Związki do przeglądu

Związki rozwiązki czyli: musi zawsze świecić słońce a związek należy przeżywać świadomie, dojrzale i Boże broń, nie za blisko. (A bliskości, wolności i intymności- jak podkreśla pani psycholog- sprzyja użycie odpowiedniego papieru toaletowego). Musi być przestrzeń, w której hula wiatr czyli bufor na wypadek niepowodzenia. No i przyjrzyj się, czy nie dajesz więcej niż bierzesz, czy dostajesz, co chcesz i co Ci się należy dla rozwoju. Uważaj! zobowiązanie jest toksyczne, niszczy świętą wolność. Czy nie tego uczą nas pop-psycholodzy? Użyć i wymienić na nowe dla krótkoterminowych zysków i wartości „rozwoju”. Nieustanna kontrola jakości i ocena dostawcy zewnętrznego (Twojej satysfakcji!). Znak ISO w samo-zarządzaniu i procesach zwrotu/neutralizacji odpadów. REACH (rejestracja „statutu związku” na FB oraz ewaluacja) czyli bezwonny rozwód i rozstanie bez emocji, będące nie porażką a wręcz radośnie witanym otwarciem na „nowe doświadczenia”.

Procedury logistyki zwrotu.

Oto współczesna definicja miłości. Czyż nie zabawne jej związki z arcy-racjonalnym przecież zarządzaniem przedsiębiorstwem?

Zygmunt Bauman w „Życiu na przemiał” o modelu miłości-konsumpcji:

„Co roku oddajesz samochód do przeglądu. Czy nie należy postąpić tak samo za swoim związkiem? – pyta Hugh Wilson. No właśnie. Ze związkiem jak z autem. To znaczy, jedno i drugie ma sens tylko wtedy, gdy spełnia twoje potrzeby, i tylko dopóty, dopóki czyni to w sposób, który cię zadowala… Byłoby naiwnością zakładać, że będzie tak zawsze i że zadowolenie będzie trwało wiecznie.

Ostatecznie auta się starzeją, tracą swój blask i połysk, psują się: żeby ruszyć w drogę nie wystarczy już tylko przekręcić kluczyk w stacyjce. Trzeba dokładać coraz więcej starań, żeby utrzymać je na chodzie, a to pochłania czas i energię. Wydaje się, że działa tu jakiś odpowiednik „prawa malejącej wydajności gleby”. Na początku najmniejszy twój ruch przynosi mnóstwo nowych i nieznanych dotąd przyjemnych wrażeń, ale osiągnięcie każdej kolejnej rozkoszy wymaga coraz większego nakładu sił, środków i pracy. Czy wszystko to warte jest zachodu? Wokół jest tyle nowszych, lepszych samochodów, z ładniejszą linią, elegantszych, czulszych i łatwiejszych w prowadzeniu. Pora pomyśleć o zmianie. Pora spisać stare auto na straty. Przecież nikt nie twierdził, że jest niezniszczalne…

Jesteśmy konsumentami w społeczeństwie konsumentów. Społeczeństwo konsumpcyjne jest społeczeństwem rynkowym, my zaś jesteśmy częścią tego rynku; na zmianę lub równocześnie pełnimy funkcję klientów i towarów. Nic dziwnego, że proces użytkowania/zużywania się związków upodabnia się coraz bardziej do procesu użytkowania/zużywania  się samochodów, naśladując cykl, który rozpoczyna  n a b y c i e danej rzeczy, a kończy p o z b y c i e  s i ę tejże. W Wielkiej Brytanii ludzie „żyją ze sobą” średnio nie dłużej niż dwa lata. Czterdzieści procent brytyjskich małżeństw kończy się rozwodami. W Stanach Zjednoczonych współczynnik ten wynosi pięćdziesiąt procent i stale rośnie. Hugh Wilson ma rację, gdy twierdzi, że w tych okolicznościach „przegląd techniczny” związku, przeprowadzany raz albo dwa razy w roku, wydaj się wielu osobom rozsądnym rozwiązaniem, a „przyjmowanie związków w sześciomiesięcznych dawkach […] jest częścią ogólniejszego zwrotu w stronę myślenia krótkookresowego, któremu ulegają pozornie związane ze sobą pary”. W Stanach Zjednoczonych projekt wprowadzenia umów małżeńskich, które odnawiano  by po dwóch latach (w ostateczności po dziesięciu) zyskuje coraz głośniejsze i powszechniejsze poparcie społeczne. Wilson cytuje dr Elayne Savage, autorkę książki pod znamiennym tytułem „Breathing Room: Creating Space to be a Couple”. Savage twierdzi, że „związki odnawialne mogłyby być rozwiązaniem dla tych, którzy coraz gorzej znoszą konieczność pełnego zaangażowania”  i popiera to rozwiązanie, zalecając zawieranie umów „renegocjowanych” raz w roku.

[…]

Gdy nawiązujemy relacje uczuciowe, musimy się liczyć z wysokim prawdopodobieństwem spisania ich na straty, dalekowzrocznie i roztropnie będzie, jeżeli zadbamy o wcześniej o możliwość  pozbycia się odpadów. „

I pomyśleć że niegdyś, w samo południe, śpiewano tak: https://www.youtube.com/watch?v=A4a_1UhwgFU

Do not forsake me, oh my darlin’
You made that promise as a bride
Do not forsake me, oh my darlin’
Although you’re grievin’, don’t think of leavin’
Now that I need you by my side

Teraz, w nocy, nie do pomyślenia, tak jak i to, że kiedyś były jakieś zobowiązania, role, „twarz” i czarno-białe filmy…

 

Fragment:

Zygmunt Bauman „Życie na przemiał” Wydawnictwo Literackie  Kraków 2004

Dodaj komentarz