu fantazje o ustawieniach hellingerowskich, popełnił artykuł „Jak wybrać psychoterapeutę? Kilka nieprawomyślnych sugestii, kogo unikać”. Autor zastrzega się, że nie chce urazić. Ależ nie uraża a rozbawia, za co serdecznie dziękuję.

Owe sugestie są w większości oczywiste dla obdarzonej zdrowym rozsądkiem osoby, która tematem się interesuje. Jasne, że lepiej nie oddawać swojej psyche w ręce młodej dziewczyny bez życiowych doświadczeń lub trzymającej się kurczowo podręcznika, medialnych psychoterapeutów pouczających maluczkich „jak żyć”, erotomanów gawędziarzy tudzież erotomanów działaczy ze stopniem naukowym czy wróżek w oparach kadzidełek. Jeśli chodzi o kadzidełka Continue reading


Negatywne skutki psychoterapii

Fragment książki  Pozostać przy zdrowych zmysłach:

Typowa odpowiedź doradców [Autor odnosi się do zachodniego systemu pomocy psychologicznej-dop. mój] na nastroje antyterapeutyczne brzmi: „Jeśli nawet nie pomagamy, to na pewno nie szkodzimy”. Są jednak dowody na coś przeciwnego.

Wśród przeciwwskazań do korzystania z poradnictwa należy wymienić ryzyko nadmiernego uzależnienia się od terapeuty oraz nabrania zbytniego upodobania do procesu terapeutycznego. Jak dotąd nie stworzono godnej zaufania metody monitorowania takich przypadków.

Inne stwierdzone przypadki negatywnych skutków terapii obejmują: „dekompensację”, czyli załamanie się u pacjenta poczucia rzeczywistości; pogłębienie się depresji aż do działań samobójczych czy w inny sposób destrukcyjnych i utratę nadziei na wyzdrowienie; obniżenie szacunku do siebie, w połączeniu z uczuciami poniżenia i wstydu; osłabienie samokontroli i akty odreagowania w postaci ekscesów seksualnych lub agresji; długotrwałe uzależnienie od terapii i terapeuty, Continue reading


Skuteczność psychoterapii (7)-powody rezygnacji

Co się kryje za rezygnacją pacjenta z terapii? Rozczarowanie długim czasem trwania, negatywna ocena kompetencji terapeuty, jego złość, bezradność i brak zrozumienia; negatywna relacja wynikająca np. z różnicy w wykształceniu; brak szacunku i wsparcia ze strony terapeuty; brak korzyści z terapii, negatywny wpływ otoczenia pacjenta, uzyskanie poprawy – tak odpowiadają badani pacjenci. Nie jest to więc z automatu „brak motywacji”, jak czasem sugerują terapeuci ze swojego punktu widzenia.  Nie są prawdą spekulacje terapeutów, że jeśli klient krytycznie ocenia terapeutę i „wypada z terapii” to z dużym prawdopodobieństwem nie zakończy jej u żadnego innego terapeuty. Continue reading


Skuteczność psychoterapii (6)-psychologiczne aspekty chorób somatycznych, ból

Psychoterapia nie leczy chorób somatycznych. Jednak może wpłynąć znacząco na czynniki psychologiczne i społeczne powstawania bólu oraz zmniejszyć podatność na stres. Poniżej podsumowanie wyników mataanaliz dotyczących wpływu oddziaływań psychoterapeutycznych w procesie leczenia.

Za Jadwiga M. Rakowska, Skuteczność Psychoterapii, Scholar 2005:

W leczeniu chorób reumatycznych terapia poznawczo-behawioralna obejmująca trening relaksacji, rozwiązywania problemów i modyfikację przekonań jest metodą skuteczną w redukowaniu bólu i zwiększeniu aktywności. Continue reading